13 października 2007 r. Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Lech Kaczyński odwiedził województwo podlaskie.
Przed południem Prezydent RP w Czyżewie odebrał tytuł honorowego obywatela tej gminy. Następnie udał się do Szepietowa, gdzie wziął udział w uroczystym otwarciu XIV Targów „Jesień w sadzie i ogrodzie” oraz II Forum Rolniczego Województwa Podlaskiego.
Otwierając Forum, Prezydent Lech Kaczyński powiedział m.in.:
„Drugie Forum należy uznać za otwarte. Jesteśmy krajem Unii Europejskiej, w którym rolnictwo odgrywa szczególną rolę. Nie tylko dlatego, że w dalszym ciągu stosunkowo znaczna ilość naszych obywateli żyje z rolnictwa (nie mówię o tych, którzy mieszkają na wsi, bo tych jest dużo więcej, ale tych, którzy żyją z rolnictwa), ale dlatego, że Polska ma zupełnie nieprzeciętne warunki do tego, żeby rolnictwem się zajmować. Nie idzie tutaj o to, by Polska była krajem czarnoziemów. Ziem pierwszej klasy w Polsce jest bardzo niewiele. Są takie, ale to naprawdę bardzo niewielka mniejszość. Idzie o to, jaka część naszego kraju nadaje się do uprawy roli i pod tym względem to są wartości, które w innych krajach nie występują. Polska też w sensie ekologicznym jest stosunkowo mało zniszczona. Nie znaczy to, żeby choroby XX wieku, które przeniosły się na wiek XXI, nie dotknęły naszego kraju, bo oczywiście dotknęły. Były regiony naszego kraju, na przykład Górny Śląsk, gdzie sytuacja w końcu lat 70. i w latach 80. była po prostu tragiczna. Ale i tam się bardzo znacznie poprawiło – teraz nie będę wyjaśniał, dlaczego. Mogę powiedzieć, że więcej niż o jedną trzecią spadła emisja dwutlenku węgla, bardzo groźnego dla powietrza – pod tym względem bijemy europejskie rekordy. To też daje wielką szansę – rolnictwo ekologiczne jest niezmiernie modne w dzisiejszej Unii Europejskiej. Zbyt na żywność w ten sposób produkowaną jest wielki. Poza tym nasza żywność w dalszym ciągu jest żywnością względnie tanią. To przecież rok 2004 i następne przyniósł olbrzymi wzrost naszego eksportu rolnego do krajów Unii Europejskiej. Powody były dwa: cena, ale też – powiem uczciwie – jakość, to, że jest to żywność i zdrowa, i smaczna. To trzeba podtrzymywać.
Nasze rolnictwo nie jest równo rozłożone na terenie całego kraju, zresztą trudno znaleźć taki kraj, w którym wszystko pod tym względem jest rozłożone w sposób całkowicie równy. Pod tym względem, poza kilkoma innymi rejonami położonymi w centrum i na północy kraju, szczególną rolę odgrywa właśnie to, co określamy – czasem nadmiernie jednolicie – jako Ścianę Wschodnią. Mówię „nadmiernie jednolicie”, bo na przykład Podkarpacie rożni się od Podlasia. Tutaj użytków rolnych jest szczególnie dużo, tutaj ludzie są szczególnie do ziemi przywiązani. Uczyniono tu postęp – zapewniam Państwa, że to widać. Akurat te okolice, akurat Szepietowo – to stacja następna po tej, na której wysiadałem, patrząc od strony Warszawy – to są równiny, często bezleśne, które ja schodziłem w swoim życiu. Widziałem, jak się zmieniły. Polska w dalszym ciągu jest trochę w „łaty” – obok gospodarstwa, które przypomina gospodarstwa w najbogatszych krajach europejskich jest gospodarstwo, które, powiedzmy, jeszcze tego nie przypomina. Tak będzie, bowiem rozwijamy się według pewnych reguł. Zwyciężają ci, którzy mają siłę przebicia, którzy mają energię i ci, którzy mają siły fizyczne. To w rolnictwie jest potrzebne – zwyciężają bardziej przedsiębiorczy. Mówię o tym z wielką radością, bo nas wszystkich pcha to do przodu. To nie oznacza jednak, że o tych mniej przedsiębiorczych i słabszych nie należy dbać – i na to bardzo bym chciał zwrócić uwagę.
