Menu rozwijane

22 czerwca 2006
22 czerwca 2006 r. Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Lech Kaczyński spotkał się z inwestorami zagranicznymi Zrzeszenia Międzynarodowych Izb Handlowych IGCC. Spotkanie dotyczyło zagranicznych inwestycji bezpośrednich w Polsce.

Zwracając się do zebranych Prezydent RP powiedział m.in.:

Polska jest niezwykle zainteresowana inwestycjami zagranicznymi. Zaraz powiem o ich strukturze, o tym, co nas interesuje w większym stopniu, co w mniejszym. Natomiast również zdaję sobie świetnie sprawę z tego jakie są ograniczenia, jeżeli chodzi o rozmiary tych inwestycji.

Ogólna suma inwestycji po odzyskaniu pełnej suwerenności, po zmianie systemu gospodarczego w Polsce dotąd wyniosła ok. 80 miliardów dolarów, przy czym po przystąpieniu do Unii ta wartość zaczęła ponownie przyśpieszać, bo to nie jest tak, że w Polsce był liniowy wzrost inwestycji. Był okres wzrostu do 2000 roku, później był niewielki spadek. W tym roku powinniśmy osiągnąć wartości równe najwyższym z poprzedniego okresu. Mam nadzieję, że następne lata będą lepsze. Tylko, że okres inwestowania w Polsce miał różne etapy. Były okresy dominacji inwestycji w sektorze handlowym, był okres dominacji inwestycji w sektorze inwestycyjnym. Dzisiaj ta struktura w znacznym stopniu się zmienia – z różnych powodów. Jeśli chodzi o sektor handlowy to sądzę, że istnieje tutaj już taka rozbudowa tego sektora, w szczególności, jeśli chodzi o duże obiekty handlowe, że nasz rynek nie ma szczególnie większej pojemności pod tym względem, już nie mówiąc o tym, że oczywiście tego rodzaju rozbudowa – szczególnie w centrach miast na całym świecie, nie tylko w Polsce (chciałbym to bardzo mocno podkreślić) – budzi opór. Natomiast budzi opór ze względu na status drobnego handlu miejscowego i także z innych różnych względów, szczególnie, powtarzam, jeżeli chodzi o centra miast.

Był okres inwestycji przede wszystkim w sferę finansową, w sektor finansowy. Jak wiadomo, polski system bankowy jest w znacznym stopniu z rynku kapitału innego niż polski, to samo w znacznym stopniu, choć mniejszym dotyczy sektora ubezpieczeniowego. W tej chwili inwestycje się zmieniają – to znaczy ich kierunek i to są zmiany, które oceniamy jako bardzo korzystne. To są bezpośrednie inwestycje o charakterze produkcyjnym – takie, które tworzą miejsca pracy, które przyczyniają się w sposób bardzo istotny do wzrostu gospodarczego. Jesteśmy przekonani, mamy głęboką nadzieję, że tego rodzaju tendencja się utrzyma. To jest z punktu widzenia naszego kraju najbardziej interesujące, nie ulega najmniejszej wątpliwości.

Ja zdaję sobie sprawę, że rozmawiam dzisiaj z osobami, które Polskę w mniejszym lub większym stopniu, a często wręcz świetnie znają, więc nie będę tu opisywał podstawowych zalet i wad naszego kraju. Jeżeli się na czymś skupię, to na walce z tymi wadami, którą zamierzamy podjąć. Wiadomo, że Polska mimo wszystko ma stosunkowo tanią siłę roboczą, tzn. tanie koszty pracy, jak to się w tej chwili mówi – skądinąd dużo bardziej elegancko. Dalej, że Polska ma bardzo dobre położenie, jeśli chodzi o Europę (mieści się w samym jej centrum), że ma liczne kontakty z Zachodem ale też bardzo liczne kontakty ze Wschodem i z tego punktu widzenia jest dobrym miejscem do ewentualnej ekspansji kapitałowej, także na wschód od naszego kraju. Dalej, że ma wysoko wyszkoloną kadrę, szczególnie w niektórych dziedzinach, że wspomnę choćby sferę związaną z informatyką, że ma licznych, bardzo dobrze wyszkolonych na ogół prawników – olbrzymia ich część, jeśli chodzi o młode pokolenie, już włada bardzo sprawnie językami obcymi, często kilkoma; że mamy dużą i dzisiaj nie wykorzystaną – to chciałbym bardzo mocno podkreślić – kadrę inżynierów. Znaczna część z nich to dzisiaj osoby, których kwalifikacje można by znacznie lepiej wykorzystać. Że mamy w końcu bardzo znaczną ilość dobrze wykwalifikowanych pracowników na stanowiskach, które określa się czasem jako robotnicze – przy czym nie są to pracownicy, którzy gotowi są wykonywać tylko bardzo wąski zakres czynności. Gotowi są do pracy w nieco szerszym zakresie, co z punktu widzenia zarządzania jest rzeczą bardzo efektywną – zarządzania przedsiębiorstwem. Inaczej mówiąc, sądzę, że mamy pod tym względem warunki bardzo dobre. Kłopoty, o których Państwo mówili, to są kłopoty, które zamierzamy przełamywać. Ja wprawdzie może w nieco innej kolejności bym je umieścił niż Państwo, ale zacznijmy od tego, o czym Państwo mówili.

