Zwracając się do zebranych Prezydent RP powiedział m.in.:
Jestem bardzo zainteresowany rozwojem naszych Sił Zbrojnych, ponieważ jeżeli Polska ma się liczyć w Europie i na świecie to nasza armia - taki jest dzisiejszy świat - musi dysponować odpowiednią siłą. Z zainteresowaniem i uwagą wysłuchałem referatu Szefa Sztabu Generalnego WP Pana gen. Gągora. Zdaję sobie sprawę, że jest postęp, ale też zdaję sobie sprawę, że ten postęp jest zbyt wolny. Nie z Waszej, Panowie oficerowie, winy, tylko z powodu wyraźnego niedostatku środków. My w tej chwili na Siły Zbrojne wydajemy w istocie nieco mniej niż 2 % produktu krajowego brutto. Dochodzi tutaj jeszcze podatek VAT, czyli pieniądze niejako powracające do budżetu. Inaczej mówiąc, to są środki, jak w wielu polskich dziedzinach, zbyt małe - pod tym względem Siły Zbrojne nie są niestety niczym wyjątkowym. Są to środki niewystarczające. Ja mogę zadeklarować jedno, mówiłem już o tym Panu Premierowi, zwracam się teraz do Jego zastępcy, Pana premiera Dorna – będę walczył o to, żeby w budżecie na rok 2007 zmieniła się w sposób istotny liczba środków na zakup nowego uzbrojenia. Armia ma wiele problemów, ja z niepokojem słuchałem tego, co Szef Sztabu Generalnego WP mówił o sprawach socjalnych w wojsku, o bardzo złej sytuacji części kadry zawodowej, ale w tej chwili doceniając te problemy i kładąc nacisk na ich rozwiązanie musimy skupić się na jednak nieco przyśpieszonej modernizacji. To jeden z celów mojej prezydentury. To nie jest cel, który został sformułowany pod wpływem okoliczności, miejsca, czasu związanych już z objęciem przeze mnie urzędu. W kampanii wyborczej nie mówiłem może o tym zbyt często, bo to nie jest temat, który porywa opinię publiczną w dzisiejszym jednak pokojowym świecie, przynajmniej pokojowej Europie, ale wracałem do tego kilkakrotnie. Nasza armia musi się modernizować w tempie większym. Nie może być tak, że na uzbrojenie idzie ok. trzech miliardów złotych, to jest w tej chwili około trzech promili, nawet nieco mniej niż trzy promile produktu krajowego brutto czyli niecałe trzy złote na tysiąc. To już jest tak mało, że postęp osiągnięty w ten sposób będzie kazał nam na rezultaty czekać zbyt długo. Mam nadzieję, że to w przyszłym roku już się istotnie, nie twierdzę, że dwukrotnie, ale istotnie o kilkadziesiąt procent zmieni i później będzie się zmieniać powoli na korzyść. To jest nam niezbędnie potrzebne.
Jest sprawa udziału Polski, nie tyle w przedsięwzięciach związanych ze szkoleniem i gotowością Sił Zbrojnych NATO, bo to jest sprawa już dziś oczywista. W NATO jesteśmy od 7 lat. Chciałem raz jeszcze powtórzyć tutaj, przy całej kadrze Wojska Polskiego, że to wielki sukces, sukces do którego jak sądzę dziś wszyscy są przekonani. Ja nie mogę w tej chwili choć na sekundę nie wrócić do czasów sprzed blisko 15 lat, kiedy między innymi na tej sali czy w każdym razie w tym budynku, usiłowałem przekonać kadrę dowódczą, że NATO to jedyna twarda struktura bezpieczeństwa. W tamtych czasach niewielu polityków, także tych wywodzących się z obozu solidarnościowego tak sądziło, ale była to oczywista prawda. Oczywista prawda, która już dwa lata później była przyjęta i to niezależnie od orientacji politycznej. To bardzo istotne, ale powtarzam, to są zadania rutynowe. Natomiast udział na tę skalę w jaki nasz kraj to robi, w operacjach poza granicami naszego kraju, w Iraku, w Afganistanie, choć wiemy, że nie tylko tam, to są sprawy już niejako pozastandardowe. Jestem zwolennikiem tego rodzaju przedsięwzięć, chociaż oczywiście musi to być robione nie tylko w interesie pokoju na świecie, nie tylko w interesie stabilizacji i porządku, chociaż Polska to kraj solidarny wobec innych państw i narodów - ma tego rodzaju obowiązek. Musi to być robione także z uwzględnieniem interesów naszego kraju, interesu Rzeczypospolitej. Każde tego rodzaju przedsięwzięcie musi być przemyślane z tego punktu widzenia i zapewniam, że dopóki ostateczna decyzja w tego rodzaju sprawach należy do Prezydenta RP to będę dbał o to, żeby tak właśnie było.
Szanowni Państwo, Panowie oficerowie. Nas w tym roku czekają też ważne wybory, które są związane z problematyką Sił Zbrojnych, z kwestią statusu obronnego naszego państwa. Mówię tutaj przede wszystkim o tak zwanej kwestii „tarczy”. Chciałem też jasno powiedzieć, że w tej sprawie będziemy decydowali zgodnie interesem naszego kraju. Jesteśmy lojalnym sojusznikiem i udowodniliśmy to nie raz, przede wszystkim w Iraku i Afganistanie. Ale wszelkie rozwiązania, które przyjmujemy - rozwiązania związane z naszymi więzami sojuszniczymi - muszą być skorelowane z naszym interesem. W sprawie, o której mówię nie ma dziś decyzji ani na „tak” ani na „nie”, ale będziemy się nad tym bardzo poważnie zastanawiać, biorąc pod uwagę bardzo różne aspekty tej sprawy. Ten rok jest prawdopodobnie ostatnim rokiem naszej służby w Iraku. Nie wykluczam tego, że nastąpi jeszcze jakieś przedłużenie, być może o 6 miesięcy. Nie wykluczam tego, ale na razie przyjąłem, że dzisiejsza decyzja to decyzja na koniec tego roku. Muszą zajść jakieś szczególne okoliczności, korzystne z punktu widzenia naszego kraju, abyśmy tę misję jeszcze nieco przedłużyli. Na pewno nie poza rok 2007. Ale będziemy realizować inne niezwykle odpowiedzialne i trudne misje i tutaj na pierwszym miejscu, o czym mówił już Pan gen. Gągor, jest niewątpliwie Afganistan. To miejsce, w którym nasza armia musi się sprawdzić. Musi się sprawdzić po raz kolejny, ale musi się sprawdzić jeszcze lepiej. Zadanie bardzo trudne, ale tam właśnie będzie trwała walka o to, czy nasz kraj zostanie uznany za państwo twarde, mówię to oczywiście w pewnej przenośni, czy też państwo twarde nie do końca. Chciałbym Wam Panowie oficerowie, Panowie generałowie zwrócić na to szczególną uwagę.
Chciałem korzystając z okazji życzyć wszystkim oficerom wchodzącym w skład kadry dowódczej Wojska Polskiego, a także wszystkim oficerom i podoficerom, kadrze zawodowej, żołnierzom naszych Sił Zbrojnych wszystkiego najlepszego w tym 2006 roku. Dziękuję bardzo.