Menu rozwijane

06 lipca 2006
6 lipca 2006 r. sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP Maciej Łopiński był gościem „Sygnałów Dnia”. Minister mówił m.in. o niedyspozycji zdrowotnej Pana Prezydenta i powrocie głowy państwa do codziennych obowiązków. Odniósł się także do oświadczenia byłych ministrów spraw zagranicznych, obwiniającego Prezydenta Lecha Kaczyńskiego za przesunięcie terminu szczytu Trójkąta Weimarskiego.

Przekazujemy pełny zapis rozmowy.

W naszym studiu kolejny gość Pan Maciej Łopiński Minister w Kancelarii Prezydenta dzień dobry, witamy w Sygnałach. Jak się czuje Pan Prezydent?

Maciej Łopiński: Dzień dobry. Pan Prezydent wrócił wczoraj późnym wieczorem do Warszawy i dzisiaj przystąpi do swoich obowiązków.

Wraca do pracy.

Tak, wraca do pracy, choć pewnie kalendarz jego nie będzie tak wypełniony jak zwykle.

Dolegliwości żołądkowe minęły.

Zaburzenia ze strony przewodu pokarmowego są czasami spotęgowane temperaturą wysoką, stresem...

Artykułem.

Chciałbym by jedna sprawa była zupełnie jasna. Szczyt w Weimarze nie został przez nas odwołany. Powodem tego, że Pan Prezydent zdecydował wspólnie z Premierem, że w Szczycie uczestniczyć będzie Premier, była niedyspozycja zdrowotna, chciałbym, by to było zupełnie jasne.

Byli szefowie Ministerstwa Spraw Zagranicznych piszą w liście wszyscy - odwołanie Szczytu Trójkąta Weimarskiego bez istotnej przyczyny jest lekceważące wobec tak ważnych partnerów jakimi są Francja i Niemcy.

Chciałem jeszcze raz podkreślić, że nie my odwołaliśmy Trójkąt Weimarski. Premier Marcinkiewicz miał pełnomocnictwa Prezydenta. Konstytucja Polska absolutnie przewiduje taką sytuację, że Premier reprezentuje Rzeczpospolitą. Nie wiem, czy to zasady francuskiej kurtuazji zdecydowały o odłożeniu spotkania, tak by mógł w nim uczestniczyć Prezydent, ale...

Przyjeżdża dwóch Prezydentów i z kolei Polska wystawia Premiera.

Zaraz, przepraszam jakich dwóch Prezydentów? O ile wiem Pani Angela Merkel nie jest Prezydentem Niemiec.

Kanclerzem?

Jest Kanclerzem.

Ale najważniejsza osoba w państwie.

Ja przypominam sobie, jak różna była reprezentacja na różnych spotkaniach międzynarodowych i to jest zupełnie normalna sprawa, że reprezentować Rzeczpospolitą może zarówno Prezydent jak i Premier. To nie my podjęliśmy decyzje, to nie my podjęliśmy decyzje o tym, że Szczyt powinien zostać przełożony.

Kto to podjął, kto podjął te decyzje?

Nasi partnerzy. Mówię nie wiem czy to francuska kurtuazja zadecydowała, ale to nasi partnerzy podjęli decyzje o odłożeniu Szczytu. Chciałem też powiedzieć, że to my wprowadziliśmy, że to Polska wprowadziła do agendy tego spotkania sprawy merytoryczne, bo początkowo miało być to spotkanie czysto kurtuazyjne, ale też żeby od razu uspokoić, bo już się pojawiły takie głosy, że w związku z G-8 nie doszło do spotkania. W naszej polityce bilateralnej zarówno z Niemcami, a szczególnie z Niemcami, bo tutaj te kontakty były niezwykle częste w ostatnim czasie polityka energetyczna była wielokrotnie omawiana i tutaj naprawdę nic złego się nie dzieje.

Dariusz Rosati powiedział - nie mam nic przeciwko temu, aby ten list, list szefów MSZ-u został potraktowany jako zwrócenie uwagi, nawet pouczenie Prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

Ja uważam, że takiego tonu, absolutnie nawet byłemu Ministrowi Spraw Zagranicznych nie wolno używać i oczekiwalibyśmy od Ministrów Spraw Zagranicznych solidarności w tej sprawie z rządem polskim, tym bardziej, że powodem odwołania przez Niemców i Francuzów przełożenia tego Szczytu była niedyspozycja zdrowotna Pana Prezydenta. Część opozycji i część polskich mediów, nie wszystkie oczywiście sprawia wrażenie jakby się nie przejmowała polska racja stanu co jest bardzo przykre. Ten artykuł był oburzający, skandaliczny.

