Menu rozwijane

05 kwietnia 2007
5 kwietnia 2007 r. w Pałacu Prezydenckim odbyła się konferencja prasowa Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Lecha Kaczyńskiego.

Po konferencji Prezydent złożył dziennikarzom życzenia świąteczne.

Przekazujemy treść wystąpienia Prezydenta podczas konferencji:

„Dzień dobry Państwu. Mija pierwszy kwartał – minął kilka dni temu. To był kwartał z punktu widzenia urzędu prezydenckiego dość pracowity. Wiele wyjazdów zagranicznych – wiele, co jest zjawiskiem nowym, przynajmniej w porównaniu z zeszłym rokiem, może nie dziwnym, bo ja rok temu zaczynałem dopiero kadencję Prezydenta Rzeczypospolitej. Wiele konsultacji z głowami państw, szefami rządów, tutaj, w Warszawie, formalnych, nieformalnych. Nie dalej jak przedwczoraj rozmawiałem długo z prezydentem Estonii, były takie rozmowy z prezydentem Juszczenką, Adamkusem, Klausem, panią kanclerz Merkel, z panem przewodniczącym Barroso.

Ja myślę, ze tego rodzaju intensywna wymiana zdań między Polską a najbliższymi, najistotniejszymi partnerami jest wymianą zdań, która pozwala na wyjaśnienie sobie wielu stanowisk. Ostatnia tego rodzaju telefoniczna wymiana zdań miała miejsce dosłownie godzinę temu – rozmawiałem z panią kanclerz Angelą Merkel. Powoli pozwala nam to wchodzić w ten krwiobieg europejski, Unii Europejskiej, także NATO. Jeżeli chodzi o NATO, to tutaj sprawa przedstawia się inaczej, bo, można powiedzieć, już tam byliśmy.

Co to daje konkretnie? Myślę, że to daje większą zrozumiałość naszego stanowiska w różnych sprawach. Chciałem też zwrócić uwagę na jedno, co z punktu widzenia naszej polityki wydaje się bardzo istotne – w tej chwili nie mówię już o urzędzie prezydenta, mówię o całej polityce polskiej. Mianowicie wykonaliśmy w ostatnim okresie, w szczególności wobec naszego niemieckiego partnera, niejeden gest dobrej woli. Szczyt europejski, gdzie omawiana była sprawa, nazwijmy to, klimatu, jego ochrony, przede wszystkim ochrony kuli ziemskiej przed ocieplaniem, gdzie zgodnie z sugestiami naszych niemieckich partnerów, którzy, jak wiemy dzisiaj sprawują urząd prezydencki, jeżeli chodzi o Unię Europejską, to jest niezmiernie wręcz istotne. Niemcy dążyły do wiążącego charakteru zaleceń, zaleceń w długim okresie – do roku 2020. To było dość trudne do przyjęcia dla Polski, chociaż rozwiązania są na tyle optymalne, że przyjęto nasze uwagi, w szczególności co do tego, że podział tutaj absolutnie nie może być równy między poszczególnymi krajami, jeżeli chodzi o wytwarzanie energii ze źródeł odnawialnych, ale był to z naszej strony gest niewątpliwie istotny. Takim gestem jest też to, że Polska zgodziła się traktować obecny projekt Traktatu (do którego podchodzimy krytycznie) jako podstawę do dyskusji, jako tekst, w oparciu o który się będzie dyskutować. Raz jeszcze powtarzam: my mamy zdecydowanie krytyczny stosunek do tego Traktatu. Stwierdzenie, że gotowi jesteśmy rozmawiać w oparciu o ten Traktat, a nie pisać go od nowa, jest z naszej strony bardzo poważnym gestem. Ja chciałem też powiedzieć – i nie powiem tutaj nic więcej – że stosunki międzynarodowe mają charakter wzajemny. Mam nadzieję, że w tym przypadku to się też potwierdzi.

Jeżeli idzie o nasze relacje z Rosją, to dzisiaj jeszcze pani kanclerz wyrażała swój optymizm, co do rozwiązania kwestii embarga, dziękując zresztą za polską postawę w tym zakresie. Myślę, że to jest z naszego punktu widzenia dobra wiadomość, chociaż czas pokaże, jak to będzie wyglądało. Istotne znaczenie wśród wielu podróży, które odbyłem w ostatnich miesiącach, miały spotkania w Kazachstanie i Azerbejdżanie. Myślę, że dobrze by było kilka słów na ten temat powiedzieć. Zacznijmy od Azerbejdżanu. To jest kraj, który bardzo mocno dąży do jak najbliższych stosunków z Polską. Zaproszenie na majowe spotkanie oczywiście zostało przyjęte. Zostało przyjęte, jak sądzę, z zadowoleniem i zostało też przyjęte niezależnie od tego, jaki będzie ostateczny skład uczestników. Nawet pytano mnie, czy to będzie tak, że gdyby któryś z uczestników nie chciał wziąć udziału, to czy to spotkanie się odbędzie? Oczywiście się odbędzie – żeby to było jasne. Jeżeli chodzi o Kazachstan, ta wizyta była niezmiernie interesująca i pan prezydent Nazarbajew, którego miałem okazję poznać, bo pana Alijewa znałem już wcześniej, był gotów przyjąć zaproszenie i oczywiście je przyjął, tylko że, powiedzmy sobie, nasi kazascy partnerzy, też bardzo z naszego punktu widzenia istotni, uważają, że powinien być jeszcze jeden uczestnik tego spotkania. Jak to ma być sformułowane, zrealizowane – to w tej chwili jeszcze trudno powiedzieć. Inaczej mówiąc, ja bym wizytę w Azerbejdżanie uznał za całkowicie udaną, natomiast wizyta w Kazachstanie była interesująca. Interesujące było nawiązanie stosunków z panem prezydentem Nazarbajewem, który przyjął zaproszenie. Jak to się będzie dalej rozwijać, to zobaczymy. Natomiast ja, będąc w Kazachstanie, potwierdziłem tezę, dla mnie skądinąd oczywistą, ale zawsze dobrze sobie nawet oczywiste tezy potwierdzać – że w dzisiejszych czasach sprawa gazu i ropy naftowej, wbrew temu, co niektórzy wielcy, bardzo wielcy producenci ropy i gazu (to znaczy są wielkimi producentami, bo mają wielkie zasoby) twierdzą, nie jest sprawą komercyjną, tylko wręcz odwrotnie – jak najbardziej polityczną. I tak do tego należy podchodzić.

