Menu rozwijane

27 października 2006
27 października 2006 r., podczas wizyty w województwie świętokrzyskim, Prezydent RP Lech Kaczyński spotkał się z żołnierzami w Centrum Szkolenia na Potrzeby Sił Pokojowych w Bukówce pod Kielcami.

Prezydent RP pożegnał się z żołnierzami wyjeżdzającymi do Libanu:

"Dzisiaj żegnamy już 26. zmianę udającą się do realizowania misji w Libanie, ale dobrze wiemy, że ta 26. zmiana  to zmiana niedokładnie taka, jak dotychczasowe. Zmieniła się sytuacja polityczna w tym regionie świata. Unia Europejska, w tym także Polska, podjęła daleko idące zobowiązania, jeżeli chodzi o korpus UNIFIL w Libanie. Będziemy zwiększali tam swoje siły na tyle, na ile to będzie potrzebne. Podstawowe decyzje już zapadły. Tak więc Wasze zadanie będzie zadaniem na skalę większą i trudniejszą niż dotychczas. Nie zamierzam tego ukrywać, tak samo, jak nie zamierzam ukrywać tego, że jestem dumny, że Siły Zbrojne Rzeczypospolitej obecne są dzisiaj w 16. miejscach na świecie, w tym w dwóch misjach oenzetowskich. To sprawa prestiżu naszego państwa, ale to przede wszystkim sprawa jego polityki – polityki, której podstawą jest dbałość o pokój, dbałość o stabilizację i realizowanie zasady międzynarodowej solidarności. W tej ostatniej szczególną rolę odgrywa Organizacja Narodów Zjednoczonych.

My jesteśmy niezwykle zadowoleni z tego, że to w ramach właśnie oenzetowskiej myśli realizujemy swoje zadania w Libanie. Jestem najgłębiej przekonany, że w niełatwych warunkach, tak samo jak w innych miejscach na świecie, jak w Syrii, jak na Bałkanach, w Iraku, w Afganistanie, będziecie swoje zadania pełnić z godnością, z determinacją i odwagą, tak, jak powinni to czynić polscy żołnierze. Polska jest z Was dumna, ale Polska ma także wobec Was wymagania. Chcemy, byście byli nie tylko nie gorsi, ale lepsi od innych, byście wykazali, że wielowiekowa tradycja polskiego oręża nie zaginęła. Tu nie chodzi o tradycję realizowaną w sposób taki, jak bywało to w dawnych wiekach, jak było to wielokrotnie w wieku XX. Chodzi o realizację celów stabilizacyjnych i pokojowych, ale dla ich realizacji też często potrzebna jest odwaga i determinacja.

Tego Wam życzę, życząc jednocześnie szczęśliwego powrotu z tej misji, życząc tego, abyście przeżyli tam dużo interesujących doświadczeń, abyście, Panowie generałowie, oficerowie i żołnierze Wojska Polskiego, wrócili stamtąd jako żołnierze bardziej jeszcze doświadczeni, lepiej wyszkoleni niż dotychczas. Polska Was potrzebuje, potrzebuje Was świat, potrzebuje Was jedno z najbardziej zapalnych miejsc na świecie, jakim jest Bliski Wschód. Tam mnóstwo ludzi rzeczywiście żyje w zagrożeniu, rzeczywiście ryzykuje codziennie nie tym, że pełni służbę, tylko tym, że po prostu tam mieszka. Jeżeli możemy choćby trochę pomóc w poprawie tej sytuacji, to będzie to nasza wielka zasługa, wielki dobry uczynek i tych dobrych uczynków Wam, Panie i Panowie oficerowie i żołnierze, najszczerzej życzę."

Po wspólnym z żołnierzami obiedzie polowym Prezydent podsumował swój pobyt w Jednostce:

"Sprawy Sił Zbrojnych nie ograniczają się do naszych misji, choć te misje są ważne zarówno dla Polski jak i całego świata. Dzięki nim, dzięki decyzjom, które przecież nie zawsze są popularne i łatwe, Polska uchodzi za kraj mobilny, zdolny do współpracy i dotrzymujący raz przyjętych zobowiązań. To bardzo dla nas ważne. Ale podstawowym zadaniem Sił Zbrojnych jest obrona Rzeczypospolitej oraz realizacja obowiązków sojuszniczych, gdyby zaszła tego rodzaju konieczność. Nasza armia zarówno do swojego podstawowego obowiązku, jakim jest obrona Ojczyzny, jak i do realizacji owych zadań sojuszniczych, które zresztą z obroną Polski, w ramach NATO, zawsze mają związek, musi być przygotowana dobrze. Musimy nasze siły zbrojne modernizować.