Czy warto było robić taką aferę?

Być może chodzi o coś głębszego, być może to jest ilustracja jakiegoś innego stanu duszy niemieckiej co jest bardzo niepokojące, bo ten tekst powiela najgorsze stereotypy i odwołuje się do poetyki, która była w latach 30. w prasie niemieckiej obecna. Czytaliśmy faktycznie w Tageszeitung różne teksty tej serii, ale żaden z tych tekstów, nawet tekst dotyczący Saddama Husajna ja nie mówię już o tekstach dotyczących Prezydenta Łukaszenki, Prezydenta Busha żaden z tekstów nie był przykładem tak skrajnie plugawej publicystyki. Jakoś dziwnym zbiegiem okoliczności jak przeczytałem dzisiaj w Dzienniku redakcja Tageszeitung nie opublikowała, nie chciała opublikować utrzymanego w podobnej poetyce choć nie tak skrajnego nawet tekstu polskiego publicysty.

Autor artykułu mówi - to była satyra, nie chciałem obrazić Prezydenta Kaczyńskiego. Takich satyrycznych portretów napisałem około 40. A czy o Kanclerz Niemiec też Pan napisał, pytano. Tak, był w podobnym stylu. Jak zareagowała? Potraktowała go z wielkoduszną powściągliwością.

Moim zdaniem nie był w podobnym stylu, ja z pewnym zadziwieniem wysłuchałem opinii redakcji, że w Polsce nikt nie zrozumiał satyry. Bardzo przepraszam, ale jeśli nikt nie rozumie autora to może jest to wina autora, a nie czytających.

Stracił pracę rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych, dlatego że opublikował tłumaczenie tego artykułu na stronie Ministerstwa w biuletynie - jak, co i o nas piszą?

Chciałem powiedzieć że działania w obronie interesu Polski, działania w obronie dobrego imienia Polski i wizerunku to wszystko nie było najwyżej oceniane przez kierownictwo Ministerstwa.

To nie był główny powód że stracił pracę rzecznik?

To był bardzo ważny powód. Przepraszam chciałem tylko zwrócić uwagę, że Dyrektor Dobrowolski nie był rzecznikiem Ministerstwa.

Sam zrezygnował.

Był dyrektorem Departamentu Promocji. Nie stracił pracy, został odwołany z tego stanowiska, bo jego działalność została oceniona jako średnio skuteczna.

To nie jest cenzura wewnętrzna.

To nie jest cenzura wewnętrzna, oczywiście że nie, ale są pewne procedury według których urzędnicy Ministerstwa Spraw Zagranicznych powinni postępować.

Jarosław Kaczyński brat Prezydenta mówi - rząd zareagował za słabo. To co miał zrobić? Zerwać stosunki dyplomatyczne z Niemcami?

Działania dyplomatyczne strony polskiej były podejmowane szybko. Ministerstwo Spraw Zagranicznych współdziałało w tej kwestii z Kancelarią. Natomiast stanowisko strony niemieckiej nie jest dla nas satysfakcjonujące, to trzeba powiedzieć wyraźnie. My nie chcieliśmy, nie żądaliśmy od strony niemieckiej absolutnie...

Była taka wypowiedź Pani Minister Anny Fotygi, że spodziewamy się, że jakiś polityk niemiecki powie że jest mu przykro.

Tak. Tak tego się spodziewaliśmy.

Ale nie powiedzieli.

To jest dobry przykład jak jesteśmy czasami, nie zawsze, ale czasami traktowani przez naszych partnerów.

Trzeba natychmiast to zmienić. Co się dzieje w polityce zagranicznej?

Nic złego się nie dzieje w polskiej polityce zagranicznej. Pani Minister Fotyga odnosi sukcesy, ja myślę, że to ze Minister Fotyga odnosi sukcesy było jednym z powodów tego, że taki straszliwy szum się podniósł w tej kwestii. Chciałem powiedzieć, że Szczyt Weimarski już raz w tym roku był przełożony na prośbę naszych partnerów niemieckich z powodu zbiegającej się w czasie wizyty Prezydenta Putina w Niemczech, nie chcę tego komentować, ale tak było po prostu.

Dziękuję bardzo. Minister w Kancelarii Prezydenta Maciej Łopiński gościem Sygnałów Dnia.

Dziękuję serdecznie.