Podczas konferencji Minister powiedział m.in.:
„Dzisiejsza konferencja prasowa, na którą Państwa zaprosiłem, jest związana z wypowiedziami złożonymi dzisiaj przez pana premiera Donalda Tuska podczas jego konferencji prasowej. Muszę powiedzieć, że po raz kolejny pan Donald Tusk wypowiada sformułowania, które – mówiąc delikatnie i czynię to z przykrością mówiąc o tym – świadczą o nieznajomości przepisów prawa i konstytucji przez premiera rządu Rzeczypospolitej, ponieważ dzisiaj pan premier był łaskaw się wyrazić, że fakt, iż prezydent prosi na rozmowy ministrów, zwłaszcza ministrów obrony narodowej i spraw zagranicznych, nie ma potwierdzenia w prawie. O tym za chwilę. Natomiast chciałem również podkreślić, że do tej pory w całej praktyce konstytucyjnej – jak Państwo doskonale wiecie, ustrój państwa ma to do siebie, że jest zapisany nie tylko w konkretnych przepisach prawa, ale również związany jest z pewnym konstytucyjnym zwyczajem – nikt nie kwestionował prawa zapraszania, bo sformułowanie „wzywanie ministrów” jest też próbą swoistej manipulacji rzeczywistością na poziomie języka. Prezydent prosi, zaprasza na spotkania ministrów i działo się tak pod rządami obecnie obowiązującej konstytucji za czasów prezydentury Aleksandra Kwaśniewskiego i nikt z tego nie czynił żadnych problemów. Warto, aby się Państwo zapytali premiera ówczesnego rządu Akcji Wyborczej Solidarność, pana Jerzego Buzka, jak często spotykał się z prezydentem Aleksandrem Kwaśniewskim w czasie, gdy był premierem. Chcę powiedzieć, że pan prezydent Lech Kaczyński – o czym doskonale Państwo pamiętacie – był ministrem sprawiedliwości w rządzie pana Jerzego Buzka i w tym czasie co najmniej kilkakrotnie był zapraszany przez prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego na spotkania w Pałacu Prezydenckim i prezydent Lech Kaczyński, wtedy minister sprawiedliwości ,w żadnym razie nie kwestionował prawa głowy państwa do takich spotkań i na te spotkania stawiał się. Tak więc dzisiaj sformułowanie Donalda Tuska, że mamy do czynienia z jakąś sytuacją nie znajdującą potwierdzenia w przepisach prawa, jest twierdzeniem nieprawdziwym również dlatego, że chociażby artykuły konstytucji, które mówią o zwierzchnictwie prezydenta nas siłami zbrojnymi precyzują, że to zwierzchnictwo odbywa się poprzez ministra obrony narodowej. Jak pan Donald Tusk wyobraża sobie realizację jasno zapisanego przepisu konstytucji o zwierzchnictwie Prezydenta nad siłami zbrojnymi poprzez ministra obrony narodowej w sytuacji, gdy Donald Tusk wydaje się kwestionować prawo prezydenta do spotykania się z ministrem obrony narodowej? To w oczywisty sposób byłoby nielogiczne.
Skądinąd dobrze, że pan Donald Tusk mówi dzisiaj, że nakazał swoim ministrom spotykać się z prezydentem wtedy, kiedy on tego chce, ale muszę powiedzieć, że jest to nadmiar interpretowania prawa ze strony pana premiera, ponieważ nie musi takiej zgody wydawać w sytuacji, gdy w tej kwestii mówi konstytucja. Ale chcę Państwu powiedzieć, że w ramach naszej polityki utrzymywania dobrych stosunków z panem premierem zakładamy, że to być może nie zła wola pana premiera, ale jego otoczenie skłania go do nieroztropnych wypowiedzi na tematy prawne. Chcę przypomnieć, że z całą pewnością za podszeptem złych doradców, a nie ze swojej własnej złej woli pan premier jeszcze dwa tygodnie temu twierdził, że nie musi odpowiadać na pytania prezydenta, podczas gdy przepis prawa mówi wyraźnie, że premier na te pytania odpowiadać musi i w rezultacie słusznie premier dostosował się do tych przepisów.