Przed 15 laty po raz pierwszy w życiu moje obowiązki były związane z siłami zbrojnymi. Byłem wtedy ministrem stanu ds. bezpieczeństwa narodowego. Armia, tak jak i cały kraj, wtedy dopiero co wyszła z okresu zwanego realnym socjalizmem. Była to armia liczna, armia o ofensywnym nastawieniu, w dużym stopniu armia pancerna, z olbrzymim zapleczem logistycznym. Taka armia była związana z realizacją ówczesnych planów, planów Układu Warszawskiego, które jednak nie musiały służyć interesowi Polski. Służyły raczej, nigdy nie zrealizowanym na szczęście, zamiarom obcego i niezmiernie agresywnego imperializmu. Tamta rzeczywistość już dzisiaj nie istnieje. Musimy realizować nowe zadania, ale przejście od zadań dawnych do zadań nowych nigdy nie jest proste i dlatego też nasze Siły Zbrojne przeżywały okres trudny. Okres bardzo znacznej redukcji, okres zmiany doktryny wojennej, okres, w którym nie byliśmy w żadnym Sojuszu, bo nie istniał już Układ Warszawski, a nie byliśmy jeszcze w Pakcie Północnoatlantyckim. Armia dzieliła ze społeczeństwem trudności związane ze zmianami, z transformacją gospodarczą, z brakiem możliwości wydawania na Siły Zbrojne takich kwot z budżetu państwa jakie są niezbędne. Te trudności zresztą dziś jeszcze się nie zakończyły i ciągle występują, choć na mniejszą skalę. Będziemy się starali zwiększać co roku środki na Siły Zbrojne, na nowe uzbrojenie, na modernizację. To jest mój konsekwentny program.

Chciałbym, jako Zwierzchnik Sił Zbrojnych, abyśmy mieli armię odpowiadającą rozmiarom naszego państwa, jego roli zarówno w Pakcie Północnoatlantyckim, jak i w Unii Europejskiej.  Tą przynależność sobie bardzo cenimy, ale w obu strukturach chcemy odgrywać rolę podmiotową. Zadania Unii Europejskiej w zakresie obronności będą się pewnie powoli poszerzać, musi być w tym bardzo znaczący udział żołnierza polskiego. Dzisiejszy świat, Panowie generałowie, oficerowie, żołnierze, ma swoje potrzeby, swoje wymogi. One dotyczą także Sił Zbrojnych. Dziś nasza armia już jest w znacznym stopniu armią profesjonalną. Stopień, w którym nasza armia jest armią zawodową będzie się z roku na rok poszerzał, aż do osiągnięcia poziomu armii w 100% profesjonalnej, jednakże co najmniej 150-tysiecznej. 150-tysięcznej ponieważ musimy być zdolni do realizowania zadań na różnym poziomie taktycznym, a także strategicznym. To program trudny, ale nierozłącznie powiązany z tym, aby nasza armia stawała się coraz silniejsza, aby jej wartość bojowa była coraz większa. Myślę, że po roku 2010, około roku 2012 ten program może być w 100% zrealizowany. Będziemy tutaj działać konsekwentnie, ale chciałbym też jasno powiedzieć – będziemy się starać o wojsko i będziemy od wojska wymagać. Wojsko, szczególnie armia profesjonalna, gdzie każdy przychodzi dlatego, że chce, że taki jest jego wybór życiowej drogi, musi być armią bojową. Musi sobie zdawać sprawę, że choć życzymy sobie wszyscy, żeby tych przypadków było jak najmniej, to gdyby na tym świecie w ogóle już nie było walki, to nie byłoby też armii, stałaby się całkowicie zbędna. Chciałbym raz jeszcze powtórzyć to, co powiedziałem w dniu Święta Wojska Polskiego, 15 sierpnia tego roku przed Pałacem Belwederskim w Warszawie. Jestem głęboko przekonany, że będziemy armię wzmacniać z roku na rok, że będziemy coraz cenniejszym sojusznikiem, ale chciałbym i wierzę głęboko w to, że ta armia na front związany z wojną w Europie, z obroną naszych granic, czy granic naszych bliskich sojuszników pójść nigdy nie będzie musiała. Czym będzie silniejsza, tym większe jest prawdopodobieństwo, że takiej konieczności nie będzie. Tego Panowie generałowie, oficerowie i żołnierze Wam najszczerzej życzę, Paniom również oczywiście.

