Za wybitne zasługi w działalności na rzecz przemian demokratycznych w Polsce, za zasługi dla rozwoju wsi i rolnictwa odznaczeni zostali:
KRZYŻEM KOMANDORSKIM ORDERU ODRODZENIA POLSKI
Roman Drejza
KRZYŻEM OFICERSKIM ORDERU ODRODZENIA POLSKI
ks. Bogusław Bijak
Mieczysław Grotkowski
Paweł Kołpaczyński
Zygmunt Kuryjak
KRZYŻEM KAWALERSKIM ORDERU ODRODZENIA POLSKI
Tadeusz Bartoszewski
Jan Blachowski
Czesław Brzozowski
Stefan Długokęcki
Władysław Gawrysiak
Ryszard Kasperski
Henryk Kąkol
Stanisław Kida
ks. Jerzy Kowalczyk
Zbigniew Lachor
Kazimiera Musiał
Jan Olejnik
Władysław Piksa
ks. Czesław Wala
Stanisław Wiśniewski
pośmiertnie
Wacław Czech
Włodzimierz Kołakowski
Tadeusz Rosik
Eligiusz Sieklicki
Henryk Stępniak
ZŁOTYM KRZYŻEM ZASŁUGI
Stanisław Anders
Jan Chrzanowski
Krzysztof Głuchowski
Władysław Kalinowski
Ireneusz Kaliński
Ludwik Kobyliński
Antoni Kuś
Ryszard Misiewicz
Andrzej Ryl
Kazimierz Sinkowski
Edward Witkowski
Józef Wójcik
Józef Znamirowski
SREBRNYM KRZYŻEM ZASŁUGI
Stanisław Czarnowski
Jan Dąbek
Kazimierz Grochowski
Henryk Kudaj
Elżbieta Miziołek
Andrzej Ogiejko
Regina Rogacka
Jan Surma
Stefan Szańkowski
Tomasz Świtka
Zwracając się do zebranych Prezydent RP powiedział:
Panie i Panowie Marszałkowie, Panie i Panowie Ministrowie, ale przede wszystkim Szanowni Państwo Odznaczeni,
Świetnie pamiętam ten czas sprzed 25 lat. Wtedy właśnie 7 miesięcy, czy nawet 8 miesięcy po utworzeniu „Solidarności” zwanej czasem robotniczą, chociaż bardziej prawidłowa nazwa to byłaby „Solidarność” pracownicza – ponieważ do tamtej „Solidarności” należeli wszyscy od profesorów zwyczajnych aż po robotników niewykwalifikowanych – powstała „Solidarność” rolnicza. Powstała, właściwie została zarejestrowana, bo dążenie do tego, żeby powstał niezależny ruch chłopski istniało tak samo długo, jak dążenie do tego, żeby powstał ruch pracowniczy. Pamiętam świetnie tych działaczy KOR-u, czy ROPCiO, którzy związani byli ze wsią, którzy dla wsi i na wsi działali. Chciałbym dzisiaj, ponieważ niejeden z nich nie żyje – oddać cześć ich pamięci. Pamiętam, że władza komunistyczna, opierająca się mocno powstaniu „Solidarności” pracowniczej, bodaj jeszcze silniej nie chciała dopuścić do tego, żeby organizowali się polscy rolnicy. Polscy rolnicy, można powiedzieć, stanowili element zwyczajnego społeczeństwa, takiego, jak być powinno w socjalistycznej, czy komunistycznej rzeczywistości. To, że polska wieś pozostała w zdecydowanej większości do końca wsią rolników indywidualnych, wsią gospodarstw rodzinnych jest – Szanowni Księża, Panie i Panowie – Waszą olbrzymią zasługą, bo wiem przecież, że opór nie zaczął się w latach 1980 – 1981, że ten opór był od roku 1945, że tzw. druga konspiracja, ta, która nie walczyła już z hitlerowskim, niemieckim okupantem tylko walczyła z okupantem bolszewickim w jego zewnętrznej, rosyjskiej postaci, ale także w jego postaci wewnętrznej, polskiej niestety – że ta konspiracja to był w wielkim stopniu ruch rolniczy, ruch chłopski. Dzięki tym, którzy walczyli w latach 1945, 1946, 1947, 1948, a niektórzy po lata pięćdziesiąte, czy nawet w poszczególnych przypadkach – sześćdziesiąte, polska wieś nigdy nie została skolektywizowana w większości. Lata 80., to czas walki zarówno w mieście, jak i na wsi. I tylko ta wspólna walka „Solidarności” pracowniczej, której przewodniczący jest tu dziś obecny na Sali i „Solidarności” rolniczej – pana przewodniczącego również widzimy tutaj na Sali – mogła dać sukces, sukces w postaci jedynego kraju w tej części Europy, który obalił komunizm w olbrzymim stopniu własnymi siłami, który miał obok elity wychowanej przez komunistów własną, narodowa kontrelitę. Ludzi, którzy wyrośli w „Solidarności” miejskiej i wiejskiej, ludzi, którzy wyrośli w innych organizacjach polskiej opozycji.
Powtarzam: komunizm w Polsce i gdzie indziej upadł mniej więcej w tym samym czasie, tylko, że w Polsce w innych okolicznościach. Upadł w warunkach, kiedy Polska była krajem niejako podminowanym przez obydwie „Solidarności” i nie można tutaj nigdy zapominać o Kościele. O tym Kościele, który był podporą dla Was na wsi, ale był i podporą dla nas w mieście. 3 maja wręczałem tutaj odznaczenia i chciałem pokazać – chociaż oczywiście nie mnie oceniać, czy mi się to udało – że zmienia się kierunek, że dzisiaj krzyże mogą wisieć i będą wisieć na piersiach tych, którzy walczyli o wolną, demokratyczna Polskę, którzy walczyli o Polskę niezależną. Myślę, że dzisiejszy dzień Księży, Panie i Panów umocni w tym przekonaniu. Tak jest i tak będzie. Wiecie państwo, że dzisiaj to początek drogi. My jeszcze nie znamy przecież wszystkich, a wielu przecież działało w całej Polsce. Tak samo, jak nie mamy rozeznania w „Solidarności” pracowniczej czy robotniczej do końca, chociaż wielu z nas, w tym i ja, było jej działaczami, tylko ruch był tak potężny, że nikt nie wie wszystkiego, tak i nie mamy rozeznania, jeżeli chodzi o wieś. Powtarzam: to początek drogi, bo przynajmniej w ten symboliczny sposób wolna Polska powinna podziękować swoim córkom i synom. Chciałem Wam tutaj podziękować za Waszą walkę, za to, że przyczyniliście się do tego, że w ciągu jednego wieku Polska wybiła się na niepodległość, padła pod ciosami dwóch największych mocarstw ówczesnego świata i znów się na niepodległość wybiła. To dzięki Wam. Dziękuję bardzo.