Menu rozwijane

19 lutego 2007

18 lutego 2007 r. w godzinach popołudniowych Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Lech Kaczyński wraz z Małżonką przybył z wizytą państwową do Irlandii. Prezydentowi towarzyszy Sekretarz Stanu w Kancelarii Prezydenta RP Robert Draba.

W niedzielę Prezydent Kaczyński spotkał się w rezydencji Ambasadora RP z przedstawicielami społeczności polskiej w Irlandii.

Podczas spotkania Prezydent wygłosił następujące wystąpienie:

„Przyjechałem tutaj w dwóch celach. Jestem w tej chwili w najzamożniejszym kraju Europy (poza Luksemburgiem, ale Luksemburg to jest w jakimś sensie państwo-miasto) – w kraju, o którym wtedy, gdy wchodził do Unii Europejskiej, w trakcie pierwszego poszerzenia, prawie 34. lata temu, nie dało się powiedzieć, że należy do najzamożniejszych, wręcz odwrotnie. Nie dało się tego powiedzieć nawet kilkanaście lat później, kiedy przekonywano mnie, że powinniśmy ominąć pewne rafy, na które trafiła Irlandia. Okazało się, że Irlandia sama te rafy jako pierwsza, co skądinąd jest oczywiste, ominęła i osiągnęła tutaj, w Europie, olbrzymi sukces, stając się jednym z dwóch czy trzech najzamożniejszych państw we Wspólnocie Europejskiej, co oznacza oczywiście też jedno z najbardziej zamożnych państw w skali całego świata.

Czy my się możemy od Irlandczyków uczyć? Do pewnego stopnia tak, do pewnego nie. Dlaczego tak? Bo bardzo silne nastawienie na edukację, nawet kosztem infrastruktury, to pewne irlandzkie doświadczenie, które przyniosło rezultat. Jaki? Taki, jaki właśnie widzimy, mimo że do dzisiaj Irlandia nie ma takich dróg jak na przykład Francja. I nie możemy się uczyć – tutaj też trzeba sobie zadać pytanie: dlaczego? Dlatego mianowicie, że, po pierwsze, Polska jest krajem nieporównanie ludniejszym od Irlandii. Do naszej gospodarki te mechanizmy, które tutaj funkcjonują, nie odnoszą się wprost. A po drugie dlatego, że Polska ma potężną diasporę, ale nie ma takiej, jak na przykład Irlandia w Stanach Zjednoczonych, gdzie jest to bodajże najbardziej wpływowa, poza obywatelami czysto anglosaskiego pochodzenia, grupa w tym najpotężniejszym kraju świata. To, co dobre i nadaje się do zastosowania, to powinniśmy stosować. Oczywiście, ten sukces Irlandii jest przyczyną, dla którego przyjeżdżam dziś do kraju, w którym nie mieszka około tysiąca Polaków, jak to było przez wiele, wiele lat, na ogół z oficerskiej czy żołnierskiej emigracji pierwszych lat powojennych, tylko, jak Pan Ambasador powiedział, 250 tysięcy – oficjalna liczba jest mniejsza, wiec tej się będę trzymał – mniej więcej około 150 tysięcy Polaków. Wziąwszy pod uwagę, że przecież Irlandia jest wielkości Litwy, jeżeli chodzi o ludność, to grupa 150-tysięczna to jest grupa bardzo znacząca. To tak, jakby u nas mieszkało półtora miliona Irlandczyków. Wtedy byśmy tą obecność w sposób oczywisty odczuwali.

Muszę powiedzieć, że istotnie, jak powiedział Pan Ambasador, spotykam się z dobrymi ocenami. Choćby teraz, lecąc z Warszawy do Dublina, rozmawiałem z Panem Ambasadorem, który ma za sobą długą dyplomatyczną karierę – to trzecie jego miejsce, gdzie jest ambasadorem, przedtem pełnił niezmiernie odpowiedzialną i trudną rolę przedstawiciela Republiki Irlandii w Belfaście. On mówił, że opinia jest dobra i nie ma też kłopotów – bo rozmowa zeszła w pewnej chwili na problematykę związaną z moją niegdysiejszą pracą jako Prokuratura Generalnego w Polsce – że tutaj nie ma właściwie żadnych problemów kryminalnych, jeżeli chodzi o tę mniejszość. Są problemy ale z zupełnie innymi grupami. W końcu mówił o tym, że część Pań i Panów reprezentuje tą młodą emigrację, która Irlandię opuści i wróci do Polski – ja też mam taką nadzieję – a pewna część zostanie i że Irlandia jest bardzo otwarta, jest gotowa pomagać w nauce języka angielskiego i wielu innych sprawach. I to mnie cieszy. Wiem, że większość, mam nadzieję, że część powróci, a pewna część pozostanie, w końcu pewna część będzie mieszkała i tu, i tu. Mówiliśmy też o tym – w dzisiejszych czasach jest to możliwe. Jeszcze trzydzieści, czterdzieści lat temu byłoby to bardzo trudne, abstrahując od ówczesnej sytuacji, ale z bardzo różnych względów, choćby z powodu kosztów przelotu samolotem, byłoby to bardzo trudne. Dzisiaj jest to możliwe. Jest to możliwe i pewnie tak będzie, i trzeba się na to nastawić. I choćby to daje podstawę do bliskiej współpracy naszych dwóch państw.