Chciałem pogratulować kierownictwu tego Centrum. Bardzo dobrze, że wiele już tysięcy polskich żołnierzy przez to Centrum przeszło. Wracając do tego, o czym mówiłem na początku – Polska, jeżeli chodzi o misje stabilizacyjne i pokojowe, nie zrezygnuje ze swojego aktywnego udziału w życiu międzynarodowej społeczności, w życiu Unii Europejskiej, w życiu Paktu Północnoatlantyckiego. Jest to nasz obowiązek, obowiązek wobec reszty świata, obowiązek wobec tych, którym wiedzie się gorzej niż nam. Pamiętajmy o tym, że nam się też kiedyś bardzo źle wiodło. Mówię o poprzednich pokoleniach, o nieszczęściu II wojny światowej, o poprzednich wojnach, o bohaterstwie, ale i dramacie Powstania Warszawskiego. Jeżeli jedziemy do Libanu, jeżeli jedziemy do Afganistanu, jeżeli jesteśmy w Iraku, to dlatego, że pamiętamy o tym, że nam kiedyś było źle, a dziś źle jest innym. I w miarę naszych możliwości musimy im pomagać i pomagać będziemy, bo traktujemy nasze państwo, Rzeczpospolitą Polską jako dobro. A dobro to nie tylko solidne, uczciwe, zgodne z Przykazaniami Bożymi korzystanie z życia, ale to także umiejętność poświęcenia się dla innych."

Następnie Prezydent RP udał się do Kielc, gdzie złożył wieniec pod pomnikiem Armii Krajowej w Kielcach i spotkał się ze środowiskiem akademickim i studentami Akademii Świętokrzyskiej.

Podczas spotkania na uczelni Prezydent Rzeczypospolitej powiedział m.in.:

„Przede wszystkim chciałem wyrazić głęboką nadzieję, że to, co jest od dłuższego czasu słuszną ambicją Kielc, a mianowicie utworzenie uniwersytetu – i tak już spóźnione, ale nie z winy Akademii Świętokrzyskiej – zostanie wkrótce zrealizowane. Byłem o tym przekonany i dotąd, ale jak się dowiedziałem, że minister Gosiewski stoi na czele komitetu, to mogę ten projekt w stu procentach zagwarantować – i to jest informacja, jak sadzę, dla Kielc, ale także dla całego regionu świętokrzyskiego, dobra. Ten region jakże jest zasłużony dla Polski, szczególnie wtedy, kiedy trzeba było walczyć, gdy było trzeba walczyć w Powstaniu Styczniowym – przecież tu się rozegrały pierwsze duże i ostatnie duże bitwy Powstania Styczniowego – gdy trzeba było walczyć w szeregach podziemia Armii Krajowej i innych organizacji II Wojny Światowej, gdy było trzeba walczyć, choć była to walka beznadziejna, także i po II Wojnie Światowej, w szeregach tak zwanej drugiej konspiracji. Ten region tak właśnie dla kraju zasłużony i tak najszczerzej polski jednocześnie powinien mieć uczelnię uniwersytecką. I macie tutaj ode mnie jako Prezydenta RP obietnicę, że w ramach oczywiście swoich konstytucyjnych uprawnień, ponieważ to nie Prezydent podejmuje decyzję o powołaniu uniwersytetów, będę tę ideę popierał. Będę popierał tę ideę, bo my mamy po roku 1989 mnóstwo sukcesów i niemało porażek. Natomiast jednym z sukcesów największych, największym lub jednym z dwóch największych to jest ekskluzywny wręcz rozwój edukacji na poziomie wyższym. Jeżeli ja dzisiaj słyszę od Pani Rektor, że Akademia Świętokrzyska, na której już nie pierwszy raz w życiu jestem, chociaż po raz pierwszy jako Prezydent RP, liczy 28 tysięcy studentów, to trzeba powiedzieć, że ludzie z mojego pokolenia, niemłodego już wprawdzie, świetnie pamiętają, jak Uniwersytet Warszawski, największa uczelnia Polski, liczyła znacznie mniej studentów.