Jeżeli chodzi kwestie wewnętrzne, to u nas kwestiami wewnętrznymi zajmuje się przede wszystkim rząd Rzeczypospolitej. Bardzo się cieszę z tego, że finalizuje się w tej chwili wiele planów, bardzo istotnych, często wydawałoby się – tu podam jeden przykład – oczywistych. Oczywistym się wydawało, że należy znieść pewne, jak to premier określił, archaiczne instytucje w ramach finansów publicznych. Tylko to tak jak z WSI: wszyscy wiedzieli, że należy je rozwiązać, tylko nikt tego nie uczynił, a PiS to zrobił. Myślę, że i w tym przypadku tak będzie. Od wielu lat był tego typu postulat, uchodzący za oczywisty, tyle tylko, że nie był nigdy realizowany. Tym razem jestem przekonany, że zrealizowany zostanie.

Myślę, że pocieszająca jest nasza sytuacja finansów publicznych, że szybki rozwój gospodarczy, spadek bezrobocia w lutym – to się nigdy nie zdarza – to są te symptomy, o których można mówić z wielkim optymizmem. Są sprawy, w które byłem osobiście zaangażowany, o których chciałem kilka słów powiedzieć. Sprawa likwidacji WSI, pierwszego sprawozdania mamy za sobą. Ja sądzę, że sprawozdanie było bardzo interesujące, wbrew temu, co niektórzy twierdzili. W trakcie realizacji jest ustawa lustracyjna. Chciałbym coś przypomnieć, Szanowni Państwo. Parę miesięcy temu spotkałem się z niejednym głosem krytyki z tego powodu, że osłabiam ostrze ustawy lustracyjnej. Teraz owa osłabiona ustawa jest przedmiotem bardzo silnego oporu. Wierzę w to, że niektóre z osób, które udział w owym oporze, to są osoby działające w dobrej wierze, czyli nie miały nic wspólnego ze służbami peerelowskimi, ale przekonano je, że narusza to ich godność, żeby w ogóle o tym mówiły. Tylko jakoś nie biorą pod uwagę tego, że w ogóle sam fakt ujawniania agentury nie może się bez tego rodzaju formalności odbyć, ale też nie ulega najmniejszej wątpliwości – medialnie podane fakty (ja nie chciałbym się, co do ich prawdziwości ostatecznie wypowiadać, ale myślę, że mają związek z prawdą) wskazują na to, że nie tylko takie osoby się angażują w opór przeciwko lustracji. Są wśród nich także osoby, które dobrze wiedzą, o co chodzi, ponieważ grozi to ich osobistym interesom i tam należy szukać rzeczywistych źródeł, chociaż raz jeszcze powtarzam: wierzę w to, że jest wiele osób, które mają dobrą wolę, które przekonano tak jak w wielu przypadkach w ciągu ostatnich dziesięcioleci w naszej historii. Niejeden nawet subiektywnie porządny człowiek dawał się przekonywać do różnego rodzaju bzdur, jak na przykład wiara w komunizm, która przecież ogarnęła niemałą część polskich elit ponad pięćdziesiąt pięć czy pięćdziesiąt siedem lat temu. I tutaj mamy do czynienia z rzeczą jakby podobnej natury.

Ja oczywiście spotkam się z przedstawicielami środowisk naukowych, wysłucham wszystkich opinii, ale żeby była jasna sprawa: jestem zdecydowanym zwolennikiem lustracji i byłem nim bez przerwy przez piętnaście czy szesnaście lat. Byłem i jestem dalej przeciwny zasadzie pełnego otwarcia akt, czyli tej zasadzie, że jak ktoś coś robił przeciwko ustrojowi komunistycznemu, to jego życie leży w teczce przed opinią publiczną. Pamiętacie może Państwo ostatni fragment słynnej pieśni – bo to trudno nawet piosenką nazwać – Kaczmarskiego, „Epitafium Wysockiego”? Jest tam taki fragment o teczce, o życiu leżącym w teczce, a w stosunku do tych obywateli, którzy się w tego rodzaju walkę nie angażowali, teczki owe są zamknięte, a nawet nie tyle zamknięte co tych teczek w ogóle nie ma – to znaczy ich życie prywatne, ich całe życie, jest ich sprawą, a nie sprawą do rozdrapywania przez wszystkich sąsiadów, całą opinię publiczną – temu zawsze byłej przeciwny. Taki plan, przypominam, niektórzy politycy Platformy przedstawiali. Natomiast również zawsze byłem zwolennikiem tego, żeby ujawnić agenturę i nie zmienię tego zdania. Dziękuję.”

..................................................................................................................................................................

Zapraszamy do oglądania zdjęć z tego wydarzenia w naszej Galerii!