Menu rozwijane

13 lipca 2006
13 lipca 2006 r. na łamach dziennika „Fakt” Maciej Rybiński zamieścił felieton dotyczący ambasadora RP w Berlinie Andrzeja Byrta, który podczas wywiadu dla niemieckiej rozgłośni radiowej pozwolił sobie na krytykę Prezydenta RP i władz Rzeczypospolitej.

W felietonie czytamy m.in.:

„Zrobiło mi się osobiście przykro, kiedy przeczytałem, co ambasador RP w Berlinie, Andrzej Byrt, nagadał niemieckiej rozgłośni RBB - Info-radio. Znam Byrta od wielu lat, darzyłem go szacunkiem i uważałem za bardzo sprawnego dyplomatę. Po prostu zawodowca. A tu nagle okazało się, że Andrzej Byrt nie reprezentował w Niemczech RP, tylko układ polityczny, który go do dyplomacji wprowadził. Nie tylko postkomunistyczny, ale związany ze służbami. Lojalność wobec tego układu okazała się silniejsza od lojalności wobec państwa, które ambasador uosabia na swojej placówce. Byrtowi nie podoba się prezydent, rząd i obecna polityka zagraniczna. To mu, jako obywatelowi, wolno (...). Jako dyplomata, urzędnik państwowy nie ma prawa dezawuować władz własnego państwa za granicą, choćby mu się bardzo nie podobały. Zamiast pytlować po studiach radiowych, ambasador mógł złożyć rezygnację, nie czekając, aż zostanie odwołany ze względu na teczkę w IPN”.