Menu rozwijane

25 marca 2007

24 marca 2007 r. Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej wraz z Małżonką udał się z dwudniową wizytą do Berlina, gdzie wziął udział w spotkaniu głów państw i szefów rządów Unii Europejskiej w 50. rocznicę Traktatów Rzymskich.

W sobotę po południu Prezydent RP wysłuchał koncertu w wykonaniu Filharmoników Berlińskich, a następnie wziął udział w obiedzie wydanym przez prezydenta Horsta Köhlera.

25 marca 2007 r.  Prezydent RP Lech Kaczyński wziął udział w uroczystościach upamiętniających 50 rocznicę podpisana Traktatów Rzymskich i przyjęcia Deklaracji Berlińskiej.

W niedzielę odbyła się też konferencja prasowa, podczas której Prezydent RP powiedział m. in.:

„Za nami jest tzw. „Szczyt Berliński”. To był szczyt nieformalny, poświęcony pięćdziesięcioleciu Traktatów Rzymskich, które powołały nie tyle Unię Europejską, bo jak wiemy ona powstała wiele lat później, tylko Europejską Wspólnotę Gospodarczą składającą się z sześciu państw – Włoch, Niemiec, Francji i Państw Beneluksu, czyli Belgii, Holandii, Luksemburgu. Przez wiele lat ta formacja funkcjonowała właśnie w takim składzie i dopiero w roku 1973 uległ on poszerzeniu o Wielką Brytanię, Irlandię, a później o wiele innych krajów, aż w końcu w 2004 roku Polska wraz z dziewięcioma innymi państwami znalazła się w tym gronie. Mamy Deklarację Berlińską, dotyczącą zarówno historii jak i celów. Jest to deklaracja, którą zaakceptowaliśmy. Polska chce być aktywnym członkiem Unii Europejskiej. Podzielamy pogląd, że w wielu sprawach Europa musi występować wspólnie, ponieważ w dzisiejszym świecie, czy tego chcemy, czy nie, każde z państw europejskich oddzielnie, nawet najsilniejsze, jest bezradne. Wymienię problemy klimatologii, problemy związane z walką z przestępczością, problemy związane z naszymi relacjami z rodzącymi się potęgami światowymi. Tam możemy oczywiście rozmawiać oddzielnie, ale nieporównywalnie skuteczniejsza jest rozmowa wspólna. W naszych sprawach wewnętrznych jest problem wspólnej walki z przestępczością zorganizowaną. Gdy granic nie ma, można powiedzieć, że przestępcy skwapliwie z tego korzystają. To wszystko wymaga ścisłej współpracy, to wszystko wymaga przekazania pewnych kompetencji Unii Europejskiej. Polska tego, co do zasady, nie kwestionuje, natomiast Polska stoi na stanowisku, że byt państwa narodowego się nie wyczerpał. Zresztą jeżeli weźmiemy pod uwagę treść Deklaracji Berlińskiej, to jest tam sformułowanie, że Unia stoi na straży suwerenności swoich członków, czyli poszczególnych państw Unii Europejskiej. My tą część Deklaracji uważamy za niezwykle istotną. W Deklaracji są też sformułowane cele odnośnie przyszłego Traktatu. Celowo nie używam tutaj sformułowania Traktat Konstytucyjny, bo jeszcze nie wiadomo jak on się będzie nazywał. Jest tam cel, który jedni interpretują tak jak my, w sposób w moim przekonaniu realistyczny, że przed wyborami Parlamentu Europejskiego w 2009 roku, będzie gotowy tekst Traktatu. Gotowy i zaakceptowany przez wszystkie państwa, ale jeszcze nie ratyfikowany. Natomiast są takie państwa, taki rozumiem jest cel Pani Kanclerz Merkel i prezydencji niemieckiej, żeby w czerwcu 2009 roku było już po ratyfikacji. Cel może piękny, ja tego nie kwestionuję, ale nie wydaje mi się wykonalny. Już sam fakt, że w ciągu najbliższych dwóch lat Traktat zostanie zaakceptowany powszechnie, w swojej nowej formie oczywiście, byłby olbrzymim sukcesem Europy. Proszę pamiętać, że Holandia i Francja w ogólnokrajowych referendach dotychczasową wersję Traktatu odrzuciły. We Francji przekonywującą większością głosów, natomiast Holandii już dużą większością głosów. Należy też pamiętać, że obecny projekt Traktatu nie miałby żadnych szans w obecnym polskim parlamencie, tym który wybrano w roku 2005. Inaczej mówiąc, trzeba przyjąć rozwiązanie, które będzie realne, które uprości różnego rodzaju unijne procedury, bardzo silnie oddzieli to, co należy do państwa i to, co należy do Unii Europejskiej. My jesteśmy zwolennikami, podobnie zresztą jak Holandia, konferencji międzyrządowej w sprawie ostatecznej treści traktatu, czyli nie wracania do koncepcji konwentu, która to koncepcja nie do końca się sprawdziła. Ale te wszystkie wątpliwości, o których mówiłem nie przekreślają tego, że mieliśmy do czynienia z wielkim świętem, obchodami olbrzymiego sukcesu. Sukcesu, w którym 50 lat temu z przyczyn oczywistych nie uczestniczyliśmy. Polska wtedy przeżywała tez swój przełom, a właściwie jego koniec i to był przełom, który Polskę bardzo zmienił. Z kraju powszechnego strachu i codziennego terroru Polska zmieniła się w kraj komunistyczny, w którym występowały elementy terroru, ale w którym codzienny strach obywatela przed państwem zniknął. To była bardzo wielka zmiana, natomiast ona nie zmieniła istoty systemu, on pozostał totalitarny, komunistyczny, podobnie jak był wcześniej. Jest jasne, że nie mieliśmy najmniejszych szans, żeby wtedy uczestniczyć w powstaniu EWG. Dzisiaj Pani Kanclerz podała przykład jednego z negocjatorów Traktatów Rzymskich, który miał wyrazić się dość sceptycznie o mocy traktatów, a w szczególności takiego. Twierdziła, że historia tego nie potwierdziła. Tak istotnie - historia tego nie potwierdziła, ale to jeszcze nie zmienia faktu, że traktaty są niezwykle istotne i że musimy mieć taki traktat, który będzie traktatem realnym, a tam gdzie umawia się 27 państw, traktatem realnym jest taki, na który wszystkie 27 państw się zgadza.

