Zabierając głos Prezydent RP powiedział:
„Raport ten jest wynikiem ciężkiej pracy, ale oczywiście nie jest jeszcze wynikiem całościowym. Omawia działalność Woskowych Służb Informacyjnych w latach 90 – tych i w pierwszych latach obecnego stulecia. Wskazuje na bardzo poważne nieprawidłowości i zaangażowanie Wojskowych Służb Informacyjnych w dziedziny życia, w które te służby nie powinny się angażować. To było zaangażowanie albo, jak w przypadku handlu bronią, pod pozorem ochrony tej wrażliwej w istocie dziedziny gospodarki i obronności albo na przykład w działalność dotyczącą ośrodków kultury polskiej za granicą lub też aktywne próby zdobywania bardzo istotny wpływów w mediach. Tutaj można wyróżnić dwie płaszczyzny – z jednej strony są wyraźnie wykazane artykuły, które były inicjowane przez Wojskowe Służby Informacyjne. Osobiście sądzę, że między tą ilością faktów, jakie się udało wykazać w oparciu o materiały zachowane, a ich rzeczywistą ilością istnieje olbrzymia dysproporcja. Publikacje te na ogół dotyczyły problemów związanych z interesami tych służb. Z drugiej strony chodziło o umieszczanie, na mało znanych opinii publicznej miejscach w mediach, w szczególności w mediach elektronicznych, bardzo wpływowych osób. Mamy też zaangażowanie w działalność związaną z obrotem alkoholem i prywatyzacją tego sektora – tutaj w sposób oczywisty działano bez związku z zadaniami Wojskowych Służb Informacyjny. Mamy działania, których celem było uzyskiwanie olbrzymich środków za pomocą różnych fundacji - przykładem może być Wojskowa Akademia Techniczna. Mamy też w końcu działania dotyczące prób interwencji w życie polityczne, a w każdym razie inwigilacji niektórych grup polityków. Zaczynano od rozpoznawania pewnych zjawisk w wojsku, a w okresie przełomu w wojsku zawsze pojawiają się, jak w każdym miejscu w społeczeństwie, pewnego rodzaju grupy reformatorów. Sam fakt, że Służby Kontrwywiadu się tym interesują nie jest naganny, natomiast od tego przechodziło się już do działań bezpośrednio związanych z politykami, a to już wykracza wyraźnie poza zakres działań Wojskowych Służb Informacyjnych.
Jest rzeczą niezmiernie interesującą, że w roku 1990, już za czasów III Rzeczypospolitej, Służby Informacyjne Wojska Polskiego dysponowały w najszerzej pojętej centralnej administracji państwowej, a także w aparacie handlu zagranicznego łącznie ponad 2500 współpracowników i oficerów. Tutaj szczególnie wyróżniały się takie instytucja jak na przykład LOT - 141 osób o ile pamiętam i MSZ – 108 osób. Niektóre centrale handlu zagranicznego miały pojedynczych współpracowników służb wojskowych, ale było kilka takich central, gdzie ta liczba sięgała kilkudziesięciu współpracowników w jednej centrali. Trzeba też pamiętać, że dość szczególnie wyglądały relacje związane z zatrudnianiem w Wojskowych Służbach Informacyjnych osób szkolonych dłużej lub krócej w Moskwie. Nazwę stolicy byłego Związku Radzieckiego, a obecnie oczywiście Federacji Rosyjskiej, traktuję tutaj przenośnie, bo to niekoniecznie musiało być w Moskwie, ale w Związku Radzieckim, a w niektórych przypadkach także w innych państwach tak zwanego obozu Układu Warszawskiego. Te osoby pełniły olbrzymią ilość funkcji kierowniczych, choć liczba ta się zmniejszała. Proszę pamiętać, że logika służby w Wojsku Polskim, jak i w zdecydowanej większości armii na świecie, jest taka, że ludzie w stosunkowo wczesnym wieku przechodzą na emeryturę. Ale te osoby do samego końca były na najwyższych stanowiskach kierowniczych w służbie wywiadu i kontrwywiadu Wojskowych Służb Informacyjnych. Zresztą WSI charakteryzowała zdecydowana dominacja ludzi z dawnego zarządu II Sztabu Generalnego, czyli z wywiadu. Był taki krótki okres, kiedy kontrwywiad był również w II zarządzie Sztabu Generalnego, ale to było jeszcze przed formalnym utworzeniem WSI, a po likwidacji tzw. Wojskowej Służby Wewnętrznej, która w okresie Polski Ludowej była połączeniem żandarmerii wojskowej i kontrwywiadu. W latach 1990-91 II zarząd obejmował zarówno służbę wywiadu jak i kontrwywiadu. Trzeba to sobie jasno powiedzieć, i to jest rzecz niezmiernie istotna, że wyniki szczególnie pracy kontrwywiadowczej Wojskowych Służb Informacyjnych w danym okresie były bliskie zeru. W Polsce w tym okresie ujęto lub wydalono z kraju, jeżeli chodzi o dyplomatów, znaczną ilość tajnych współpracowników obcych