Zwracając się do zebranych Prezydent RP powiedział:
Szanowni Państwo,
Mojego nowego doradcy – doradcy politycznego nie trzeba przedstawiać. Jan Olszewski – Prezes Rady Ministrów w latach 1991 – 1992, kilkakrotny poseł na Sejm Rzeczypospolitej, jeden z czołowych przywódców przez dziesiątki lat polskiej opozycji demokratycznej w jej różnych formach, że przypomnę tygodnik „Po prostu” z lat 1955 – 1957, obronę w licznych procesach politycznych, począwszy od pierwszej połowy lat sześćdziesiątych, aktywne uczestnictwo w różnego rodzaju akcjach protestacyjnych, a następnie w opozycji KOR – owskiej. W tejże opozycji Jan Olszewski należał do grupy pięciu wybitnych warszawskich adwokatów – chociaż nie do tego jego rola się sprowadzała - który dużo za to płacąc, w tamtych czasach bronił w sprawach politycznych. Był to Jan Olszewski, pan mecenas Lis – Olszewski, pan mecenas Szczuka, pan mecenas Grabiński, (który odszedł od nas właśnie i którego uroczystości pogrzebowe odbędą się jutro, o czym chciałbym wspomnieć, bo to postać bardzo zasłużona, aczkolwiek trochę zapomniana) i w końcu znany, też juz nieżyjący od lat mecenas Siła – Nowicki. To była grupa warszawskich adwokatów, która miała wtedy odwagę bronić opozycjonistów. Ale Jan Olszewski był jednym z nich. Ze względu na swoje prawne obowiązki nie był członkiem Komitetu Obrony Robotników, lecz przecież wszyscy wiedzą, że brał udział w jego posiedzeniach. Był czołowym doradcą „Solidarności”, był człowiekiem, który wziął walny udział w przekształcaniu tworzących się w różnych częściach Polski lokalnych związków w jeden, samodzielny, unitarny związek „Solidarność”. Można powiedzieć, że jego przemówienie z 17 września 1980 roku – mało pamiętane, ale to niezwykle istotna data – przesądziło wtedy o tym, że taki jeden związek powstał. Mecenas Olszewski był też czołową postacią opozycji lat osiemdziesiątych i obrońcą w wielu procesach politycznych, a także przedstawicielem strony społecznej, kościelnej w tragicznej sprawie po śmierci ks. Jerzego Popiełuszki. Był premierem rządu, który miał szansę w Polsce dokonać rzeczywistych zmian, gdyby nie został po zaledwie pięciu i pół miesiącach obalony. Był kandydatem na Prezydenta Rzeczypospolitej, przywódcą RdR -u. Jest osobą ze wszech miar doświadczoną i zasłużoną. Myślę, że to jest zupełnie wystarczająca rekomendacja do tego, żeby należeć do niewielkiej, bardzo wąskiej grupy moich doradców politycznych. Bardzo się cieszę, że przyjął tę propozycję. Dziękuję bardzo.