Zgadzam się z tym, chociaż nie wydaje mi się, żeby to był kłopot najistotniejszy w naszym kraju, że kłopotem jest nasz system transportowy, a w szczególności system dróg, bo o ten chodzi. System komunikacji kolejowej jest rozbudowany, dzisiaj niewykorzystany. Natomiast jeśli chodzi o system drogowy, istotnie jak na europejskie warunki słaby, z małą ilością autostrad, czy choćby tzw. dróg szybkiego ruchu, z dużą ilością dróg w złym stanie, przy czym niektóre z nich mają bardzo istotne znaczenie dla w szczególności tranzytu przez Polskę. Tutaj muszę zwrócić uwagę, że istnieje rządowy plan budowy autostrad. Były różne plany pod tym względem. Były plany, które zakładały, że uda się włączyć kapitał prywatny na wielką skalę do budowy autostrad właśnie. Te plany w znacznym stopniu, z przyczyn obiektywnych, a także – nie kryję – subiektywnych, zawiodły. Dzisiaj istnieje plan rządowy. Nie ulega wątpliwości, że środki unijne zostaną w znacznym stopniu wykorzystane w tym celu, aby poprawić infrastrukturę drogową w naszym kraju. Myślę, że najbliższe dziesięciolecie to będzie dziesięciolecie bardzo już znacznego postępu pod tym względem.

Druga sprawa, też o znaczeniu można powiedzieć technicznym, to telekomunikacja. Ja nie kryję, że na pewno można narzekać na koszty usług telekomunikacyjnych w Polsce, że są one zbyt wysokie, czasami na jakość. No, ale pod tym względem Polska w ostatnich latach uczyniła olbrzymi postęp, w szczególności jeśli chodzi o telefony komórkowe. Jeśli chodzi o telefony stacjonarne, to tutaj może stan rzeczy jeszcze nie jest taki jak potrzeba, ale wraz z powolnym uwalnianiem tego rynku myślę, że będzie pewna liberalizacja, co już zresztą w dużym stopniu nastąpiło. Sytuacja będzie też się bardzo zmieniać na lepsze i w tej dziedzinie, jak sądzę, w tym zakresie, w którym to jest możliwe – bo to już nie jest takie oczywiste zawsze – środki unijne będą wykorzystywane.

