„Przed trzema kwadransami skończyło się spotkanie z przewodniczącymi klubów parlamentarnych. Obecni byli wszyscy czterej przewodniczący. Temat tego spotkania to sprawa Traktatu Europejskiego. Ja bym nie mówił tutaj o kryzysie, ale są pewne problemy, które należy rozwiązać – rozwiązać na drodze kompromisu. W istocie nie ma znaczących sił w parlamencie, które miałyby się wypowiadać przeciw Traktatowi. Idzie tylko o to, czy ustawa ratyfikacyjna ma umocnić to, co uzyskaliśmy w Brukseli, następnie w Lizbonie, czy też ma być prostym upoważnieniem dla prezydenta – bo taka jest natura tego rodzaju ustaw – do ratyfikacji traktatu.
W trakcie spotkania zarysowały się dwa stanowiska – Prawa i Sprawiedliwości oraz Platformy. Platforma Obywatelska jest gotowa rozmawiać na temat uchwały Sejmu, która by miała taki umacniający charakter, tylko ona ma inny charakter prawny. Prawo i Sprawiedliwość opowiada się za ustawą – czyli elementem, który bardziej umacnia. Ja osobiście poszukuję tutaj kompromisu, chociaż nie kryję, że umocnienie sukcesu z Brukseli i Lizbony w niczym by nie zaszkodziło. Nie mówię o klubie LiD, ponieważ LiD stoi bardzo wyraźnie na stanowisku, że należy tę ustawę w formie pierwotnej przeprowadzić i ja się tego rodzaju postawy spodziewałem i nie widzę w tym nic zaskakującego. Ale ze strony pozostałych trzech partii, mam nadzieję, zdołałem uzyskać zgodę na rozmowę. Rozmowę, gdzie dzisiaj punkty widzenia są w sensie formalnym są dość odległe – powtarzam, co innego uchwała, co innego ustawa, w sensie merytorycznym znacznie mniej. To sprawa pierwsza.
Sprawa druga to termin uchwalenia tej ustawy. Bardzo się cieszę, że Pan Marszałek Komorowski już zapowiedział, że w trakcie tego posiedzenia Sejmu nie będzie głosowania nad ustawą ratyfikującą. Potrzebny jest pewien czas dla osiągnięcia takiego kompromisu, który dałby dziś przytłaczającą większość ratyfikacji Traktatu Reformującego, czyli tak zwanego Traktatu Lizbońskiego. To nie musi być wiele tygodni, ale dobrze, żeby mieć jeszcze kilkanaście dni, jak będzie trzeba to tydzień albo dwa – pod tym względem nie jesteśmy teraz pod presją czasu.
Chciałem raz jeszcze wyrazić nadzieję, że rozmowy będą prowadzone. Przed chwilą rozmawiałem z premierem, który jest w Brukseli. Premier, z tego co wiem, jest inicjatorem owej koncepcji uchwały. Myślę, że sprawa skończy się rozsądnym kompromisem, chociaż powtarzam – umocnienie naszego sukcesu w niczym by nam nie zaszkodziło. Ono w żadnym wypadku nie podważa mocy obowiązującej – to nie jest żadna ratyfikacja „z zastrzeżeniem”. To jest ratyfikacja całego Traktatu Europejskiego, za którym – raz jeszcze chciałbym to powiedzieć – mocno się opowiadam.”