Menu rozwijane

01 kwietnia 2009
W środowym wywiadzie dla gazety "Polska - The Times" prezes IPN Janusz Kurtyka powiedział, że były prezydent Aleksander Kwaśniewski w latach 1983- 1989 był rejestrowany przez bezpiekę jako TW „Alek” przez departamenty II i III MSW.

Lech Kaczyński pytany na konferencji prasowej w Gorzowie Wlkp. o te oskarżenia powiedział, że nie będzie ich komentował, bo nie ma ani obowiązku, ani dostatecznej wiedzy w tej sprawie.

Ocenił ponadto, że w Polsce powszechnie tolerowane są wypowiedzi Janusza Palikota (PO), a kiedy prezes Kurtyka powie kilka ostrzejszych słów, to jest wykroczenie poza kompetencje.

- Jednych można obrzucać błotem, mówiąc całkowitą nieprawdę , a o innych nie wolno powiedzieć słowa prawdy. Nie, o wszystkich wolno mówić prawdę - zaznaczył. - Każdy o każdym może powiedzieć prawdę - podkreślił prezydent.

Według niego, reguły ujawnienia faktów należy stosować wszystko jedno kogo one dotyczą. - Żaden autorytet nie ma prawa do immunitetu, jeśli chodzi o swój życiorys, nawet jeśli ma zasługi - zaznaczył Lech Kaczyński.

Pytany o krytykę pod adresem IPN, odparł, że jest to walka tej Polski, która ma coś na sumieniu, z tą Polską, która nie ma, jeśli chodzi o okres przed rokiem 1989.

Według Prezydenta, Janusz Kurtyka nie powinien rozważać dymisji. - Muszę powiedzieć w sposób jednoznaczny - nie – powiedział.

Lech Kaczyński pytany też był o stosunek do Lecha Wałęsy. Podkreślił, że jako problematyczną uznaje działalność Lecha Wałęsy w latach 90., a nie tę z lat wcześniejszych.

- Ja bym naprawdę pierwszy wrzucił do pieca wszystko, co dotyczy Lecha Wałęsy - powiedział. Jak jednak zastrzegł, trudno podawać rękę człowiekowi, który kogoś lży. - Ja też jestem człowiekiem, nigdy słowa „przepraszam” nie usłyszałem - dodał Prezydent. (PAP, inf. własna)