A więc mamy tutaj do czynienia ze wzrostem ponad pięciokrotnym, wspaniałymi danymi jeżeli chodzi o stopień scholaryzacji młodzieży po 18-19 roku życia do 25-26 – jeden z najlepszych w Europie. Można się spierać, drugi czy czwarty, ale to nie zmienia faktu, że jeden z najwyższych. I to jest najważniejsze. Ale z drugiej strony chcę powtórzyć to, co powiedziałem wczoraj w mieście prawie dwukrotnie mniejszym od Kielc, ale też należącym do tej samej kategorii. To są miasta jak na skalę naszego kraju duże, ale nie należące do dziesięciu największych, ale jak na skalę naszego kraju, powtarzam, duże. I bez dostępu młodzieży z tych miast, a także młodzieży z regionów, których stolicami są te miasta, do edukacji na wysokim poziomie, sukces, który niewątpliwie nasza edukacja odniosła, nie będzie pełny. Nie będzie pełny, ponieważ talenty czy choćby ludzie tylko bardzo zdolni, rodzą się w całej Polsce, rodzą się w najbogatszych dzielnicach Warszawy, ale rodzą się w Kielcach, w Końskich, w Starachowicach, Ćmielowie, a także na licznych wsiach kieleckich czy wszystkich innych regionów naszego kraju. I trzeba wszystkim stworzyć szansę. Chcemy wykorzystać szansę, jaką ma Polska, a ma ją teraz, po wejściu do Unii Europejskiej. Unia to nie sama słodycz, to także pewne ograniczenia. Na ogół na tym świecie nie ma takich rozwiązań i instytucji czy rzeczy, które są wyłącznie dobre, ale Unia stwarza olbrzymią wręcz szansę przyspieszonej modernizacji naszego kraju, zmniejszenia różnicy między nami a Zachodem. Nie da się jednak tego stworzyć tylko i wyłącznie w oparciu o kilka najpotężniejszych ośrodków w Polsce i dlatego musi być uniwersytet w Kielcach. I, powtarzam – to, że go nie ma, to i tak już jest pewne zaniechanie, ale nie władz kieleckich i nie władz Akademii Świętokrzyskiej. To powinno nastąpić już wcześniej. I jestem przekonany, że nastąpi w krótkim czasie – jeżeli Pan Bóg pozwoli, to krótszym, niż jest nawet w tej chwili założony. I tego Wam bardzo serdecznie życzę.

Ale, będąc w mieście, z którym, nie kryję, łączą mnie różne więzi natury rodzinnej, to z czasów dość odległych – nie mogę nie powiedzieć niczego o regionie świętokrzyskim. Region świętokrzyski, chociaż nie należy do regionów tak zwanej „ściany wschodniej”, mieści się raczej w południowej części centrum naszego kraju, nie należy w tej chwili do regionów o najwyższym stopniu rozwoju. Ma wiele problemów, ale zasada solidarności ogólnonarodowych i zasada solidarności unijnej, pewna filozofia tego związku państw, do którego należymy, nakazuje, by właśnie takie regiony korzystały z możliwie wydatnej pomocy, aby móc jak najszybciej wyrównywać to, co w tej chwili jest jeszcze istotną różnicą. Jak wiadomo, dzięki energii Waszych przedstawicieli (to trzeba sobie jasno powiedzieć), Waszych władz regionalnych, środki przeznaczone dla regionu świętokrzyskiego uległy zwielokrotnieniu na lata 2007-2013. I mówię zupełnie otwarcie, jako człowiek, który urodził się i wychował w Warszawie, który szmat życia spędził poza Warszawą, ale też w jednym z najbardziej zamożnych i największych ośrodków naszego kraju, tak powinno być. Bo na tym polega solidarność, na tym polega polska solidarność. Środki powinny iść tam, gdzie w tej chwili jest ich najmniej. Ja wiem, że są tutaj różne przedsięwzięcia związane z infrastrukturą drogową, co zresztą będzie służyło nie tylko regionowi, to będzie służyło całemu krajowi, że są różne programy związane z upowszechnieniem najnowocześniejszych technologii, w tym technologii internetowej. To wszystko bardzo dobrze, ale trzeba też ze wszystkich sił starać się je wykorzystać, dać szansę miejscowej przedsiębiorczości, tym przedsiębiorstwom, które są nieduże i średnie, przecież wiemy, że i potężne kombinaty, które zrobiły karierę w skali całego kraju, mają siedzibę w Kielcach. A więc trzeba mobilizować się dla wykorzystania środków. Środki, o których mowa, szczególnie te związane z uniwersytetem, który, mam nadzieję, lada chwila powstanie, w każdym razie to będzie wyraźnie przed końcem mojej prezydenckiej kadencji.

