29 marca 2006 roku Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Lech Kaczyński przyjął na śniadaniu medalistów Igrzysk Olimpijskich w Turynie, Justynę Kowalczyk i Tomasza Sikorę.
Zwracając się do zebranych Prezydent RP powiedział:
Proszę Państwa,
Po pierwsze, narzekano na wyniki ostatniej, zimowej olimpiady, ale jeżeli weźmiemy pod uwagę, że w historii zimowych olimpiad Polacy zdobyli osiem medali, począwszy od roku 1956, czyli przez okres 50 lat, a z tych ośmiu dwa zostały zdobyte na tej olimpiadzie, to trzeba powiedzieć, że jak na to, co my osiągamy w sportach zimowych, to były to wyniki bardzo dobre, szczególnie, jeżeli wziąć pod uwagę, że były jeszcze miejsca punktowane - i to nie jedno i nie dwa. Czyli ostatecznie wyniki tej olimpiady były wynikami – powtarzam, jak na nasze doświadczenia z olimpiad zimowych – bardzo dobrymi. Ja się z tego cieszę. Czy chciałbym, żeby Polacy zdobywali tam złote medale, żeby tych medali było znacznie więcej niż dwa? Tak, bardzo bym chciał, ale trzeba jednak brać pod uwagę praktykę ostatniego pięćdziesięciolecia, choć przecież w tych olimpiadach braliśmy już wcześniej udział była tego rodzaju. Złoty medal był jeden w 1972 roku – jak pamiętamy.
Po drugie, jestem głęboko przekonany – stąd byłem zdecydowanym zwolennikiem utworzenia resortu sportu - że państwo powinno się w znacznie większym niż dotąd stopniu włączyć nie tylko w przygotowania olimpijskie, ale w ogóle w sport wyczynowy, ponieważ zasada ograniczonego lub też prawie nieistniejącego mecenatu państwa dała takie same rezultaty, jak w kulturze. W sferze kultury też swojego czasu uznano, że wszystko należy skomercjalizować. Jestem temu przeciwny. Uważa, że bez wysiłku ze strony państwa takich efektów, jakie Polska miewała na olimpiadzie, nie będzie. Wsparcie państwa jest potrzebne z dwóch powodów: po pierwsze dlatego, że miliony ludzi w Polsce i na całym świecie - ale w tej chwili mówię o Polsce - żyją sportem, to jest dla nich najważniejsza dziedzina kultury masowej, to jest miejsce, gdzie przeżywają wielkie satysfakcje, wielkie zawody. Inaczej mówiąc są ogromnie w to zaangażowani. To sprawa pierwsza. I sprawa druga – w dzisiejszym świecie, gdzie konfrontacja militarna, przynajmniej w naszej sferze geograficznej jest właściwie wykluczona – i chwalić Boga Wszechmogącego za to – sport jest jedną z ważnych dziedzin konkurencji między krajami. Jest tak, że niezależnie od jednoczenia się Europy, niezależnie od tego, że w innym częściach świata powstają nie tak ścisłe, ale powstają związki między państwami, to poszczególne państwa, poszczególne narody pozostają oddzielnymi i w jakimś zakresie między sobą konkurują. I dużo lepiej sprawy się mają, jeżeli konkurują w sporcie, niż tam, gdzie ta konfrontacja może się skończyć zasadniczym, często nawet krwawym konfliktem.
Chciałem jeszcze raz Państwu pogratulować, chciałem pogratulować serdecznie trenerom i chciałem powiedzieć jeszcze jedno - że nigdy nie należy się poddawać. Atmosfera pod koniec zawodów olimpijskich była bardzo niedobra, wydawało się, że to już po wszystkim, że to będzie porażka. Okazało się, że porażki nie będzie, że można odnieść jeszcze bardzo znaczące sukcesy wtedy, jeżeli walczy się do końca. I to jest coś, co bym doradzał nie tylko sportowcom, ale także wszystkim innym, którzy zajmują się takimi konkurencyjnymi dziedzinami życia, polityką również. Dziękuję bardzo.