Menu rozwijane

08 października 2007

7 października 2007 r. Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Lech Kaczyński odleciał późnym wieczorem do Republiki Francuskiej, gdzie dziś rozpoczął oficjalną wizytę.

W poniedziałek odbyło się spotkanie Prezydentów w wąskim gronie oraz śniadanie robocze wydane przez Prezydenta RF Nicolasa Sarkozego z okazji wizyty Prezydenta RP.

Po spotkaniu z Prezydentem Francji Prezydent Kaczyński złożył oświadczenie dla mediów:

„Jestem po ponad półtoragodzinnej rozmowie, po części na lunchu, po części w cztery oczy. Muszę powiedzieć, że była to rozmowa niezwykle produktywna. Mówiliśmy o bardzo różnych sprawach, o Traktacie i związanym z tym posiedzeniu w Lizbonie – tu obydwaj jesteśmy optymistami.

Sprawy, które pozostały do rozwiązania są sprawami szczegółowymi. Prezydent zgodził się z tymi rozwiązaniami, które proponuje premier Socrates, jeżeli chodzi o Joaninę. To są rozwiązania korzystne z punktu widzenia naszego kraju. Zaproponował także zwrócenie się do pana premiera Portugalii Socratesa, czyli dzisiaj przewodniczącego Rady Europejskiej, w sprawie rzeczników generalnych – to jest urząd przy Europejskim Trybunale Sprawiedliwości. Żeby było jasne – ta sprawa nie była przedmiotem mandatu w Brukseli; mówiąc uczciwie, na ten temat nie było ani jednego słowa, ale rozwiązanie tej sprawy też nie wymaga reformy Traktatu. Chodzi o takie zwiększenie liczby rzeczników, żeby nie tylko pięć państw miało rzecznika na stałe.

Przedmiotem naszej rozmowy – z propozycji Pana Prezydenta – było znaczne zacieśnienie współpracy w dziedzinie ekonomicznej, politycznej i militarnej, które przybrałoby postać umowy ramowej. Oczywiście, jest to propozycja z punktu widzenia Polski niezwykle interesująca. Ja ze swojej strony – poza innymi, licznymi bardzo sprawami – postawiłem sprawę EXPO. Francja ma powód do tego, żeby popierać Maroko ze względu na bardzo silne, historyczne związki, jednak wniosłem o to, żeby przemyśleć jeszcze tę sprawę”.

Po południu Lech Kaczyński wygłosił wykład w Europejsko-Amerykańskim Klubie Prasowym.

Prezydent RP rozmawiał również z Premierem Francji F. Fillonem, z udziałem którego odbyła się uroczystość wręczenia przez Prezydenta RP odznaczeń obywatelom francuskim, którzy wnieśli szczególny wkład w akcję ratunkową po wypadku polskiego autokaru pod Grenoble.

Podczas uroczystości Prezydent Lech Kaczyński powiedział m.in.:

„22 lipca tego roku doszło do tragedii. Tragedii, które choć na tą skalę zdarzają się rzadko, to niestety zdarzają się na tym świecie. Przybyłem do Grenoble tak szybko, jak potrafiłem. Był tam Prezydent Republiki Francuskiej, wcześniej był Pan Premier, była Pani Minister i były dziesiątki Francuzów, którzy całym sercem zaangażowali się w akcję ratowania tych, którzy przeżyli. Byli to funkcjonariusze policji, straży pożarnej, lekarze, pielęgniarki i inni członkowie personelu szpitalnego. I ta akcja przyniosła rezultaty. Z wyjątkiem tych, którzy zginęli na miejscu, prawie wszyscy pozostali przeżyli. Niejedno ludzkie istnienie zostało ocalone. I za to chciałem Wam, Szanowne Panie i Szanowni Panowie, jeszcze raz najserdeczniej podziękować. Chciałem podziękować Wam i całej Francji. Ja wiem, że być może kogoś pominęliśmy – kogoś, kto powinien tutaj być, a nie ma go dzisiaj – ale zapewniam, że nie ustaniemy w wysiłkach, żeby ustalić wszystkie osoby, które tak wspaniale zachowały się tego dnia. Kiedy wchodziłem do szpitala w Grenoble, widziałem gmach podobny do niejednego z polskich szpitali. Może troszkę lepiej wyposażony, trochę bogatszy, bo Francja jest bogatsza od Polski, ale podobny. I w tym właśnie budynku trwała ta zaciekła i skuteczna walka. Trwała i wiele godzin wcześniej, za co z całego serca dziękuję”.