Po drugie, ze względu na inne uczelnie, na Politechnikę Świętokrzyską, powinny być wykorzystywane także w celu analizowania polityki innowacyjnej, to jest szansa i zagrożenie dla naszego kraju. Mówię o organizowaniu tej polityki w pewnym zakresie – bo nie możemy tutaj z własnych narodowych programów absolutnie zrezygnować – przez Unię Europejską. Szansą jest to, że zdołamy się włączyć, zagrożeniem jest to, że przyjęta zostanie filozofia, że o ile środki spójności, środki strukturalne mają iść dla tych którzy są gorzej rozwinięci, to środki na innowacyjność mają iść dla tych , którzy są najbogatsi, bo oni w tej chwili mają najliczniejsza infrastrukturę. Musimy zrobić wszystko, żeby tak nie było. Już w tej chwili są przecież plany naszego kraju związane z umieszczeniem pewnej części tak zwanego Instytutu Technologicznego, Europejskiego Instytutu Technologicznego – proszę przez to nie rozumieć instytucji sensu stricto, to jest pewna sieć – i ta decyzja dotyczy Wrocławia, a nie przecież silniejszej naukowo, przy dużej sile Wrocławia, Warszawy. To jest rozwiązanie celne, ponieważ powinniśmy koncentrować nasze wysiłki w rożnych regionach kraju, ale z tego punktu widzenia takie ośrodki, jak Kielce i pięć, sześć, siedem innych w naszym kraju powinny też mieć swoje znaczenie i swoją szansę. I o to trzeba dbać, o to trzeba dbać z punktu widzenia tego, co czyni rząd Polski i ja sadzę, że ten rząd będzie to czynił, chce to czynić, ma interes w tym, żeby to czynić. Ale to wymaga oczywiście inwencji i przedsiębiorczości ze strony władz miejscowych.

Nie wątpię, że tego nie zabraknie. Nie wątpię, że, Panie i Panowie, tu, w Kielcach i ci najmłodsi, i ci już dojrzalsi wezmą walny udział w tym, żeby nie tylko Kielce, ale cały region świętokrzyski ze swojej szansy skorzystał, a ta szansa jest, trzeba tylko działać energicznie, umiejętnie i z determinacją. I trzeba potrafić zdać sobie sprawę z tego, że jeżeli ta szansa ma być wykorzystana, to trzeba potrafić abstrahować od interesów różnego rodzaju lobbies, choćby i potężnych, trzeba nie korzystać z pokus, chociaż często jest tak, że to są pokusy, z których ludzie, ludzka natura każe raczej korzystać. Inaczej mówiąc, trzeba też trochę zmienić praktykę naszego życia społecznego i państwowego. I tu myślę, wbrew temu, co niektórzy twierdzą, że też jesteśmy na dobrej drodze. Na razie to jest droga odkrywania rzeczywistości, ale wkrótce to będzie także droga kreowania rzeczywistości nowej. Jestem najgłębiej przekonany, że odniesiemy tutaj sukcesy, a jeżeli ich nie odniesiemy, jeżeli za 6 lat, po zakończeniu tej agendy, a tym bardziej za lat 12, ktoś powie, że szansa nie została wykorzystana, i powie słusznie, bo zawsze będą tacy, którzy będą mówili niesłusznie – to będzie nasza wspólna wina. Mamy jednak nadzieję, że za kilkanaście lat, a nawet za 5 czy 6, tu, w Kielcach, w tym regionie, ale także w całej Polsce powiemy, że tę szansę w sposób bardzo istotny wykorzystaliśmy.

Życzę jak najszybciej uniwersytetu, ale życzę również wszelkiego powodzenia”.

..................................................................................................................................................................

Zapraszamy do oglądania zdjęć z tego wydarzenia w naszej Galerii!