Menu rozwijane

28 kwietnia 2008

28 kwietnia 2008 r. Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Lech Kaczyński wziął udział w posiedzeniu Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Zwracając się do zebranych Prezydent RP powiedział:

„Panie Prezesie, Panowie Prezesi, Panie i Panowie Ministrowie, Szanowne Panie i Panowie Sędziowie,

Chciałem podziękować za zaproszenie i wyrazić swoją satysfakcję, że po raz trzeci, czyli zgodnie z przebiegiem mojej kadencji, mam okazję wziąć udział w Państwa corocznym spotkaniu. Działalność Sądu Administracyjnego jest niezwykle istotna z punktu widzenia gwarancji podstawowej obywatelskiej relacji, jaką jest relacja między obywatelem, a państwem. Powołanie sądów administracyjnych jeszcze w okresie Polski Ludowej, w pierwszych miesiącach – o ile pamiętam - roku 1918 było pierwszą jaskółką na niebie. Z czasem, krok po kroku, przede wszystkim po przełomie ustrojowym, budowano w Polsce podstawy praworządności. I dorobek naszego Sądu Administracyjnego jest tutaj niewątpliwie bardzo poważny. Tak samo sprawdzona okazała się – dzisiaj to chyba można powiedzieć – reforma sądownictwa, która została podyktowana normami konstytucyjnymi, gdyż wprowadziły one tego rodzaju obowiązki. Pamiętamy, że koncepcje były różne. Były nawet koncepcje, żeby kolegium samorządowe przekształcić w sądy I instancji. W końcu zwyciężyła koncepcja sądów wojewódzkich i ona jak widać okazała się słuszna. Mamy szybszy okres, w którym sprawy obywateli są załatwiane, zdecydowana większość spraw kończy swój bieg w I instancji. Z danych, które przed chwilą podał Pan Prezes Trzciński wynikało, że to jest prawie 90 proc. spraw - chociaż być może tutaj źle obliczyłem. Myślę, że Pan Prezes, zgodnie z powinnością władzy sądowej, przedstawił tutaj wiele elementów związanych z krytyką zarówno stanu ustawodawstwa, a więc pierwszej władzy, jak i władzy wykonawczej ze szczególną koncentracją, jeżeli chodzi o tę pierwszą.