Ale przejdźmy do kwestii bardziej związanych z państwem. Dlaczego ja bym chciał na tych kwestiach się skoncentrować? Dlatego, bo Szanowni Państwo, w polskim systemie prawnym, konstytucyjnym prezydent ma określone zadania. One są, powiedzmy sobie, nie aż tak daleko posunięte jak zadania prezydenta Republiki Francuskiej, ale są znacznie dalej posunięte, niż zadania wielu prezydentów innych państw, w szczególności należących do Unii Europejskiej. Ale, to są zadania w większym stopniu związane z państwem niż z gospodarką sensu stricto. Chodzi też o stan administracji w naszym kraju – i rządowej, i samorządowej. Ja bym tu nie używał określenia „państwowej i samorządowej”, bowiem samorząd to też jest państwo, przy czym w Polsce samorząd, nawet porównawszy go z niektórymi innymi krajami należącymi do Unii Europejskiej, ma szerokie uprawnienia, dysponuje też bardzo znaczną częścią funduszy publicznych, budżetowych. Jeśli wziąć pod uwagę budżet państwa i łączny budżet wszystkich samorządów to są to wartości, na zasadzie mniej więcej 6 do 10. Niewiele krajów w Europie ma tego rodzaju relacje. Przy czym jeszcze znaczna część środków budżetowych przepływa do funduszów samorządowych. Inaczej, gdyby to odjąć, to ta relacja byłaby jeszcze inna. Tutaj nastąpił znaczny stopień decentralizacji państwa. Myślę, że opowieści o szczególnej centralizacji władzy w Polsce są głębokim nieporozumieniem. To znaczy, że jeżeli się to urealnia – jako były prezydent Warszawy mógłbym to realnie porównywać i porównuję z innymi rzeczywiście funkcjonującymi krajami – to ten stopień centralizacji w tej chwili już znaczny nie jest. Ale do tego jeszcze przejdziemy.

Administracja samorządowa odgrywa olbrzymią rolę, jeżeli chodzi o obsługę biznesu, przede wszystkim ze względu na swoje uprawnienia związane z polityką przestrzenną i pozwoleniami budowlanymi, ale także w znacznym zakresie w związku z dostarczaniem pewnych usług publicznych o charakterze powszechnym, jak dostarczenie ciepła czy wody. To już w różnych miastach, różnych częściach Polski wygląda w tej chwili różnie, bo gdzieniegdzie tego rodzaju usługi zostały sprywatyzowane, ale w Warszawie na przykład nie. I tutaj oczywiście możliwości bezpośredniego działania rządu i prezydenta są bardziej ograniczone.

Podstawowym zadaniem rządu w tym zakresie to jest zwalczanie zjawisk korupcyjnych. Bo jeżeli mówimy o procesach niesprawności administracji, to w istocie składają się na to dwa zjawiska: korupcji i zbyt skomplikowanych procedur. Jedno z drugim też ma zresztą pewien związek. Nie ma tego co ukrywać. Otóż jeżeli chodzi o działania antykorupcyjne to, Panie i Panowie, wiecie na pewno, że obecna władza traktuje te działania z olbrzymią powagą, że został powołany specjalny urząd antykorupcyjny, że to pod wpływem obecnie rządzącej partii – jeszcze w okresie, gdy była w opozycji – niezwykle zaostrzono odpowiedzialność karną za korupcję. Powtarzam – były to czasy kiedy PiS był w opozycji, ale takie są fakty, że aktywność w tym zakresie różnych służb w tej chwili jest bardzo znaczna. Ja myślę, że te zjawiska są obecnie w atmosferze społecznej w Polsce – w tej chwili mówię o samorządzie – w znacznym stopniu już przyduszane, chociaż oczywiście nie twierdzę, że ich nie ma. Ale na pewno doszło do czegoś, co można by określić – wziąwszy pod uwagę historię różnych problemów w różnych krajach – jako sferę identyfikacji i uznania problemu. Ja podam tutaj taką może daleką analogię – tymi problemami się interesowałem. Pamiętam czasy, kiedy problem przestępczości, przemocy był wyjątkowo dolegliwym problemem w Stanach Zjednoczonych. No i był okres, kiedy to lekceważono, a później nastąpił okres, kiedy ten problem zidentyfikowano, uznano i rozpoczęto walkę. I na sukcesy nie trzeba było specjalnie długo czekać, bo choć w Stanach Zjednoczonych problem przestępczości istnieje w dalszym ciągu, oczywiście, ale w bardzo istotnym stopniu został ograniczony. W Polsce problem korupcji został zidentyfikowany – został zidentyfikowany zarówno na szczeblu politycznym, jak i na szczeblu medialnym. Tutaj pod tym względem można powiedzieć, że prasa tropi korupcję tam, gdzie ona jest istotnie, a zdarza się coraz częściej, że także tam, gdzie jej nie ma. Ale na pewno atmosfera pod tym względem jest atmosferą niezwykle daleką od przyzwolenia z pierwszej połowy lat 90. czy nawet w pewnym, mniejszym nieco stopniu, drugiej połowy lat 90. Proszę na tę różnicę zwrócić uwagę. No i w końcu z korupcją są ściśle związane procedury. Tutaj, przede wszystkim chodzi o procedury związane z uzyskaniem pozwolenia na budowę, to znaczy na samo podjęcie określonych działań – to ściśle się wiąże z gospodarką przestrzenną.