służb wywiadowczych. We wszystkich przypadkach był to wynik działalności służb cywilnych. Kontrwywiad Wojskowych Służb Informacyjnych był rozbudowany i w samym składzie kontrwywiadu i wywiadu ujęto kilku agentów. Żaden z nich nie został ujęty przez samo WSI tylko przez ówczesny Urząd Ochrony Państwa. To wskazuje na pewną specyficzną cechę tej organizacji, która robi wrażenie organizacji działającej do wewnątrz, dla samej siebie. Dla utrzymania się na powierzchni, dla różnego rodzaju przedsięwzięć gospodarczych, dla celów można powiedzieć autonomicznych, nie celów związanych ze służbą państwu. Muszę powiedzieć, że to w tym raporcie rzuca się w oczy w największym stopniu. Raport zawiera bardzo znaczną ilość faktów, ale raz jeszcze powtarzam - to jest raport wynikający z wykonania pewnej istotnej części pracy. Ale nie całej pracy. Jako zwierzchnik sił zbrojnych postawiłem panu ministrowi Macierewiczowi zadanie polegające na tym, żeby tą pracę zakończyć. Tak jak jestem zwolennikiem szybkiego ujawnienia agentury przewidzianej przez ustawę lustracyjną, a nie czekania z tym przez całe lata, ponieważ ta sprawa w Polsce musi być zakończona, to tak samo tutaj jestem zwolennikiem działań szybkich i energicznych. Oczywiście między liczbą tajnych współpracowników Służb Informacyjnych Wojska Polskiego, w niektórych przypadkach oficerów pod przykryciem, działających w miejscach, które zgoła nie należą do ustawowego przedmiotu aktywności WSI, a liczbą znanych nam współpracowników jest bardzo duża dysproporcja. Ta różnica wynika z tego, że należało dokładnie badać, czy dana osoba, a są takie osoby, które współpracowały wprawdzie z WSI, ale ich współpraca nie przekraczała zadań tej instytucji. Oczywiście takie osoby ujawnione nie będą. Nie uważam, że współpraca ze służbami wolnego państwa polskiego jest rzeczą haniebną, jaką niewątpliwie była współpraca z Polską, która była państwem zdominowanym przez obce mocarstwo i zarówno zewnętrznie jak i wewnętrznie zniewolonym. Natomiast nie dotyczy to, powtarzam, służb wolnej Polski. Jeżeli ktoś działał na przykład jako osoba, która zna się na problemach krajów, które Polskę interesują, to takiej działalności nie ma sensu ujawniać. Oczywiście nie ma mowy o ujawnianiu jakichkolwiek aktywów, także i Wojskowych Służb Informacyjnych, działających poza granicami naszego kraju. Jedna z operacji Wojskowych Służb Informacyjnych o kryptonimie „Zen” została opisana ze względu na jej wyjątkowo skandaliczny charakter. Pod pozorem operacji mającej na celu osiągniecie bardzo istotnych rezultatów ze względu na prestiż naszego kraju, prowadzono w istocie zupełnie inną działalność i zdobywano pieniądze. Natomiast jeżeli chodzi o inne działania prowadzone zagranicą, to one w zasadzie zostały pominięte ze względów oczywistych dla wszystkich z państwa. Z góry zakładam, że lista, która zostanie przedstawiona, ta oszczędna, będzie poszerzona. Jeżeli będziemy wiedzieli, że ktoś w swoich działaniach zajmował się nie tylko tym, do czego WSI były przeznaczone, to jego nazwisko zostanie bezwzględnie ujawnione. W innym przypadku ujawnione nie będzie.
Warto jeszcze zwrócić uwagę, że w pewnej części WSI istniała świadomość, że fakt pozostawania na kierowniczych stanowiskach ludzi, którzy przeszli szkolenia poza granicami kraju, jest stanem, który stwarza duży stopień zagrożenia. Ale działania przeciwko tego rodzaju zagrożeniom po pierwsze zostały podjęte bardzo późno, a po drugie miały charakter w sposób oczywisty pozorny. Jakby broniono się przed tego rodzaju działaniami, chociaż niektórzy z oficerów zwracali uwagę na występujące w związku z tym zagrożenia. Proszę też pamiętać, że my nie twierdzimy, że każda osoba pracująca w Służbach Informacyjnych Wojska Polskiego, a także w wywiadzie cywilnym lub kontrwywiadzie cywilnym, która przeszła kiedyś szkolenie, musi być koniecznie osobą zwerbowaną. Takich założeń tutaj nie czynimy. Ale oczywiście stopień zagrożenia jest tutaj większy niż u innych osób. Z drugiej strony też nie stawiamy znaku równości, że jeżeli ktoś nie przeszedł szkolenia za granicą, to na pewno nie został zwerbowany. Tutaj też pewności nie ma. Chodzi tylko o różny stopień ryzyka.
Raport jest już udostępniony w Internecie, w nocy podpisałem postanowienie o jego ujawnieniu. Po południu ukażą się pierwsze numery Monitora Polskiego z treścią tego raportu. "