Na podstawie Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej i ustawy o obywatelstwie polskim Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Lech Kaczyński postanowieniem z 12 lutego 2008 r. nadał obywatelstwo polskie następującym osobom: Nora Lerner, Marek Karliner, Dan Karliner, Tal Karliner, Miriam Bernstein, Dani Borten, Leonard Furmański, Hana Gamerman, Eva Ada Grunhut, Bracha Kookva-Shlomo, Yafa Lustgarten, Izrael Perlman, Barbara Rapaport, Tamar Yeger.
Podczas uroczystości Prezydent RP symbolicznie wręczył akty nadania obywatelstwa Norze Lerner, Markowi Karlinerowi oraz jego synowi Danowi Karlinerowi. W spotkaniu z Prezydentem Lechem Kaczyńskim udział wzięły również Jolanta Kiszkiel oraz Barbara Figiel, które w dniu wczorajszym odebrały dokument poświadczający obywatelstwo polskie w Mazowieckim Urzędzie Wojewódzkim.
Podczas uroczystości Prezydent RP powiedział:
„Chciałem pogratulować i powiedzieć kilka słów o tej tragicznej, chociaż bezkrwawej historii sprzed 40 lat i o tym, co teraz chcemy zrobić. To, co było 40 lat temu – jak mówiłem wczoraj – było buntem studenckim, ale nie o tym w tej chwili mówimy. Doszło wtedy do antysemickiej kampanii, trudnej do uwierzenia w 23 lata po drugiej wojnie światowej. Chciałem raz jeszcze podkreślić, że nie była to kampania krwawa, ale w sensie werbalnym, językowym, niezwykle wręcz brutalna.
Tysiące ludzi opuściły kraj. Różny był ich związek z narodowością żydowską, czasem były to dalekie korzenie, czasem istotnie byli to polscy Żydzi. Było różnie, ale większość z tych ludzi była związana z Polską, wielu z tych ludzi nie miało nawet pełnej świadomości ze związków z narodem żydowskim, swoich rodzinnych, poprzednich związków z narodem żydowskim. To była wielka strata dla Polski i to w dwóch wymiarach: ze względu na utratę wielu wybitnych jednostek, ale także ze względu na to, że opinia o Polsce utrwaliła się na wiele lat i można powiedzieć, że po czasy dzisiejsze mamy kłopoty z odwojowaniem strat z tamtego czasu.
Co chcemy zrobić teraz? Ja oczywiście nie uznaję legalności uchwał Rady Państwa z tamtego czasu o pozbawieniu obywatelstwa. Ale istnieją pewne problemy równoległe, niezwiązane absolutnie ze sprawami narodowości lub pochodzenia żydowskiego, tylko z inną grupą, innego narodu, żadną miarą niezwiązanego z Polską 800-letnią historią, które mogłyby prowadzić do pewnych komplikacji. Stąd nie takie potwierdzenia, jakie być powinny i stąd też ja chciałbym być propagatorem nadawania obywatelstwa. Jestem gotów przyjmować wnioski, które nie mają postaci wniosku o obywatelstwo, tylko zgody na przyjęcie obywatelstwa, bo oczywiście jak ktoś się nie zgodzi, to obywatelstwa dostać nie może, bo nikomu się siłą tego nie narzuca. To jest sposób najprostszy i nie uderza w interesy naszego kraju, powtarzam – niemający żadnego związku z problematyką osób, które wyjechały w 1968 roku, czy nawet po roku 1956, czy jeszcze wcześniej. To inna trudna sprawa, która może Polskę dosyć drogo kosztować.
Oczywiście dzisiaj nadanie obywatelstwa Szanownym Państwu, dwóch osobom dorosłym, to znaczy czterem osobom, bo Pan Profesor ma dwoje dzieci, ma znaczenie symboliczne, bo takich nadań powinny być tysiące. Raz jeszcze chciałem tutaj powiedzieć, że każdy, kto będzie chciał, kto nie ma jakiejś wyjątkowej brutalnej przeszłości – jeżeli są takie osoby, to już raczej odchodzą – i jeżeli nie poświęcił swojego czasu po roku 1968 w zwalczaniu Polski (to są te dwa warunki), to otrzyma obywatelstwo naprawdę w błyskawicznym tempie, z formalnością polegającą na napisaniu trzech słów na kartce, bo tutaj będziemy patrzeć na to niezwykle wręcz liberalnie. Jeżeli ktoś uważa: miałem obywatelstwo, a więc nigdy go tak naprawdę nie straciłem – powtarzam, rozumiem tę postawę, ale można wówczas napisać o „zgodzie na obywatelstwo” i wtedy też je otrzyma. Mam nadzieję, że w ciągu tych dwóch lat i dziewięciu miesięcy, które mi zostały do końca tej kadencji, będę mógł w tych sprawach, o których mówimy, zrobić wielki postęp i powoli je zamykać. Przy czym obywatelstwo polskie oznacza też całkowicie otwartą drogę do naszego kraju.
Raz jeszcze Państwu najserdeczniej gratuluję i raz jeszcze chciałbym zapewnić, że jako świadek tamtych zdarzeń i uczestnik – tak, jak to powiedziałem wczoraj, szeregowy, ale jednak aktywny przez cały okres ruchu marcowego – wspominam ten czas jako swoistą nierzeczywistość w tym sensie, że trudno uwierzyć, iż coś takiego mogło się zdarzyć w końcu lat 60. Ale skoro się zdarzyło, to musimy zrobić wszystko, żeby skutki tego zlikwidować.”