Rozmawialiśmy także o przyszłym spotkaniach Unia – Afryka, bardzo bliskiego Unia – USA i Unia – Rosja. Jeden w końcu kwietna, drugi w maju. Nie kryję, że w sprawach związanych z przyszłością traktatu, a także relacjami Unia – Stany Zjednoczone i Unia – Rosja, w których zabierałem głos, mówiłem jak zawsze szczerze, bo sądzę, że to jest jedyny sposób rozmowy w trakcie unijnych szczytów. Mówiłem, że Polska zdaje sobie sprawę z tego, że jest jednym z 27 państw i na przykład może przed czymś przestrzegać, ale to nie znaczy, że zamierza to przekreślać. Mówiąc jednak bardzo jasno i do protokołu, że różne inne państwa europejskie w tej czy innej sprawie popełniają błąd i przekonają się o tym. Natomiast w ogóle wymiana opinii, była wymianą bardzo szczerą.

Na zakończenie było swoiste pożegnanie wybitnego europejskiego polityka obecnego na scenie, o ile pamiętam od 1972 roku, czyli od 35 lat. Wtedy został ministrem rolnictwa, a potem ministrem spraw wewnętrznych Francji, później dwukrotnie premierem, wieloletnim merem Paryża a przez ostatnie 12 lat prezydentem Republiki Francuskiej. Chodzi oczywiście o pana Jacquesa Chiraca, który jeszcze nie rozstaje się ze swoim urzędem, ale po raz ostatni jest na europejskim szczycie. Myślę, że to moment bardzo istotny, bo to postać niezwykle istotna, jeżeli chodzi o Europę, a także, jeżeli chodzi o Francję. Nie ma innego polityka w demokratycznym państwie, który byłby tak długo aktywny na scenie jak prezydent Chirac. Przekazałem mu wyrazy mojego szacunku. Mam nadzieję, że odwiedzi nas w Polsce już po zakończeniu swojego urzędu. Będę dla niego zawsze w najwyższym stopniu uprzejmym gospodarzem, ponieważ ten człowiek odegrał olbrzymią rolę w Europie i jest w jakimś sensie historią ostatnich dziesiątków lat funkcjonowania naszego kontynentu i wie wiele rzeczy, których inni, włącznie z tymi, którzy w tej chwili odgrywają pierwszoplanowe role, nie wiedzą."

..................................................................................................................................................................

Zapraszamy do oglądania zdjęć z tego wydarzenia w naszej Galerii!

Lokalizacja