My, mówię o władzy obecnej, stanęliśmy przed pewną alternatywą – upraszczać czy nie upraszczać, bo proszę pamiętać, że zawiłość procedur została spowodowana dość skomplikowanymi procesami. Bo zawiłość, szczegółowość, wielostopniowość procedur w znacznym stopniu była w ten sposób pomyślana, że one miały właściwie przeciwdziałać korupcji. Rezultat jednak często był odwrotny, bo ten skomplikowany charakter polegał na niezwykłym przedłużaniu i tym samym korupcji sprzyjał. Rząd stanął przed wyborem, czy pewne procedury bardzo istotnie uprościć, ryzykując, że one są troszeczkę jak taka sieć, ale znacznie z większymi oczkami. Otóż ta sieć w tej chwili będzie miała dziurki nieco większe, ale jednocześnie bardzo się uprości. I to jest decyzja dotycząca i prawa budowlanego, i prawa gospodarki przestrzennej, i w końcu w pewnej sferze, która oczywiście dotyczy tylko części inwestycji – w sferze inwestycji publicznych sfery przetargów. Tutaj przyjęte zostały bądź zostaną dosyć istotne upraszające rozwiązania. Powtarzam: jest to nieco ryzykowne, zdaje sobie z tego sprawę. Myślę, że aktywna działalność służb mających na celu zwalczanie korupcji to ryzyko istotnie bardzo zmniejszy, ale tempo powinno ulec znacznemu bardzo przyspieszeniu.

Po drugie – jeżeli chodzi o inne związane ściśle z funkcjonowaniem aparatu państwowego ograniczenia, to należy do nich bez wątpienia sprawność sądownictwa w ogóle, w tym sądownictwa gospodarczego w szczególności. Zdaję sobie sprawę z tego problemu. W tej chwili w ministerstwie sprawiedliwości pod kierownictwem pana ministra Ziobry, a konkretnie pana ministra Kryżego – wieloletniego sędziego – trwają prace nad bardzo zasadniczym uproszczeniem – one po części już się skończyły – procedur, szczególnie jeśli chodzi o postępowanie gospodarcze. Natomiast oczywiście problem wymiaru sprawiedliwości to nie jest tylko sama sprawa przepisów dotyczących procedur – ja sobie z tego świetnie zdaję sprawę – to jest również sprawa zaangażowania sędziów, to są również przypadki korupcji w wymiarze sprawiedliwości. Liczba wykrytych przypadków korupcji, wziąwszy pod uwagę bardzo wielką ilość sędziów w Polsce, bo proszę pamiętać, że w Polsce jest sędziów nieporównanie więcej niż w Hiszpanii – nie jest znaczna. Ale zdajemy sobie wszyscy sprawę, że to jest sfera, gdzie przypadki korupcji wykryć jest niezwykle trudno. To zjawisko istnieje, my sobie zdajemy sprawę, walczymy. Zapewniam państwa, że ta walka trwa z dnia na dzień. Trwa z dnia na dzień i trwa przy użyciu wszystkich metod dopuszczalnych przez polskie prawo. Czyli uproszczenie będzie na pewno.

