Menu rozwijane

11 listopada 2007

Udział Minister Ewy Junczyk-Ziomeckiej w obchodach Święta Niepodległości w Nowym Jorku

11 listopada 2007 r. w Nowym Jorku z okazji obchodów Święta Niepodległości odbyła się uroczystość odsłonięcia pomnika Jana Karskiego, legendarnego emisariusza Polskiego Państwa Podziemnego, który jako pierwszy naoczny świadek Zagłady poinformował zachodnich aliantów o dokonującej się eksterminacji Żydów. W uroczystości wzięła udział Podsekretarz Stanu w Kancelarii Prezydenta RP Ewa Junczyk-Ziomecka.

Podczas uroczystości Pani Minister zwróciła się do obecnych:

„Kiedy w Warszawie zastanawiałam się z moimi przyjaciółmi, co w Nowym Jorku przez zaledwie kilka minut można powiedzieć o Janie Karskim, którego życie nadaje się na książki i filmy, moi przyjaciele, reemigranci z Ameryki, odpowiedzieli: „oni tam w Stanach wszystko o nim wiedzą”.

Co wiemy a czego nie? – to pytanie-klucz do Jana Karskiego, który na polecenie Polskiego Państwa Podziemnego wydostał się z okupowanej Europy aby dać świadectwo o Zagładzie, gdyż alianci – Anglicy i Amerykanie – nie wiedzieli o eksterminacji Żydów przez nazistowskie Niemcy, która dokonywała się przede wszystkim na okupowanych ziemiach Polski.

Nie wiedział minister spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii Anthony Eden ani amerykański prezydent Franklin Delano Roosevelt, nie wiedział ówczesny sekretarz stanu Cordell Hull, nie wiedziały brytyjskie i amerykańskie elity intelektualne, którym kurier polskiego państwa podziemnego przywiózł wstrząsającą wiadomość o Holocauście.

Nie wiedzieli, ale kiedy się dowiedzieli to nie chcieli dać temu wiary. – „W to nie da się uwierzyć!” – odpowiedział Karskiemu jeden z najwyżej wówczas postawionych w administracji amerykańskiej przedstawicieli Jewish Americans, sędzia Sądu Najwyższego, Felix Frankfurter.

Politycy czasami nie widzą i często nie wiedzą, a kiedy się dowiedzą – nie wierzą. Karski nie był politykiem. Widział, wiedział i zareagował. Był człowiekiem czynu.

Kiedy w październiku 1942 roku, tuż przed swoją kolejną misją kurierską spotkał się potajemnie w okupowanej Warszawie z przedstawicielami syjonistów i bundowców, to dowiedział się, że w ciągu ostatnich dwóch miesięcy, od chwili rozpoczęcia likwidacji getta warszawskiego z jednego tylko miasta wywieziono i zamordowano 300 tysięcy ludzi. Uwierzył w tą przerażającą liczbę 300 tysięcy morderstw. Uwierzył, ale przeczuwał, że inni mu nie uwierzą. Dlatego chciał się stać naocznym świadkiem i wszedł w przebraniu do getta a potem do obozu przejściowego w Izbicy, który był ostatnim przystankiem przed obozem śmierci w Bełżcu. Zobaczył na własne oczy polskich Żydów, którzy stali w obliczu końca świata i sądził, że przez to stał się wiarygodnym świadkiem i posłańcem. Wierzył, że kiedy przedostanie się do wolnego świata, to tam uwierzą w jego relacje i zareagują.

Wychowany w patriotycznej i katolickiej rodzinie polskiej, dorastał w międzywojennej Łodzi, zamieszkanej przez Polaków i Żydów, Niemców i Rosjan, katolików i wyznawców judaizmu, prawosławnych i protestantów. Liczne kontakty z ludźmi różnych języków i kultur ukształtowały w nim pojęcie ojczyzny jako wspólnego dobra wszystkich obywateli, niezależnie od ich pochodzenia i wiary. Dlatego później, już do końca życia, tak dobrze czuł się w swoim drugim po Polsce domu, w Stanach Zjednoczonych. Czyż może być lepsze miejsce dla pomnika tego łodzianina niż wielokulturowe i wielonarodowościowe miasto Nowy Jork?

Obie ojczyzny długo nie wiedziały, nie mówiły i nie pisały nic o Karskim. On sam przez blisko 35 lat milczał i nie wracał do wojennego koszmaru Tylko nieliczni, niektórzy jego studenci i dawni przyjaciele domyślali się, co widział i co wiedział ten szczupły mężczyzna z błękitnymi jak niezapominajki oczami, który miał fotograficzną pamięć. Amerykanie „odkryli” go na początku lat 80-ych ubiegłego stulecia, Izraelczycy w 1982 roku przyznali mu tytuł Sprawiedliwego Wśród Narodów Świata, a dwa lata później honorowe obywatelstwo państwa Izrael. Polacy w latach 90-ych przyznali mu najwyższe odznaczenie państwowe - Order Orla Białego. Wówczas Karski przerwał milczenie. Zaczął mówić, bo okazało się, że jego misja wcale się nie skończyła. Albowiem wciąż jeszcze są ludzie, którzy nie mogą uwierzyć albo zaprzeczają, że w XX wieku zdarzyła się zbrodnia Holocaustu.

Osoba i dzieło Karskiego zasługują na najwyższe uznanie i hołd. Dziś, w tym wyjątkowym dla Polaków – zarówno mieszkających w kraju, jak i za granicą – dniu Narodowego Święta Niepodległości składamy mu hołd w Nowym Jorku. Pamięć o nim posiada moc zbliżania do siebie Polaków, Żydów, Amerykanów i wszystkich wyznawców wolności, praw człowieka i obywatela oraz solidarności między narodami. Tutaj na tej ławce, jest miejsce na której każdy może przysiąść. O spiżowe ramie Karskiego mogą oprzeć się Ci, którzy nie wiedzą i Ci, którzy wiedzą ale nie wierzą. Wszyscy, którzy sądzą, że wiedzą lepiej lub myślą, że wiedzą prawie wszystko.

Na podobnej ławce, w Kielcach i Łodzi, Jan Karski pochyla się nad szachownicą. Tam w Polsce i tutaj w Stanach Zjednoczonych przypomina nam, że trzeba słuchać posłańców, emisariuszy złych i dobrych wiadomości. Słuchajmy także zwykłych ludzi i nie pozostawiajmy ich samotnych wobec krzywdy, bólu i cierpienia, które widzą, doświadczają lub o nim wiedzą. Po to siedzi tutaj Jan Karski, na ławeczce w sercu Manhattanu.

Słowa wdzięczności i gratulacje kieruję w imieniu Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego do osób i instytucji, które przyczyniły się do realizacji tego dzieła. Wszystkim Państwu, organizatorom i uczestnikom dzisiejszego spotkania przekazuję wyrazy szacunku od polskiego Prezydenta”.

* * *
Pomnik „Ławeczka Karskiego”, autorstwa krakowskiego rzeźbiarza Karola Badyny, stoi przy skrzyżowaniu nowojorskich ulic Madison Avenue i 37th Street, które z tej okazji otrzymało nazwę „Jan Karski Corner”. Jego postawienie było możliwe dzięki staraniom amerykańskiej Polonii i Konsulatu Generalnego RP w Nowym Jorku.