Wieczorem Prezydent Lech Kaczyński spotkał się w Polskiej Misji Katolickiej z przedstawicielami Polonii francuskiej. Przekazujemy zapis wystąpienia Pana Prezydenta na tym spotkaniu:

„Przede wszystkim chciałbym wyrazić wielką radość. Rzadko tu nie jestem, bo nie pierwszy i nie drugi raz. Jako prezydent jestem po raz drugi, ale chyba pewnie piąty raz jestem w życiu w Paryżu. Akurat tak się składało, że nigdy tu nie trafiłem i to było wielkie zaniedbanie, które dzisiaj nadrabiam. Ja sobie świetnie zdaję sprawę z roli, jaką to miasto odegrało w naszej historii. Wielka Emigracja to Francja i inne kraje Europy, ale jednak przede wszystkim stolica Francji – Paryż. Tu powstawały wielkie dzieła polskiej literatury i polskiej muzyki. Tutaj kształtowała się myśl emigracji, którą nazywamy Wielką. Tu działał Hotel Lambert, czyli coś w rodzaju emigracyjnego rządu nieistniejącej wtedy Polski. A więc Paryż odgrywa rolę wielką w naszej historii, choć dziś nie ma już potrzeby wielkiej emigracji politycznej. Polska jest wolna i choć każdy w niej może mieszkać – Polak, a nawet i nie Polak – to w dalszym ciągu jest tutaj bardzo wielu Polaków. Słowa księdza infułata – 12 tysięcy Polaków na mszy świętej w każdą niedzielę – są tego najlepszym wyrazem. Ale w tym miejscu właśnie wypada mi podziękować polskiej misji katolickiej, księdzu infułatowi, księdzu proboszczowi i wszystkim pozostałym duchownym we Francji. Muszę powiedzieć, że moje drogi jako Prezydenta Rzeczypospolitej prowadzą przez bardzo wiele krajów – i bliskich, tak jak Francja, gdzie mamy 127 księży, i bardzo dalekich – Kazachstan, Azerbejdżan, Gruzja, nie tak daleka, ale jednak odległa Turcja. Wszędzie tam, gdzie mamy swoje interesy, gdzie potrzebne są związki z Polską – i nie ma, zaprawdę nie ma takiego kraju, w którym bym nie spotkał polskich księży. Wszystko jedno, czy emigrantów polskich jest tam dużo, czy mało. Nawet jeżeli nie ma ich prawie wcale, to także te osoby duchowne, które niosą światło naszej wiary, wiary katolickiej, są bardzo często, można powiedzieć – w większości Polakami. I to świadczy o sile naszego Kościoła, o tym, czym jest nie tylko dla Polaków, jako jeden z kościołów partykularnych, ale czym jest dla Kościoła powszechnego. Mówię o części, o kościele rzymskim.

Kościół odgrywa w życiu naszej emigracji olbrzymią rolę, o której ksiądz infułat tak pięknie mówił. Oczywiście, dla Kościoła rolą podstawową jest zawsze rola religijna, niesienie prawd wiary i prowadzenie wiernych do zbawienia. I to, powtarzam, zawsze jest rola pierwsza. Ale jest też prawdą, jak usłyszeliśmy przed chwilą, że nasza historia ułożyła się w ten sposób – i układała się tak już od bardzo wielu wieków – że Kościół katolicki odegrał w niej rolę szczególną. I trzeba powiedzieć, że szczególnie odegrał tę rolę wtedy, gdy losy Polski nie były najszczęśliwsze. Wtedy, gdy polskości i przywiązania do wiary, tradycji i narodu trzeba było bronić. Ci z nas, którzy są starsi, nawet w średnim wieku, świetnie pamiętają ten ostatni okres. A on się skończył zaledwie 18 lat temu, w roku 1989. To, jak na życie ludzkie, nie było niedawno, bo niestety w naszym ludzkim życiu 18 lat to jest wielki kawał czasu. No, ale przecież wielu, wielu z nas to świetnie pamięta. Pamięta, czym był Kościół i tu, na emigracji, i w Polsce w latach osiemdziesiątych, czym było wielu księży aktywnych w Solidarności. Kim był dla Kościoła polskiego ksiądz, z którego parafii mam zaszczyt pochodzić – ksiądz Popiełuszko z parafii świętego Stanisława Kostki – to była jego ostatnia parafia. Kim było wielu innych, którzy w tamtych czasach aktywnie popierali Solidarność. Niektórzy z nich, jak ksiądz Jancarz, nie żyją, niektórzy dalej żyją i działają. Ale poza tymi nazwiskami, najbardziej znanymi, były setki, tysiące innych, którzy organizowali duszpasterstwo ludzi pracy, którzy opiekowali się rodzinami więzionych i tych, którzy wyszli z więzień. W niejednej części kraju – a to wiem naprawdę, byłem wtedy bardzo zaangażowany, wbrew temu, co niektórzy o mnie i moim bracie próbują mówić – to Kościół był podstawą podziemnej walki. Przyczynił się do tego, że to wszystko przetrwało i w roku 1989 mogło się odrodzić, dając nam wolny kraj. Zasługi Kościoła są tutaj nie do przecenienia. Ale także dziś, w wolnym kraju i wśród wolnej emigracji, bez Kościoła nie bylibyśmy tym, czym jesteśmy. Dlatego tu chciałem księdzu infułatowi, wszystkim księżom tu obecnym i nieobecnym, najserdeczniej podziękować.

