22 lutego 2007 r. w warszawskim Domu Dziecka im. Ks.Baudouina odbyła się uroczystość nadania medalu Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata Marii Wierzbowskiej oraz Anastazji i Walerianowi Sobolewskim.
Ambasador David Peleg w imieniu Yad Vashem wręczył je przedstawicielom Domu Dziecka oraz Joannie Sobolewskiej-Pyz, uratowanej przez rodzinę Sobolewskich.
Podczas uroczystości Kancelarię Prezydenta RP reprezentowała Podsekretarz Stanu w Kancelarii Prezydenta RP, Ewa Junczyk-Ziomecka, która odczytała list:
„Nie ma prawdziwej historii Polski bez historii polskich Żydów, uważa Władysław Bartoszewski - „Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata”, jeden z prawie sześciu tysięcy Polaków wśród dwudziestu tysięcy „Sprawiedliwych”, których upamiętnia Instytut Yad Vashem w Jerozolimie.
Niestety w naszym kraju Sprawiedliwi nie byli do tej pory dostatecznie doceniani. Ale to się zmienia. Wszyscy „Sprawiedliwi” będą uhonorowani przez Prezydenta RP, Lecha Kaczyńskiego. A Ci, których nie ma już wśród nas, zostaną odznaczeni pośmiertnie. Pamięć o ich niezwykłej postawie musi być zachowana i przekazywana z pokolenia na pokolenia.
Dziś do grona „Sprawiedliwych” dołączają Państwo Anastazja i Walerian Sobolewscy oraz zmarła przed kilkudziesięciu laty – Pani doktor Maria Wierzbowska, dyrektor w Domu Matki i Dziecka, placówki, która kontynuowała tradycję Szpitala Dzieci Porzuconych im. Dzieciątka Jezus. Ten dom dla sierot, dzieci opuszczonych oraz dzieci ubogich rodziców blisko trzysta lat temu założył w Warszawie francuski ksiądz i działacz charytatywny Gabriel Piotr Baudouin.
Na miesiąc przed wybuchem II Wojny Światowej Maria Wierzbowska objęła stanowisko dyrektora tej placówki. Tutaj ukrywała koleżanki i kolegów pochodzenia żydowskiego, tutaj przechowywała żydowskie dzieci, działając jednocześnie w polskim ruchu oporu. To tutaj po wyjściu z getta znaleźli schronienie Hanna i Ludwik Hirszfeldowie.
W Domu Baudouina dzieci żydowskie znajdywały schronienie przez kilka godzin, parę dni, lub tygodni. Przez ten czas zmieniano im tożsamość, nadawano fikcyjne nazwiska.
Niektóre trafiały do polskich rodzin, inne przenoszono do podwarszawskich zakładów prowadzonych przez siostry zakonne. Niekiedy z pobliskiego skwerku przynosił je ksiądz Tomaszewski i Irena Sendler z ramienia „Żegoty”.
Anna Wierzbowska niosła pomoc bez względu na niebezpieczeństwo, siłą swojej odwagi zarażała innych, aby - nawiązując do słów Janusza Korczaka – nie zostawiać świata takim, jakim jest.
Dziś mamy to szczęście, że nie musimy stawać przed wyborem, czy zamknąć drzwi, czy – narażając się na niebezpieczeństwo, a nawet śmierć – wpuścić do mieszkania, nakarmić i otoczyć opieką. Tym większy obowiązek wobec ludzi jak państwo Sobolewscy czy pani Wierzbowska którzy w czasie drugiej wojny światowej, otwierali drzwi, wpuszczali do mieszkań, karmili, otaczali opieką.
Tacy jak oni - „Sprawiedliwi Wśród Narodów Świata” – to cywilni żołnierze podziemia w okupowanej Polsce. Ratując skazanych na śmierć, ratowali siebie i nas wszystkich. Naszą godność i nasze człowieczeństwo. Pozostaniemy na zawsze ich dłużnikami.”