Walka z korupcją w tej sferze również nie tylko będzie, ale już jest. Pewne tabu zostało przełamane. Proszę państwa, gdy ja przed sześciu niespełna laty zaatakowałem jako ówczesny minister sprawiedliwości – tak jak państwo wiecie, w Polsce oznacza również generalnego prokuratora – jednego z sędziów, który miał powszechnie opinię człowieka, który nie powinien być sędzią, mówiąc najdelikatniej – to wybuchła z tego powodu afera. To środowisko uchodziło za całkowicie immunizowane, tzn. za takie, któremu nie wolno stawiać zarzutów. Dzisiaj absolutnie już tak nie jest. Dzisiaj to jest środowisko, które również podlega ocenie opinii publicznej, a jeżeli trzeba, to również ocenie prawnokarnej. I to jest też istotny postęp. I ten postęp będzie dawał rezultaty – to mogę Państwu niejako zagwarantować, a więc jeżeli chodzi o funkcjonowanie administracji, samorządowej i rządowej, upraszczania procedur w walce z korupcją, to ja sądzę, że mamy do czynienia z czymś, co się dzieje lub lada chwila dziać będzie, dlatego, że niektóre ustawy są w tej chwili w parlamencie, a niektóre są jeszcze przygotowywane i wkrótce w parlamencie się znajdą. Czyli że tutaj powinien nastąpić bardzo istotny postęp.

Natomiast Państwo postawili jeszcze inne problemy, mianowicie problemy związane z reformą systemu podatkowego w naszym kraju. Tutaj sprawy wyglądają następująco. Nasz rząd niewątpliwie chce obniżenia podatku. Chce też pewnego uproszczenia systemu podatkowego, ale, Proszę Państwa, my tutaj rozmawiamy w gronie ludzi, którzy się znają na gospodarce bardzo dobrze, a jak ktoś się zna na gospodarce, to musi się też trochę znać na państwie, bo innego wyjścia nie ma. Ja nie twierdzę, że jestem specjalistą od gospodarki, natomiast na państwie znam się nieźle i mogę powiedzieć jedno – porównajcie polski system podatkowy z innymi, czy on na pewno jest taki dużo bardziej skomplikowany. Ja już nie będę wspominał o amerykańskim systemie podatkowym, ale o niektórych europejskich. Owszem, są kraje, które zastosowały niezwykle radykalne i proste metody, np. Estonia, tylko przy całym moim szacunku , który żywię do wszystkich krajów europejskich, wszystkich w ogóle narodów – Estonia liczy milion trzysta tysięcy mieszkańców, znacznie mniej niż formalnie liczy Warszawa, już nie mówiąc o tym, o ile mniej niż tak naprawdę liczy Warszawa. A poza tym jest to kraj, który ze względu na różne sentymenty historyczne i to przyznają sami politycy estońscy korzysta z olbrzymiego wsparcia Danii, Szwecji, Finlandii, a także Niemiec. I w stosunku do kraju tak niedużego – raz jeszcze powtarzam, przy pełnym moim szacunku – to jeżeli jest wsparcie ze strony krajów dużo większych i bogatych, to może dawać dosyć istotne rezultaty. Nie ma co liczyć na to, że Polska może sobie pozwolić na rozwiązanie tego kilkunastoprocentowym podatkiem liniowym. Ja w tej chwili mówię o podatku od dochodów osobistych, bo CIT w Polsce i tak jest już stosunkowo niski. Tego rodzaju rozwiązania nie będzie choćby ze względu na konieczność usprawnienia państwa. My świetnie sobie zdajemy sprawę, że nie tylko w sferze inwestycji zagranicznych – ja sądzę, że w sferze inwestycji zagranicznych ten problem występuje na istotnie mniejszą skalę – ale w sensie inwestycji w ogóle w Polsce i w ogóle działalności gospodarczej problem tego, co określamy często jako podatek korupcyjny albo zgoła gangsterski (to w mniejszym stopniu państwa dotyczy, niż inwestorów polskich) jest problemem bardzo istotnym i to jest jeden z hamulców naszego rozwoju. Oczywiście, nikt nie zna rozmiarów tego zjawiska, policja wie swoje, naukowcy, którzy usiłują się tym zajmować, wiedzą swoje, ale na pewno jest to zjawisko istotne i my naprawdę – zapewniam – chcemy to bardzo ostro zwalczać. Dotyczy to w jakimś sensie i państwa, ale w mniejszym. Ale do tego potrzebne jest państwo silne. I to jest sprawa pierwsza.