Szanowni Państwo,

Tak się stało, że Polska przedwcześnie (bo powinna za dwa lata), już dzisiaj staje przed kolejnym wyborem. Zobaczymy, jak ten wybór będzie wyglądał. O tym dzisiaj wie tylko Bóg. Natomiast ja mam nadzieję, że ten wybór będzie wyborem, który pozwoli na kontynuowanie polityki obrony narodowej tożsamości, rodzin, naszego narodu w Europie, walki ze zjawiskami, które w naszym, przecież z natury grzesznym, świecie zawsze występują, ale to nie znaczy, że można z nimi nie walczyć. Czy gdzieś na świecie zlikwidowano przestępczość? Nie, nigdzie nie zlikwidowano. Ale ona może być bardzo duża albo bardzo mała, a to jest zasadnicza różnica. A więc trzeba z nią walczyć, trzeba walczyć z korupcją. I mam nadzieję, że to też będzie dalej możliwe. Bo dziś jest możliwe, chociaż zdarza się, że popełniane są błędy – na początku walki takie błędy zawsze są popełniane. I powtarzam: nie jest moją rolą, jako Prezydenta Rzeczypospolitej – który nie z mocy żadnego przepisu, bo nikt tego Prezydentowi nie zakazuje, a z mocy dobrego, przyjętego w Polsce zwyczaju, nie jest członkiem żadnej partii – nakazywać nikomu, jakiego ma dokonywać wyboru. Prezydent nie może nawet tego doradzić, może jedynie wyrazić nadzieję, że kontynuowana będzie droga, która w ciągu ostatnich lat dała prawie 13 procent wzrostu gospodarczego, dała gwałtowny wręcz spadek bezrobocia, dała najwyższy stopień społecznego optymizmu od bardzo wielu lat, dała wyższe wykorzystanie środków z Unii Europejskiej, których w tej chwili z pożytkiem wielkim dla kraju korzystamy i dała, wbrew temu, co inni mówią, także umocnienie pozycji naszego kraju w Europie – choć wielu chce to negować, bo im Polska mająca swoje zdanie zawadza, i to mocno zawadza. Że ta Polska się będzie dalej rozwijać.

Szanowni, Przewielebni Księża, Szanowne Panie, Szanowni Panowie, Drogie Dzieci – chciałem jeszcze na koniec przedstawić Państwu nowego ambasadora Rzeczypospolitej, którego przed kilkoma tygodniami powołałem na to stanowisko. Mam nadzieję, że jego misja będzie misją niezwykle owocną. Mieliśmy bardzo dobrego ambasadora, absolutnie nikt tego nie neguje. Pełni on dzisiaj niezwykle odpowiedzialną funkcję we Wspólnocie Europejskiej. Na jego miejsce wszedł człowiek, który spędził w tym mieście jedenaście lat swego życia, który Francję zna świetnie, który ma za sobą zarówno wieloletnią pracę w dyplomacji (oczywiście po 1989 roku) tu, w Republice Francuskiej i niedaleko, bo w Rzymie, ale także wiele lat pracy w Polsce. Nie jest człowiekiem, który tylko przenosi się z placówki na placówkę, ale pełnił także odpowiedzialne funkcje na miejscu, w bardziej, można powiedzieć, szarej rzeczywistości. Poznałem go jako szefa Protokołu Dyplomatycznego. Państwu się może wydawać, że to jest taka elegancka, łatwa funkcja, a to jest funkcja wyjątkowo trudna i wyjątkowo nerwowa. Dziękuję bardzo”.

Późnym wieczorem Lech Kaczyński powrócił do Polski.

Lokalizacja