Koncepcja państwa solidarnego jest w dalszym ciągu koncepcja aktualną. Szybko się rozwijamy, mimo że nie wprowadziliśmy zasady minimalnych podatków dla ludzi zamożniejszych – w tej chwili nie mówię o podatkach dla rolników – a mimo wszystko Polska się rozwija szybko. Sytuacja budżetowa kraju w porównaniu z tym, co było kiedyś, jest bardzo dobra. Można więc prowadzić politykę Polski solidarnej i jednocześnie ta Polska się szybko rozwija. Wracając jednak do rolnictwa: jaki problem stoi przed nami w tej chwili? Przede wszystkim chodzi o to, żeby parlamencie były odpowiednie siły – chodzi tutaj o, można powiedzieć, siły masowe, które są w stanie obronić interesy polskiego rolnictwa. Potrafią je obronić czasem wbrew temu, co ktoś na kartce zapisze jako rachunek ekonomiczny. Po drugie, idzie o to, żeby obronić interesy rolnictwa daleko poza granicami naszego kraju, bo w Brukseli. Tak już jest, że wspólna polityka rolna to jedna z najważniejszych dziedzin wspólnej działalności Unii Europejskiej. To olbrzymia część jego budżetu. W interesie Polski jest, aby tak pozostało. My się możemy zgodzić na pewne drobne zmiany związane z efektywniejszym wykorzystywaniem tych środków, ale generalnie rzecz biorąc Polska jest zainteresowana wspólną polityką rolną jako polityką wspólną, a nie taką, gdzie następuję tak zwana renacjonalizacja – krótko mówiąc, owszem, pomoc dla rolników będzie, ale już z każdego kraju oddzielnie, z każdej kasy oddzielnie. Wiadomo, że kasa naszego kraju należy do kas uboższych. My się szybko rozwijamy, ale mamy tylko pięćdziesiąt kilka procent przeciętnej zamożności krajów Unii Europejskiej, a w stosunku do tych najbogatszych ta różnica sięga niespełna 3 razy. Nie mówię w tej chwili o Luksemburgu, bo to inna kategoria.
Otóż w naszym interesie jest tu solidarność. Ja mogę Państwa zapewnić, rozmawiałem na ten temat, że jako Prezydent Rzeczypospolitej będę o tę solidarność walczył. Będę walczył, aby nie tylko w ramach agendy 2007-2013 – w 2008 ma być tak zwany przegląd budżetowy – ale także w latach 2013-2020 interesy naszego rolnictwa, mówiąc nieco szerzej – naszej wsi, były zagwarantowane. Nasza wieś przeżywa okres szybkich zmian, szybkiej restrukturyzacji, ale ten proces musi być w imię elementarnych interesów Polski, naszego narodu, kontynuowany. Jestem przekonany, że będzie kontynuowany. Czasem Państwo słyszycie, że Polska się szarpie w Unii Europejskiej, że czasami jest sama przeciwko prawie wszystkim albo i wszystkim. To nie dlatego, ze my się staramy puszyć, pokazać, że jesteśmy silniejsi. Jesteśmy dużym państwem jak na Unię, jesteśmy na szóstym miejscu, ale to nie znaczy, że największym – nie o to nam chodzi. Idzie nam o rzeczy konkretne – żeby nasze interesy, które w największym stopniu są związane właśnie z rolnictwem i tak zwaną spójnością, czyli wyrównywaniem różnic między poszczególnymi krajami, żeby te interesy były chronione. I będziemy je chronić. Wymaga to twardości i nie zawsze człowiekowi jest przyjemnie, ale mogę powiedzieć, że obecna władza ma tę cechę, że niespecjalnie się tym przejmuje, czy w europejskich gabinetach, w Brukseli, jest jej mniej czy bardziej miło. Idzie o to, żeby osiągać odpowiednie rezultaty i na razie je osiągamy.