Druga sprawa: państwo silne coś nie coś kosztuje. My już w tej chwili mamy problem związany z tym, że między tym, co oferuje sektor prywatny – państwo choćby – młodym, świetnie wykształconym ludziom, a tym, co jest w stanie zaproponować sektor publiczny, istnieje tak olbrzymia różnica, że ludzie o najwyższych kwalifikacjach i zdolnościach oczywiście trafiają do Państwa. Ja wiem, że to nie jest problem, który występuje tylko w Polsce, że to jest problem ogólnoeuropejski, ogólnoświatowy, bo Stanów Zjednoczonych bynajmniej nie omijam. To jest bardzo poważny problem, ja sobie z tego świetnie zdaję sprawę i myślę, że przyjdzie dzień, w którym i Europa, i Stany Zjednoczone będą musiały z tym problemem się spróbować zmierzyć, pewnie jeszcze nie dzisiaj, ale na pewno będą. Ale my ten problem dostrzegamy i to jest problem, który się troszeczkę przeradza w zamknięte koło. To nie oznacza, że podatki nie będą obniżane, one w sposób systematyczny pewnie nie bardzo szybko, ale obniżane będą. One obniżane będą krok po kroku. Sądzę, że Polska pod tym względem biła rekordy, jeżeli chodzi w szczególności o podatek maksymalny PIT i tak w tej chwili maksimum w Polsce jest jednak niższe niż przeciętne maksimum w krajach tzw. starej Unii – to trzeba o tym pamiętać – ale będziemy ten podatek obniżać. Natomiast tutaj są na pewno pewne limity.

Kolejną sprawą jest sprawa funkcjonowania administracji finansowej. Ja z góry mówię – tę administrację niejako w swoich rozważaniach wydzieliłem, bo przecież o administracji już mówiłem. To jest oczywiście problem sam w sobie, ja sobie też z tego znakomicie zdaję sprawę. Trzeba olbrzymiego wysiłku, stałej pracy to, żeby nastąpiła tu istotna poprawa. Chodzi mi o sprawność, o te zjawiska, o których już mówiłem, czyli korupcyjność, do których nie chcę wracać, ale także o pewien problem strony Państwa – tak bym to określił. Rozumiem, że biznesmenów, także polskich, to niezmiernie drażni. Zapewniam Państwa, że jako szef można powiedzieć największej – jednej z dwóch, trzech największych spółek w Polsce, jakim jest miasto stołeczne Warszawa, ono ma 57 przedsiębiorstw, w tym niektóre bardzo wielkie w swoim rynku – jak się pojawiałem u szefa odpowiedniej instytucji finansowej, nie centralnej, tylko na terenie miasta stołecznego Warszawy, to tam rozmawiałem z osobami, które się czuły znacznie wyżej postawione ode mnie. Ja to świetnie wiem. To jest walka trudna, nie ma co ukrywać, to jest bardzo trudna walka. Ale ta walka również będzie prowadzona, bo ten problem jest również rozpoznany, zdajemy sobie z tego sprawę. Tutaj poprawy jakościowej z minuty na minutę nikt nie osiągnie, ale ona będzie osiągalna. Tak więc ja sądzę, że Polska to będzie kraj, który w najbliższych latach, jeżeli nie nastąpią jakieś gwałtowne zawirowania, będzie krajem poprawiającej się jakości z roku na rok, jeżeli chodzi o inwestycje zagraniczne.

Jest jeszcze jedna sprawa, o której tutaj Państwo wspomnieli: porównanie Polski ze swoimi sąsiadami, to znaczy chodzi o Czechy i ich agencje inwestycji zagranicznych. To jest ciekawy pomysł. Myśmy tego rodzaju pomysł mieli, ale na skalę miasta stołecznego Warszawy, a nie na skalę kraju. Nawet zaczęliśmy już to budować – tutaj zwracam się do pana ministra Draby, ponieważ był też moim zastępcą w Warszawie. I nie wiem, czy następne władze po wyborach będą to kontynuować, ale muszę powiedzieć, że, o ile wiem, tego rodzaju pomysły na tę skalę w tej chwili dla kraju nie ma. Ja to przyjmuję jako pomysł, który w każdym razie należy bardzo poważnie rozważyć. Tylko w tej chwili już nie mówię w skali miasta, tylko w skali kraju – być może to rzeczywiście dałoby określone rezultaty.

