Autoryzowaną wersję wywiadu z Prezydentem redakcja „Rzeczpospolitej” otrzymała 26 kwietnia br. Następnego dnia przed południem red. Grzegorz Gauden poinformował ministra Macieja Łopińskiego, że publikacja jest przewidziana na piątek lub sobotę. Następnie red. Piotr Śmiłowicz uściślił, że wywiad zostanie opublikowany w piątek 28 kwietnia. Należy podkreślić, że ani red. Gauden, ani red. Śmiłowicz nie zgłaszali żadnych uwag co do zmian wprowadzonych podczas autoryzacji.
Kilka godzin po rozmowie z Piotrem Śmiłowiczem, z ministrem Maciejem Łopińskim skontaktował się redaktor naczelny „Rzeczpospolitej”. Stwierdził, że ponieważ w trakcie autoryzacji dokonano zbyt daleko idących zmian, wywiad się nie ukaże, a o całej sytuacji zostaną poinformowani czytelnicy.
Autorzy wyjaśnienia opublikowanego na łamach „Rzeczpospolitej” piszą – zgodnie z prawdą – że rozmowa z Prezydentem RP trwała bardzo długo. Tekst przysłany do autoryzacji siłą rzeczy nie był dosłownym zapisem rozmowy; to zrozumiałe, zważywszy ograniczoną objętość publikacji w gazecie codziennej. Jednak w tym samym wyjaśnieniu pojawia się zarzut, że podczas autoryzacji rozszerzono część odpowiedzi, czyniąc z nich „monologi” Prezydenta. Chodziło jedynie o przywrócenie pierwotnego sensu wypowiedziom Prezydenta skróconym przez dziennikarzy podczas redakcji tekstu. Tak się stało np. w przypadku fragmentu, w którym Lech Kaczyński wyjaśnia, dlaczego nie doszło do zawiązania koalicji PiS-PO.
Redakcja „Rzeczpospolitej” zarzuca Kancelarii Prezydenta RP, że zmieniona została struktura rozmowy. Prezydent, zgadzając się na udzielenie wywiadu, rozumiał, że będzie on okazją do przedstawienia jego poglądów na sprawy ważne z punktu widzenia państwa i obywateli. Tymczasem tekst, jaki został przedstawiony do autoryzacji, nie spełniał tego założenia. To nie zmiany dokonane podczas autoryzacji, ale dobór pytań i odpowiedzi do publikacji spowodowały, że spójność wywiadu została zakłócona. Na czołowe miejsce wysunięto np. pytania o Samoobronę i jej lidera, a skrócono i zbagatelizowano wypowiedzi dotyczące stosunków na linii PiS-PO. W pytaniach zamieszczonych w tekście przedstawionym do autoryzacji nie brakowało także wypowiedzi agresywnych i obraźliwych dla Prezydenta (np. stwierdzenie, że Lech Kaczyński skompromitował urząd Prezydenta w związku ze sprawą odznaczenia dla Wojciecha Jaruzelskiego).
Rzeczywiście, część pytań podczas autoryzacji w ogóle usunięto. Były to przede wszystkim pytania, które przestały być aktualne. Wywiad przeprowadzono jeszcze przed głosowaniem nad samorozwiązaniem Sejmu. W tej sytuacji pytanie o wynik ewentualnych przedterminowych wiosennych wyborów do parlamentu było już anachronizmem. Oczywiście, byliśmy gotowi uzasadnić każdą zaproponowaną zmianę – jednak redakcja „Rzeczpospolitej” nie była tym zainteresowana.
Koronnym zarzutem redakcji jest to, że w trakcie autoryzacji dokonano rzekomo zmian tak głębokich, że wywiad stał się „produktem Kancelarii Prezydenta”. Autorzy wyjaśnienia podkreślają, że na autoryzację wywiadu czekali trzy tygodnie. Tak długi czas oczekiwania wynikał z dwóch powodów. Po pierwsze, chodziło o zmienną sytuację polityczną w tygodniach poprzedzających zawiązanie koalicji. Kancelaria Prezydenta chciała, by ostateczna autoryzacja wywiadu nastąpiła po tym, jak zapadną istotne rozstrzygnięcia co do przyszłości rządu. Stanowisko Kancelarii było przedstawiane redakcji gazety; odnieśliśmy wrażenie, że spotkało się ze zrozumieniem. Po drugie, decyzja o tym, czy wywiad powinien być autoryzowany była podejmowana tak długo z powodu dużej dowolności, z jaką redagujące tekst osoby traktowały wypowiedzi Prezydenta RP. W niektórych przypadkach sens tych wypowiedzi został całkowicie zmieniony. Oto dwa przykłady.
Odnosząc się do wypowiedzi prezesa PiS o „formacji KPP-owskiej”, Prezydent RP wyjaśnił: „Tak, jak w jednych środowiskach dobrze mieć ojca czy dziadka czy matkę w Armii Krajowej, tak są środowiska, w których fajnie jest mieć ojca w KPP albo się poszukuje nawet bardzo odległych przodków, powiedzmy sobie, nie KPP-owskich, ale lewicowych”. Dziennikarze „Rzeczpospolitej” pominęli jednak całkowicie tę część zdania, która odnosi się do środowisk akowskich, wypaczając sens stwierdzenia.
Jeszcze głębsze zmiany wprowadzono we fragmencie dotyczącym zarzutów postawionych generałowi Jaruzelskiemu przez IPN. Prezydent w rozmowie z „Rzeczpospolitą” stwierdził, że już pierwszego dnia po internowaniu w stanie wojennym miał świadomość, że stan wojenny wprowadzono łamiąc prawo, natomiast w świetle ówcześnie obowiązującego prawa zarzut kierowania związkiem zbrojnym między lutym a grudniem 1981 r. jest trudny do wyjaśnienia. Tymczasem w przesłanym do autoryzacji tekście zniknęła pierwsza część wypowiedzi. Z przesłanego tekstu wynikało, że Prezydent RP nie rozumie, dlaczego Wojciech Jaruzelski miałby odpowiedzieć za wprowadzenie stanu wojennego. To całkowita zmiana sensu słów Pana Prezydenta.
Mimo tego podjęta została decyzja, by wywiad się ukazał – po dokonaniu autoryzacji. Nie dokonano żadnych zmian zmieniających sens wypowiedzi Pana Prezydenta; wręcz przeciwnie – sporym fragmentom rozmowy przywrócono rzeczywiste brzmienie.
Prezydent Rzeczypospolitej udziela wywiadów i wypowiedzi dla mediów – dowodem duży artykuł w „Dzienniku” z 28 kwietnia. Oczekuje jednak, że jego wypowiedzi nie staną się przedmiotem zmian przeprowadzanych w sposób zupełnie dowolny.
Marcin Rosołowski
Zastępca Dyrektora
Biura Prasowego
Kancelarii Prezydenta RP