Chciałbym powiedzieć, że dopóki będę prezydentem tego państwa, czyli co najmniej – chyba, że nastąpią jakieś nieprzewidziane zdarzenia – trzy lata, to będę w Unii Europejskiej interesów wspólnej polityki bronił. Rozmawiałem już o tym z prezydentem innego kraju, który z innych niż Polska powodów, ale również jest tym zainteresowany, mianowicie z prezydentem Republiki Francuskiej – osobą niezwykle potężną w Unii. To jest mój podstawowy przekaz dla Państwa, możecie tu być optymistami. Jeżeli chodzi o Unię to będzie ona przez wiele lat, jak sądzę, czynnikiem pomocnym, tak samo jak czynnikiem pomocnym musi być rząd Rzeczypospolitej. Rząd, który widzi istnienie takich regionów, jak podlaski, lubelski – jeszcze mniej zamożny od podlaskiego – jak podkarpacki, także i kujawsko-pomorski w innej części kraju. Krótko mówiąc, który widzi nawet te regiony, w których nie ma szczególnego poparcia i tam idee liberalizmu specjalnie popularne nie są.
Polska jest jedna – i to jest nasze podstawowe hasło. Polska jest jedna i Polacy miedzy sobą się różnią dużo mniej, niż mogłoby się wydawać”.
Po południu Prezydent Lech Kaczyński odwiedził gospodarstwo we wsi Wnory Wiechy. Złożył też wizytę w Zambrowie, gdzie uczestniczył w uroczystości podpisania aktu erekcyjnego oraz wmurowania kamienia węgielnego pod budowę hali sportowej przy Zespole Szkół Ogólnokształcących. Spotkał się tam również z przedstawicielami społeczności szkolnej ZSO.
Prezydent Lech Kaczyński był następnie gościem uroczystości z okazji Dnia Edukacji Narodowej w Zespole Szkół Mechanicznych i Ogólnokształcących nr 5 w Łomży, gdzie wygłosił wystąpienie.
Prezydent RP odwiedził też Wyższe Seminarium Duchowne im. Jana Pawła II, gdzie złożył kwiaty pod pomnikiem Papieża Jana Pawła II oraz wręczył ordery i odznaczenia państwowe.
Odznaczeni zostali:
Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski
pośmiertnie:
Mieczysław Dziemieszkiewicz
Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski
Bp Tadeusz Zawistowski
Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski
Anna Kowalewska
Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski
Mieczysław Chmielewski
Józef Dąbrowski
Antoni Korwek
Zygmunt Muzyk
Bolesław Popkowski
ks. Henryk Samul
Pośmiertnie:
Teofil Lipka
***
Mieczysław Dziemieszkiewicz, podczas okupacji uczęszczał na tajne nauczanie. Należał do Narodowych Sił Zbrojnych. Na wiosnę 1945 r. został wcielony do Ludowego Wojska Polskiego skąd zbiegł i wstąpił do oddziału NZW ppor. Mariana Kraśniewskiego. Brał udział w wielu akcjach przeciwko UB i MO. Po rozwiązaniu oddziału pozostał w lesie z grupą podkomendnych. W 1947 r. został komendantem Powiatu „Ciężki – Wisła” obejmującego pow. ciechanowski oraz część płońskiego i mławskiego, a następnie podporządkował się nowemu komendantowi Witoldowi Boruckiemu. Poległ w kwietniu 1951 r. w walce z grupą operacyjną UB i KBW pod Szyszkami w pow. Pułtusk.
Bp Tadeusz Zawistowski, wyświęcony na kapłana został w 1959 r., a w 1973 r. mianowany Biskupem Pomocniczym Łomżyńskim. Pochodzi z rodziny o silnych tradycjach patriotycznych. Studiował na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, a następnie został rektorem Wyższego Seminarium Duchownego w Łodzi. Pełnił też funkcje wikariusza generalnego, moderatora kurii diecezjalnej, tymczasowego administratora diecezji w latach 1982 – 1983, oraz dziekana kapituły katedralnej. W swojej diecezji sprawuje szczególną opiekę duszpasterską nad kombatantami, a także przewodniczy okolicznościowym uroczystościom patriotycznym, poświęca i odsłania w kościołach tablice upamiętniające miejsca męczeństwa Polaków.
Anna Kowalewska, pseud. „Stokrotka”. Była żołnierzem I i II Konspiracji w szeregach Narodowych Sił Zbrojnych. Przysięgę organizacyjną złożyła w październiku 1942 r. Była sanitariuszką i łączniczką. W 1951 r. została aresztowana przez funkcjonariuszy UB w Łomży. Podczas przesłuchania nikogo nie wydała i została zwolniona. Od 1993 r. należy do stowarzyszenia Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych, a od 2000 r. jest sekretarzem Zarządu Okręgu NSZ Łomża.