Zakres obowiązków pana prezydenta Rzeczypospolitej jest na tyle duży, że wybitny prawnik pan Paweł Sarnecki w roku 2000 poświęcił temu całą książkę. Ja chcę powiedzieć, że my tę książkę Panu Premierowi ofiarujemy w prezencie. Ta książka jest napisana w 2000 roku, a więc pod rządami obecnej konstytucji. Zawiera takie sformułowania, które chciałbym zadedykować panu premierowi w trosce o to, by – jak mniemam – źli doradcy nie doprowadzali do tego, że pan premier jest wprowadzany w błąd co do przepisów prawa i kompetencji swoich i pana prezydenta. Mówię o książce pana Pawła Sarneckiego „Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej: komentarz do przepisów”, wydanej w roku 2000. Na stronie 34 i 35 czytamy takie słowa: „Zarówno przepis określający charakter urzędu prezydenckiego, jak i przepis następny, określający jego funkcję, wyrażają w sumie w sposób niedwuznaczny wizję prezydenta aktywnego, czynnie włączającego się w bieg spraw państwowych i ingerującego weń w miarę posiadanych możliwości”. Na stronie 35 czytamy dalej: „Działalność Prezydenta RP jest w świetle konstytucji czymś zwykłym i normalnym. Funkcjonować ma jako jeden z codziennych czynników struktury państwa, a jego wystąpienia nie mają być koniecznie odznaką nieprawidłowości działania kogokolwiek. Występując jako głowa państwa, a zwłaszcza jako arbiter polityczny (gwarant ciągłości władzy) winien Prezydent w tym charakterze funkcjonować na bieżąco, trzymać rękę na pulsie całego biegu spraw państwowych, strzegąc tu tych wartości, do których powołany jest konstytucyjnie i aktywnie wspierać ich dochowywanie, zarówno pobudzając do odpowiedniego działania, jak i przeciwstawiając się wszelkim próbom ich naruszania.” Chcę jeszcze raz podkreślić – ramy konferencji prasowej są zbyt małe, by Państwu przeczytać całą tę książkę. Skądinąd lekturę polecam, ona, zwłaszcza wobec dezinformacji płynących z strony obozu pana premiera co do prerogatyw pana prezydenta, jego uprawnień i relacji pomiędzy prezydentem a innymi organami władzy, jest lekturą pouczającą. Podkreślam: my tę książkę wyślemy.
Chcę jeszcze Państwu powiedzieć o dwóch sprawach. Pierwsza rzecz – dzisiaj zarówno pan wicepremier Grzegorz Schetyna, jak i pan premier sugerowali jakąś nadzwyczajność w fakcie spotkań prezydenta z ministrami obrony narodowej i spraw zagranicznych. Mówiono tutaj o przepełnieniu czary goryczy – to znany z niezwykłej delikatności wicepremier się w ten sposób wypowiadał – czy też o nadzwyczajnym trybie rozmów prezydenta z oboma ministrami. Ja chcę Państwu powiedzieć, że rząd Donalda Tuska rządzi już blisko trzy miesiące i w tym czasie doszło do dwóch spotkań prezydenta z ministrem obrony narodowej i dwóch spotkań z ministrem spraw zagranicznych. Jeśli, Proszę Państwa, na kilkadziesiąt dni, na blisko trzy miesiące są cztery spotkania w zakresie, w którym prezydent ma bardzo jasno określone prerogatywy, to jest jakiś nadmierny pośpiech, czy nadużywanie tych spotkań, to Proszę Państwa, jestem tym i ja, i pan prezydent bardzo zdziwiony.
Ponieważ, podkreślę, doszło do dwóch spotkań z ministrem obrony narodowej, dwóch spotkań z ministrem spraw zagranicznych – i jeszcze jedna uwaga, która nieco umknęła naszym mediom, co mnie skądinąd mało dziwi, mianowicie – kontekst rozmowy pana prezydenta przed wizytą pana ministra Sikorskiego na Ukrainie. Proszę Państwa, stosunki polsko-ukraińskie były priorytetem wszystkich dotychczasowych prezydentów i wszystkich dotychczasowych rządów wolnej Rzeczypospolitej. Polska w tej sprawie osiągnęła bardzo dużo. Jeśli osoby tak odległe od siebie, jak Lech Kaczyński i Aleksander Kwaśniewski wzajemnie się komplementowały za politykę wobec Ukrainy, to pokazuje bardzo wyraźnie, że ta sfera była przez Polaków traktowana priorytetowo. I oto, proszę Państwa, pan prezydent i my wszyscy z dużym smutkiem przeczytaliśmy niezwykle mocne słowa osoby absolutnie niezwiązanej politycznie z prezydentem Lechem Kaczyńskim – pana profesora Osadczuka, człowieka który uczynił bardzo wiele dla stosunków polsko-ukraińskich, człowieka osobiście niezwykle zaangażowanego w pojednanie polsko-ukraińskie, ale również w to, co nazywamy „drogą Ukrainy do Europy”. I chcę Państwu powiedzieć, że pan profesor Osadczuk we wczorajszej „Rzeczpospolitej” napisał bardzo mocne słowa, że rząd Donalda Tuska praktycznie zrujnował polskie stosunki z Ukrainą. Proszę się zatem nie dziwić, że wobec takiej opinii człowieka, który wie o czym mówi, człowieka, który nie jest reprezentantem obozu Prawa i Sprawiedliwości, prezydent musi ingerować, bowiem prezydent w dalszym ciągu uważa, że strategiczny charakter relacji polsko-ukraińskich nie powinien ulec w jakimkolwiek stopniu zachwianiu. I stąd też ta rozmowa prezydenta z panem Radosławem Sikorskim.”