Teraz jeszcze wrócę do struktury inwestycji. Państwo sobie zdajecie sprawę z tego świetnie, że struktura inwestycji może być różna i że inwestycja inwestycji nierówna. Z punktu widzenia zapisów dotyczących ogólnej sumy inwestycji bezpośredniej każdy dolar się liczy tak samo. Z punktu widzenia jego efektywności dla rozwoju gospodarki różne dolary liczą się bardzo różnie. Nie kryjemy, że nas interesują bardzo inwestycje związane z – mówiąc najszczerzej, to może już troszeczkę w tej chwili jest przereklamowane, ale użyję tego sformułowania, bo nie mam w tej chwili innego pod ręką – wiedzą, to znaczy, krótko mówiąc, gospodarką związaną z wiedzą. To jest sprawa pierwsza i myślę, że szczególnie w sferze informatyki, prawa, sferze szeroko podjętych obliczeń – one są związane z informatyką, zresztą takie centrum w Warszawie powstanie już lada dzień, pierwsze, które będzie pracowało dla Stanów Zjednoczonych – to mamy wyjątkowo dobre zaplecze. Wyjątkowo dobre, bo – powiem tu nieskromnie, chociaż nie o sobie mówię, ale o swoich rodakach – że w Polsce jest mnóstwo ludzi, którzy mają wyjątkową umiejętność, smykałkę, zdolność do różnego rodzaju operacji, które się wiążą z programowaniem w informatyce, z software. Choćby sukcesy polskich młodych informatyków na różnego rodzaju konkursach, także ogólnoświatowych, na to wskazują. I tutaj największym zagłębiem jest Warszawa, ale cała Polska też jest w bardzo dobrej sytuacji.

Ja myślę, że Polskę powinny interesować inwestycje o charakterze produkcyjnym i tutaj interesuje nas wysoki poziom technologiczny, ale także interesuje nas poziom technologiczny średni, średnio zaawansowany. Nie ten najprostszy, ale średnio zaawansowany. Jeżeli chcemy w Polsce rozwiązać problem bezrobocia to muszę powiedzieć, że to jest szczególnie dla nas interesujące. Bezrobocie spada, Państwo pewnie znacie wyniki. W tej chwili wynosi 16,5 %, ale to jest ten okres roku kiedy zawsze bezrobocie spada. Tak gdzieś do sierpnia, września będzie spadać, później będzie rosnąć, ale proszę pamiętać, że w porównaniu z danymi z zeszłego roku to już jest jednak bardzo istotna zmiana. Ale mimo wszystko to jest w dalszym ciągu dwa i pół miliona ludzi. Państwo wezmą pod uwagę miasto stołeczne Warszawy, tutaj kiedyś – zwracam się do tych z Państwa, którzy Warszawę znają może z odleglejszych jeszcze lat, od lat 20 na przykład – Warszawa była miastem nie przemysłowym w tym sensie, co Łódź, co miasta okręgu śląskiego, bowiem jest stolicą i to z reguły tego rodzaju charakter wyklucza. Ale Warszawa była miastem rozbudowanego przemysłu: precyzyjnego, informatycznego, elektronicznego. I co jest w tej chwili? Na pewno znaczna część Państwa ma swoje biura na Służewcu albo w rejonie ulicy Towarowej, czyli na Woli. Tam na miejscu dawnych dzielnic przemysłowych powstają dzisiaj klasyczne dzielnice biurowe. Czy to jest dobrze do końca? Nie, bo struktura społeczna każdego miasta wymaga jednak tego, żeby jednak jakaś część jego mieszkańców zajmowała się również działalnością produkcyjną, ponieważ tego rodzaju kwalifikacje mają. To dotyczy nie tylko Warszawy, ale wielu innych miast. Więc to jest typ inwestycji, który nas niezwykle interesuje. A warunki są bardzo dobre, zresztą ostatnio mamy kilka sukcesów.