Mieczysław Chmielewski, podczas okupacji niemieckiej oraz po wojnie brał udział w walce o niepodległość Rzeczypospolitej walcząc w szeregach Narodowych Sił Zbrojnych. Do NSZ należały również jego dwie siostry bliźniaczki. Przysięgę organizacyjną złożył w kwietniu 1944 r. Pełnił funkcję łącznika. Odbywał szkolenia wojskowe oraz roznosił prasę podziemną. W konspiracji pozostał do ujawnienia się w 1947 r.
Józef Dąbrowski, pseud. „Prędki”. Do NSZ wstąpił w lipcu 1943 r. Przenosił dokumenty, meldunki i rozkazy oraz przeprowadzał przez granicę członków NSZ. W organizacji służył do 1947 r. Był zaocznie sądzony przez WSR w Białymstoku gdzie zapadł na niego wyrok śmierci. Jego rodzina została wysiedlona z powiatu grajewskiego. Ujawnił się po amnestii w marcu 1947 r. Był prześladowany przez UB aż do 1956 r.
Antoni Korwek, żołnierz ZWZ – AK w latach 1941 – 1945. Brał udział w walkach partyzanckich na Nowogródczyźnie. Po wojnie prześladowany był przez UB. Podczas pobytu w areszcie w Kolnie był torturowany. Od 1994 r. należy do Stowarzyszenia Polskich Kombatantów w Kraju. Organizuje pomoc finansową i rzeczową dla członków Stowarzyszenia, opiekuje się grobami poległych i pomordowanych żołnierzy konspiracji.
Zygmunt Muzyk, pseud. „Kanarek”. W styczniu 1943 r. został przyjęty do Narodowych Sił Zbrojnych. W partyzantce służył do sierpnia 1945 r. kiedy otrzymał polecenie wstąpienia do MO w Łomży. Przedzielony został do posterunku w Śniadowie. Pracował tam do września 1945 r., kiedy to otrzymał rozkaz powrotu do lasu. Ujawnił się w kwietniu 1947 r. W 1949 r. został aresztowany przez UB. Skazany został na 5 lat więzienia. Zwolniono go w lutym 1952 r
Bolesław Popkowski, we wrześniu 1939 r. podczas ucieczki przed Niemcami dostał się pod Grodnem do niewoli sowieckiej. Po zwolnieniu wrócił do domu i w styczniu 1943 r. wstąpił do NSZ. Przenosił prasę podziemną oraz broń. Ujawnił się w kwietniu 1947 r. Podjął pracę nauczyciela w Kolnie, lecz po interwencji UB zwolniono go po kilku dniach. Był wielokrotnie nachodzony przez UB i SB również po 1956 r.
Ks. Henryk Samul, podczas pierwszej okupacji sowieckiej w jego domu ukrywał się podchorąży Wacław Grajka, późniejszy dowódca Placówki NSZ w Janowie. Od 1941 r. prowadził tajne nauczanie dzieci w Kolnie i Janowie. Od października 1942 r. służył w szeregach NSZ. Był łącznikiem, równocześnie wciąż prowadząc tajne nauczanie. W kwietniu 1944 r. został skierowany na kurs młodszych dowódców w Puszczy Kurpiowskiej. W marcu 1945 r. otrzymał polecenie ujawnienia się i dokończenia nauki w Gimnazjum OO. Kapucynów. Po małej maturze w 1947 r. wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego w Lublinie.
Teofil Lipka, pseud. „Brzoza”. Żołnierz I i II Konspiracji w szeregach ZWZ oraz Narodowego Zjednoczenia Wojskowego. Przysięgę konspiracyjną złożył w styczniu 1940 r. W kwietniu tego samego roku został wraz z rodziną deportowany przez władze sowieckie na Syberię. Z zesłania wrócił w 1946 r. Nawiązał kontakt z podziemiem niepodległościowym i został zaprzysiężony w NZW. Najczęściej pełnił funkcje zwiadowcze. W grudniu 1949 r. jego gospodarstwo zostało otoczone przez oddziały UB i KBW. Teofil Lipka został aresztowany i skazany na 5 lat więzienia. Objęty amnestią, wyszedł na wolność w marcu 1953 r.