Jest jeszcze jedna podstawa (tutaj się często mówi – są jeszcze dwie podstawy, bo NATO i Unia Europejska, ale Irlandia nie należy do NATO): wspólna przynależność do Unii Europejskiej, wspólne zasadnicze pytania, które przed Unią Europejską stoją. Powtarzam – są to pytania o zasadniczym charakterze. Odpowiedź na nie będzie w olbrzymim stopniu kształtowała i irlandzki, i polski los, bo niezależnie od różnicy wielkości tych państw powstaje zasadnicze pytanie: o czym się będzie decydować w Dublinie, traktowanym tutaj jako symbol i stolica Irlandii, a o czym w Warszawie, też tak samo traktowanej. Otóż na to pytanie odpowie nam treść Traktatu Konstytucyjnego, który powstanie wcześniej czy później. Pozostaje tylko pytanie, jakiej treści będzie to Traktat Konstytucyjny. To jeden problem. Jest ich oczywiście dużo więcej, ale drugi cel mojej wizyty związany z tą bardzo młodą emigracją jest, jak już wskazywałem, niezmiernie wręcz istotny.

Chciałbym porozmawiać, chciałbym odpowiedzieć sobie na pytanie – tej odpowiedzi się domyślam, ale czym innym jest się domyślać, a czym innym jest być pewien – dlaczego akurat Irlandia? Domyślam się, iż dlatego, że to jest kraj takiego sukcesu, że otworzył dla nas rynek pracy i że nie stwarza kłopotów, które jeszcze w wielu państwach nawet należących do Unii Europejskiej występują, ale to trzeba by było potwierdzić. I w końcu trzeba się w ogóle zastanowić w naszym kraju nad tym, w jakich granicach – i to chciałem powiedzieć bardzo mocno – to, co było jednym z celów przynależności do Unii, a mianowicie możliwość pracy w innych krajach, zostało zrealizowane. Co najmniej około miliona Polaków jest dzisiaj za granicą. I to, proszę Państwa, na ogół nie tych, którzy stworzą w Polsce w dalszym ciągu bardzo istotny problem, wręcz bardzo poważny, ale zmniejszający się szybko, czyli problem bezrobocia. Bo wymienność między tymi osobami, które wyjechały zagranicę a bezrobotnymi, jest tylko częściowa. Olbrzymia ilość tych osób, które wyjechały z Polski, żeby podjąć pracę w krajach Unii Europejskiej, w Polsce również znalazłaby pracę, bo ma dużą siłę przebicia, ma kwalifikacje. Inaczej mówiąc, nie można powiedzieć, że bezrobocie w Polsce spadło tylko i wyłącznie dlatego, że znaczna ilość osób wyjechała – a spadło bardzo znacznie.

I tutaj, na zakończenie, jeszcze kilka słów o sytuacji w naszym kraju. My nie jesteśmy oczywiście wolni od pewnych konfliktów, bo przed chwilą słyszałem o Rospudzie. My sami zastanawiamy się nad tym bardzo istotnym problemem. W Kancelarii są ministrowie, akurat dzisiaj pani minister, która jest bardzo zaciekłym obrońcą Rospudy (w tym sensie, że jest przeciwnikiem planowanego przebiegu trasy, moja żona również) jest nieobecna. Sprawa nie jest taka prosta, jak by się wydawało, ale proszę pamiętać, że ostatni rok to jest prawie 6-procentowy wzrost gospodarczy, największy od 9 lat. To jest – licząc do listopada, bo 30 października 2005 r. powstał nowy rząd – spadek bezrobocia o prawie 500 tysięcy ludzi, czyli o 2,6 %, co by oznaczało, że gdyby to tempo spadku bezrobocia – ono jest nie do utrzymania, mówię z góry – było nadal, to bezrobocie na koniec kadencji wynosiłoby mniej niż 7%. Jest to nie do osiągnięcia, ale gdyby takie tempo było, to by spadło do poziomu 7 %, a nawet nieco poniżej 7%, czyli minimalnie poniżej średniej w Unii Europejskiej. Polska podniosła swoją pozycję w rankingu – oczywiście jeszcze ciągle nie idealnie. Polska ograniczyła przestępczość o około 10%, w końcu mamy bardzo wysoki wzrost eksportu, mamy najwyższy w historii od 1989 roku poziom inwestycji zagranicznych i bardzo istotny wzrost inwestycji własnych, a te inwestycje były od wielu lat w stagnacji, rosły bardzo powoli. Niezbyt mocno, ale jednak wzrosły płace realne, teraz po raz pierwszy od wielu lat. Przedtem ten wzrost wynosił 1-2% rocznie, teraz między 4 a 5% – to nie jest dużo, ale to jednak już jest jakiś istotny ruch naprzód. W końcu mamy najwyższe – od czasu, kiedy w ogóle jest badane – poczucie bezpieczeństwa w naszym kraju i najwyższy stopień optymizmu społecznego od 1975 r., czyli od ponad 30 lat, od tego okresu, którego, jak widzę, większość na tej sali w ogóle nie pamięta, a jeżeli pamięta, to była wtedy bardzo małymi dziećmi – okresu szczytu osiągnięć rządów Edwarda Gierka.