Zacznijmy może od tej drugiej. Ja jednak w sprawozdaniu Pana Prezesa widzę pewne przesłanki do optymizmu. Po pierwsze ilość decyzji, które - jak to określa Pan Prezes - zostało wyeliminowanych z obrotu spadła do 25 proc., w sprawach podatkowych jest wyższa, bodajże 32 proc., ale jeszcze niedawno było 40 proc. To jest jednak oznaka postępu. Trudno sobie wyobrażać, żeby następowały tutaj błyskawiczne zmiany. W ogóle sens postępowania przed sądami administracyjnymi polega na tym, że działalność organów państwowych, stosujących prawo z punktu widzenia legalności nigdy nie jest idealna, więc trudno tutaj sobie wyobrażać, że kiedyś osiągniemy stan „zero”. A gdybyśmy osiągali stany rzędu kilka procent to istniałoby podejrzenie, że organy władzy sądowej są raczej organami o charakterze fikcyjnym. Ja się z tego postępu niezmiernie wręcz cieszę. Szczególnie, że łączy się on w ogóle ze zmniejszeniem ilości skarg. Obywatele – oczywiście mogą być różne tego przyczyny np. opłaty, co byłoby bardzo złe – rzadziej zwracają się do sądów, a z drugiej strony te sądy częściej jednak uznają orzeczenia uznane z kodeksu postępowania administracyjnego za zgodne z przepisami prawa. I to bardzo dobrze. Jeżeli chodzi o jakość spraw, to niezwykle barwnie tutaj Pan Prezes przytoczył przykłady, przytoczył też niezwykłą ilość nowelizacji. Całkowicie podzielam pogląd, że to są zjawiska niebezpieczne, ale z drugiej strony trzeba sobie zdać sprawę z tego, że między pewnością praw, a koniecznością zmian, dynamiką życia społecznego, gospodarczego, państwowego, mechanizmami demokratycznymi, które powodują, że kolejne grupy, które sięgają po władzę, partie polityczne usiłują realizować swoje programy, że między tymi dwoma wartościami istnieje pewna sprzeczność. Moim zdaniem to sprzeczność do końca nieusuwalna. Ją można ograniczyć, można ograniczyć wraz ze stabilizacją państwa. Możemy powiedzieć, że my dzisiaj mamy wolną Polskę – ja liczę od 12 września 1989, czyli od powołania rządu Tadeusza Mazowieckiego – która trwa już 18 lat i siedem miesięcy. To już jest znaczna większość okresu międzywojennego. Można więc powiedzieć, że był czas na ustabilizowanie, ale proszę pamiętać, że w tym przypadku wprawdzie nie budowaliśmy państwa od nowa, wprawdzie nie mieliśmy trzech podstawowych, właściwie czterech, a formalnie pięciu porządków prawnych, tak jak było począwszy od końca roku 1918. To prawda, ale z drugiej strony mieliśmy zasadniczą transformację ustrojową, chodzi o ustrój gospodarczy, system własności, którego po roku 1918 nie było. Kłopoty są tutaj bardzo znaczne i stąd na pewną stabilizację będziemy musieli poczekać. Osobiście - to jest mój pogląd, który może nie jest poprawny – bardzo głęboko wierzę w konieczność jednolitości. To znaczy, że nie może być tak, by obywatel w tej samej sprawie, przy tym samym stanie faktycznym, tej samej regulacji prawnej może się spotkać z różnymi orzeczeniami, w szczególności uznającymi jakieś jego prawo, bądź odwrotnie- tego prawa nie uznającymi. To jest rzecz, która narusza podstawowe wartości już nie demokratycznego państwa prawnego tylko elementarnych praw obywatelskich. Tylko czy rzeczywiście między zasadą niezawisłości sędziowskiej, tak jak ją się w Polsce rozumie, a trzeba powiedzieć, że rozumie się ją bardzo daleko, a tą zasadą jednolitości – mówię „tą zasadą”, bo należałoby ją sformułować, to nie jest zasada konstytucyjna, można ją wynieść jeżeli pośrednio w Konstytucji istnieje, nie ma napięcia. Moim zdaniem nie ma. Pan Prezes mówił o licznych narzędziach, które ma NSA, Sąd Najwyższy, w pewnym zakresie Trybunał Konstytucyjny, choćby odpowiadając na pytania prawne, ale są to przecież narzędzia o charakterze niewiążącym. Dopiero orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego w sprawach, które były przedmiotem jego rozpoznania ze względu na zgodność bądź niezgodność z Konstytucją, bądź ustawą mają charakter powszechnie obowiązujący. I w tym sensie istotnie mogą być traktowane jako podstawa orzeczenia NSA, ponieważ przysługuje im cecha, która jest wymieniana w części Konstytucji dotyczącej źródeł prawa. To jest ta sama nazwa, choć niezupełnie to samo oznacza. Natomiast ja uważam, że w ramach zmian, które trzeba będzie - nie dzisiaj, to jest sprawa lat – przeprowadzić w naszym sądownictwie, ten fakt w jakimś zakresie powinien być pod uwagę brany, bo trzeba sobie jasno powiedzieć, że władza sądownicza, mimo, że jest to władza olbrzymia jednych ludzi nad innymi,, bo właśnie dlatego ma charakter władzy służebnej wobec społeczeństwa i obywateli tak jak każda władza. A więc należy się zapytać, czy prawo do absolutnej samodzielności decyzji członka stanu sędziowskiego istotnie stoi ponad prawem obywatela do tego, żeby mógł przewidzieć, jakie będzie orzeczenie w określonej sytuacji. Powtarzam, ja tutaj widzę pewne napięcie, które z czasem – zapewniam, że nie szykuję w tej chwili żadnych inicjatyw w tej sprawie – będzie trzeba rozstrzygnąć.

Panie Prezesie, Panowie Prezesi, Panie i Panowie Ministrowie, Szanowne Panie i Panowie Sędziowie,

W wystąpieniu Pana Prezesa Trzcińskiego było – jak już mówiłem – wiele słów krytyki i to jest rzecz normalna, oczywista. Tak było przed rokiem. Panie Prezesie, życzę, żeby za rok było tak samo, bo tak po prostu być musi. Natomiast dzisiejsze wystąpienie odebrałem jako optymistyczne. Jako optymistyczne z punktu widzenia pewnej poprawy jakości orzeczeń władzy wykonawczej w naszym kraju, poprawy sprawności działania samego sądu. Inaczej mówiąc jest postęp w sprawach istotnych z punktu widzenia interesów obywateli, a przecież wszyscy temu właśnie służymy.

Pragnę całemu kierownictwu NSA, wszystkim Paniom i Panom Sędziom za to, co Państwo zrobiliście dla poprawy sytuacji w naszym kraju, dla większej sprawności i większej przewidywalności, dla praw obywatelskich serdecznie podziękować.”