I w końcu porównanie między Polską a innymi krajami. Ja bym tej sprawy nie chciał stawiać w sposób konkurencyjny. Jeżeli chodzi o naszych przyjaciół z Bułgarii i Rumunii, to tak: Rumunia ma rzeczywiście pewną zaletę dość podobną do Polski, bo jak wejdzie do Unii, to Polska będzie szóstym krajem Wspólnoty Europejskiej pod względem wielkości, chodzi mi o wielkość ludności, populacji, a następny kraj ma 15 milionów ludzi. Między 38 a 15 mln nie ma żadnego kraju. To jest bardzo duża odległość. Natomiast w środku mniej więcej będzie Rumunia. Nawet trochę bliżej Polski niż Holandii. Czyli to jest stosunkowo duży rynek, ale jednak też dużo mniejszy od polskiego. Przy całym szacunku również dla Bułgarii, to ten rynek jest krajem rynku nieporównanie już mniejszym niż Polska. Proszę pamiętać, że jak weszło 10 państw do Unii Europejskiej – pewnie mówię rzeczy dla Państwa oczywiste, a mimo wszystko je powtórzę, bo na przykład wiem, że dla osób, które tutaj do nas przyjeżdżają ze Stanów Zjednoczonych to całkiem nie było oczywiste – że jedna połowa nowych członków, obywateli Unii, tych od 1 maja 2004, to są Polacy, a druga połowa to 9 pozostałych narodów, 9 pozostałych krajów. I to ma jednak swoje znaczenie, Szanowni Państwo, te rozmiary polskiego rynku. I to, że Polska powoli po okresie silnego wzrostu wydajności pracy przy prawie żadnym wzroście wynagrodzeń – bo tak wygląda charakterystyka ostatnich 5 lat Polski czy nawet dłuższego okresu, bo szybki wzrost wydajności pracy zaczął się pod koniec lat dziewięćdziesiątych – przejdzie, bo musi przejść okres rozwoju, ale także pewnego wzrostu wynagrodzeń bardziej realnego i szybszego. I ten proces już następuje, to znaczy już w ostatnim roku to są tego rodzaju rezultaty. A to oczywiście powoduje zwiększenie rynku, jego, można powiedzieć, pogłębienie. I to też jest dobra przesłanka dla inwestycji.

Podsumowując, proszę Państwa: obecna władza, oczywiście idąc niejednokrotnie bardzo trudną drogą prowadzącą pod górę i potykając się, po pierwsze – wszystkie problemy, które Państwo stawiacie, ma zidentyfikowane. To znaczy nie jest tak, jak to się mówiło przed kilkunastu laty, na moich spotkaniach z dziennikarzami zagranicznymi, którzy mówiły o różnego rodzaju korupcji w Polsce, a z władzy ówczesnej Polsce o korupcji mówiłem ja, jako prezes Najwyższej Izby Kontroli. A można powiedzieć, byłem głęboko odosobniony. Dziś tak nie jest, dziś mówią to wszyscy. Po drugie, podjęte zostały konkretne rozwiązania prawne. Po trzecie, po okresie wielkiego skomplikowania przepisów, także w dużym stopniu ze względu na próbę ochrony przed korupcją, przechodzimy do procesów ich upraszczania, ryzykując nieco. Po czwarte w końcu – jeżeli chodzi o transport, to ja przyznaję, że sytuacja nie jest najlepsza, ale będzie się szybko poprawiać. Po piąte, jeżeli chodzi o sprawę związaną z telekomunikacją, to ja mogę rozumieć problemy związane z jej jakością czasami, no ale dostępność połączeń komórkowych jednak w Polsce jest już w tej chwili bardzo, bardzo znaczna. I w końcu jeżeli chodzi o sądownictwo, to jest trudna sprawa, ale krok po kroku też będą tu następowały zmiany. Dlaczego jestem o tym przekonany? Bo zmiany, jeżeli chodzi o tempo, już w tej chwili następują, to znaczy tempo rozstrzygania spraw, mimo, że nie takie, jak by Państwo chcieli, jest już jednak wyraźnie szybsze niż przed kilku laty. I to w różnych instancjach, aż po Sąd Najwyższy.

Tyle mam do powiedzenia, zachęcając Państwa najszczerzej do tego, żebyście Państwo w Polsce inwestowali. Problem owej agencji czyli takiego przewodnika, który by po prostu pomagał, konkretnych osób, można powiedzieć, przydzielonych inwestorom, by pomagały załatwiać w różnych sprawach. To jest problem na pewno do rozważania i na pewno ja ten problem w ramach swoich kompetencji poruszę. Dziękuję bardzo.