Inaczej mówiąc, wyniki obiektywne są bardzo dobre właściwie we wszystkich dziedzinach. Prezentowane jest to Państwu na ogół nieco inaczej, ale prawda jest właśnie taka – i to są obiektywne wyniki ostatnich kilkunastu miesięcy rządów, od inwestycji aż po poczucie bezpieczeństwa we własnym osiedlu, własnym miejscu zamieszkania i w ogóle. I dalszy postęp jest bez większego trudu możliwy. Koniunktura gospodarcza jest w dalszym ciągu dobra – oczywiście nie można liczyć, że będzie trwała zawsze, ale przynajmniej na najbliższe dwa lata zapowiada się bardzo dobrze. Bezrobocie powinno spadać, wynagrodzenia powinny rosnąć i powinny rosnąć też szanse, w tym szanse dla tych, którzy zdobyli kwalifikacje dodatkowe tu, w Irlandii, Wielkiej Brytanii – gdzie oczywiście procentowo jest dużo mniej Polaków, niż w Irlandii, ale w liczbach bezwzględnych nawet nieco więcej – w innych państwach Unii Europejskiej, które otworzyły swoje rynki pracy. I należy się zastanowić nad tym, czy czas być tu dalej, czy czas wracać. Przy całej mojej olbrzymiej wdzięczności dla rządu Republiki Irlandzkiej, dla Irlandczyków za przychylność, którą tutaj – przynajmniej według wszelkich deklaracji – jesteście, Panie i Panowie, otaczani. Mówię to nie dlatego, żebym widział coś złego w tym, że ktoś w młodym, średnim wieku, albo nawet i nie, wyjechał, żeby pracować w innym kraju szczególnie należącym do tak ścisłego związku państw, jakim jest Unia Europejska – w tym nic złego nie ma. Ale trzeba sobie jasno powiedzieć, że Polska również potrzebuje ludzi o wysokich i bardzo wysokich kwalifikacjach, ludzi energicznych, że aby przyspieszyć nasz rozwój jeszcze bardziej, osiągać coraz lepsze rezultaty, takich osób potrzebnych jest jak najwięcej. Polska osiągnęła bardzo duży sukces edukacyjny, mamy jeden z najwyższych procentów studentów – ale to nie jest sprawa ostatniego roku, tego nie przypisuję zmianom ostatniego roku, to już jest od wielu lat, w Europie jesteśmy na trzecim miejscu – ale jest problem jakości edukacji i tutaj te osoby, które poprawiły swoje kwalifikacje na Zachodzie, mogą bardzo dużo pomóc. Ja mówię to jako przedstawiciel demokratycznego państwa, które nie narzuca swoim obywatelom niczego poza przestrzeganiem prawa, to jest tylko temat do rozmyślań. Dziękuję Państwu serdecznie.”

W poniedziałek 19 lutego Prezydent Rzeczypospolitej spotkał się z Panią Prezydent Irlandii Mary McAleese. Prezydent Lech Kaczyński zasadził drzewko w ogrodach Pałacu Prezydenckiego w Dublinie. Złożył również wieniec pod Grobem Nieznanego Żołnierza w Ogrodzie Pamięci.

Po południu Prezydent RP złożył wizytę w Parlamencie, gdzie wpisał się do księgi pamiątkowej i rozmawiał z przewodniczącymi obu izb. Spotkał się również z Premierem Irlandii Bertie Ahernem i Arcybiskupem Dublina D. Martinem. Lech Kaczyński wziął udział w spotkaniu z przedstawicielami mediów polonijnych.

Wieczorem Para Prezydencka wzięła udział w oficjalnym obiedzie wydanym na Jej cześć przez Panią Prezydent Irlandii wraz z Małżonkiem.


Lokalizacja