Menu rozwijane

18 maja 2006
18 maja 2006 r. odbyła się uroczystość rededykacji Cmentarza Żydowskiego w Wąchocku. W uroczystości wzięli udział przedstawiciele lokalnych i centralnych władz świeckich i duchownych: od przedstawiciela Kancelarii Prezydenta RP, wojewody świętokrzyskiego i władz Wąchocka przez naczelnego rabina RP, biskupa sandomierskiego, prezesa międzynarodowej organizacji Poland Jewish Cementeries Restoration Project, zastępcy ambasadora Stanów Zjednoczonych w Warszawie do pana Fefermana - jedynego żyjącego mieszkańca przedwojennej społeczności żydowskiej Wąchocka, a zarazem głównego fundatora prac przy odbudowie cmentarza. Obecny był również opat wąchockiego klasztoru o.o. cystersów. Miła wszystkim była obecność uczniów obu wąchockich szkół, podstawowej i gimnazjum. Do nich też była kierowana część wystąpień, a także amerykański program stypendialny nagradzający wiedzę – przedstawioną w formie eseju - o tradycji i kulturze żydowskiej.

Do wybuchu II wojny światowej, społeczność żydowska w Wąchocku liczyła 500 osób. Niemal wszyscy zginęli, w większości w Treblince; ocaleli nieliczni. Dziś już w Wąchocku Żydów nie ma. Dlaczego więc odbudowa, nawet „nieistniejącego”, cmentarza jest tak ważna?

Z odczytanego podczas uroczystości listu minister Ewy Junczyk-Ziomeckiej:

"W Polsce przedwojennej, w której zamieszkiwało najwięcej europejskich Żydów, istniało ponad tysiąc żydowskich cmentarzy. Jako miejsca święte i nienaruszalne, były dla nich świadectwem naturalnej obecności śmierci w życiu człowieka (...). To życie na ziemiach polskich trwało ponad 800 lat (...). Ostatnia wojna światowa oznaczała nie tylko zagładę Żydów. Miała zginąć także pamięć o nich (...). W obawie, że gdy umilkną ludzie będą wołać kamienie, naziści rozpoczęli dewastację żydowskich cmentarzy. Miejsca takie jak to, w którym się znajdujemy, naznaczone były śmiercią co najmniej dwa razy – pierwszy raz śmiercią ludzi tu pochowanych oraz drugi, gdy rozbijano i roztrzaskiwano ich macewy. Groby są cierpliwe, i choć zostały skazane na zapomnienie, także w latach powojennych, to teraz stajemy tutaj aby ich wysłuchać. Dziś ten cmentarz jest świadectwem życia i symboliczną bramą łączącą nas z żydowskim światem, który na tej ziemi został przeznaczony na zgładzenie i zapomnienie. Dzięki staraniom wielu ludzi pamięć została uratowana. Sprzątanie żydowskich cmentarzy, ich renowacja i opieka nad nimi stały się udziałem wielu osób, Żydów i nie – Żydów. Należy im się za to nasz podziw i wdzięczność. Szczególnie cieszy, że wśród nich znajduje się młodzież.
Troszcząc się o nagrobki ludzi, których nie znacie, pochowanych na tej ziemi, odzyskujecie zerwane więzi z przeszłością, stajecie się lepsi dla żywych."

To uroczyste wydarzenie znaczyła niezwykła harmonia jednocześnie odprawianych modłów: w obrębie murów cmentarnych przez rabina, a poza murem przez katolickiego proboszcza.
Serdeczna gościnność organizatorów uroczystości i opactwa cysterskiego otworzyła na zakończenie uroczystości, dla wszystkich jej uczestników, drzwi do zakonnego refektarza i innych pomieszczeń klasztoru sięgającego w swej historii końca XII w.