Zwracając się do zebranych Prezydent RP powiedział:
Panie Marszałku, Panowie Prezesi, Panowie Ministrowie, Drodzy Państwo Sędziowie Najwyższej instancji, która przewidziana jest przez Konstytucję, jeżeli chodzi o wymiar sprawiedliwości (nie mówię w tej chwili o Trybunale Konstytucyjnym, ponieważ jego zadania są odmienne)!
Z olbrzymią uwagą wysłuchałem referatu Pana Prezesa. Tego rodzaju referaty są wygłaszane na corocznych posiedzeniach dla sędziów Sądu Najwyższego. Ich treść - niezależnie od tego, że referat był niezmiernie interesujący - jest treścią spodziewaną, normalną. Ja bym chciał jednak z tego, co Pan Prezes przed chwilą powiedział, wyciągnąć wnioski nieco odmienne niż tutaj, w środowisku prawniczym, na ogół się wyciąga. Otóż, Szanowni Państwo: to, o czym mówił Pan Prezes, raz jeszcze powtarzam – w niezmiernie interesującym wystąpieniu, wskazuje na to, jak olbrzymią władzą Państwo dysponujecie. To jest władza wynikająca przede wszystkim z usytuowania konstytucyjnego Sądu Najwyższego. To jest władza - na co Pan Prezes kilkakrotnie wskazywał - wynikająca z niedoskonałości naszej legislacji. Ale niezależnie od tego, że w tej sprawie nie zamierzam z Panem Prezesem absolutnie polemizować, to trzeba sobie też jasno powiedzieć, że nie ma takiego systemu prawa stworzonego przez ludzi, który nie domagałby się interpretacji, który byłby zrozumiały w ramach tak zwanego bezpośredniego rozumienia prawa. Jest to niemożliwe, jest to po prostu poza ludzką mocą. A to oczywiście powoduje, że władza, która jest w ręku sędziów (a jeśli chodzi o interpretację – przede wszystkim w ręku Sądu Najwyższego), jest władzą olbrzymią. W istocie jest władzą stanowienia – w sensie funkcjonalnym oczywiście (rozumiem, że w naszej europejskiej doktrynie sądy prawa nie tworzą) – norm prawnych o olbrzymim znaczeniu dla obywateli, czasem o pewnym znaczeniu teoretycznym. Powołam się tutaj na uchwałę Sądu Najwyższego w sprawie związanej z prawem prasowym, w ogóle prawem mediów: możliwością braku odpowiedzialności przy napisaniu nieprawdy. Przecież to jest w istocie norma o olbrzymim znaczeniu. Dalej powołam się na zupełnie inny typ sprawy – testamentu, tego za życia: to też, w istocie, nowa norma prawna o olbrzymim znaczeniu, w istocie oczywiście w rozumieniu funkcjonalnym.
Tych norm prawnych co roku, Panie i Panowie, tworzycie bardzo dużo. I to wskazuje na znaczenie organu, przed którym dzisiaj mam zaszczyt stawać jako Prezydent RP. To jest olbrzymia władza - i to władza, która konstytuuje się zupełnie inaczej niż władza polityczna, bowiem konstytuuje się na zasadach w istocie korporacyjnych; i to jest władza, która jest związana, powiedzmy, z typem odpowiedzialności zupełnie odmiennym niż ten, który dotyczy władzy politycznej czy innych rodzajów władzy. To jest typ władzy, który w polskiej praktyce społecznej łączy się też z daleko dalej posuniętym immunitetem i gwarancją odmienną, niż inne rodzaje władzy w naszym kraju. I z tego trzeba wyciągać wnioski.
Ja nie uważam, żeby dzisiaj było miejsce na to, aby tego rodzaju wnioski wyciągać, żeby mówić o prawnych sprawach, które z punktu widzenia normalnego obiegu wiadomości w naszej opinii publicznej nie są oczywiste, żeby te sprawy dzisiaj poruszać. Natomiast, gdyby Pan Prezes wraz z całym składem Sądu Najwyższego dał się zaprosić do Pałacu Prezydenckiego na zamknięte spotkanie, to muszę powiedzieć, że byłbym zaszczycony i bardzo zadowolony z możliwości takiej otwartej dyskusji, bo nasz kraj przeżywa okres przemian i ten okres przemian musi się łączyć z zadawaniem bardzo różnych pytań. Również tych pytań, których dotąd nikt nie zadawał. Muszą one być zadane. Najlepiej, jeśli w pierwszym rzędzie zostaną zadane przez ludzi, którzy świetnie rozumieją, o co chodzi. A sędziowie Sądu Najwyższego do takiej kategorii należą. Powiem więcej: mają obowiązek należeć - inaczej nie można być sędzią Sądu Najwyższego. Jestem przekonany, że wszyscy sędziowie te kryteria spełniają.
Pan Prezes mówił o poprawiającej się sprawności Sądu Najwyższego. Tutaj szczególnie krzepiące są informacje dotyczące terminu rozpatrywania kasacji. Okres 6-8 miesięcy to rzeczywiście już nie okres specjalnie długi, to rzeczywiście nie jest gorzej, przynajmniej, co mogę powiedzieć w oparciu o swoją skromną wiedzę, niż w innych krajach europejskich - bo w wielu przypadkach jest nawet lepiej niż w tych krajach. To jest niezmiernie pocieszające, ponieważ nasze życie w ogóle rozgrywa się w czasie i z tego powodu czas, w którym realizuje się wymiar sprawiedliwości, ma wręcz znaczenie kluczowe. Kluczowe znaczenie ma też na pewno sprawa związana z tworzeniem tych norm – w rozumieniu funkcjonalnym - o których przed chwilą mówiłem, jednolitości naszego orzecznictwa. Nie ma bowiem pewności prawa, nie ma pewności obywatela wobec sądu i wobec prawa, jeżeli orzecznictwo nie jest przynajmniej w miarę jednolite - bo też zdaję sobie z tego sprawę, że to jest ideał w praktyce nie do pełnego osiągnięcia. Można go osiągnąć w pewnym stopniu, ale czym w większym, tym lepiej. Można powiedzieć, że bez tej instytucji, jaką jest Sąd Najwyższy, wymiar sprawiedliwości nie mógłby działać tak jak działa. Chciałbym wypowiedzieć dziś, w dniu Państwa święta, zarzut - ale i jedną wątpliwość. Mam nadzieję, że o tych właśnie wątpliwościach będziemy mogli w innych okolicznościach, w innym miejscu porozmawiać. Najserdeczniej Panów Prezesów, wszystkie Panie i Panów Sędziów na tego rodzaju spotkanie w niedługim czasie zapraszam.
Dziękuję.