Menu rozwijane

05 marca 2009

Doradca Prezydenta pytany po raz kolejny o datę wejścia do strefy euro przyznaje, że rok 2015 jest pierwszą datą realną, ale niekoniecznie dobrą dla Polski.

- Premier sam strzela datami: najpierw bez konsultacji nawet z ministrem finansów Jackiem Rostowskim wymienił 2011 r, potem strzelił 2012, a teraz przebąkuje coś o 2013. Tymczasem zawirowania na rynkach finansowych zapewne potrwają dwa lata, w tym czasie Polska nie powinna wchodzić do przedsionka euro, czyli ERM II. Nie wiadomo, czy będziemy spełniać w tym czasie kryteria, które pozwalają na wejście do strefy euro – powiedział Glapiński w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej”.

Zdaniem prezydenckiego doradcy w dobie kryzysu priorytetem powinna być obrona miejsc pracy oraz troska o ludzi, którzy będą mieli kłopoty ze spłatą kredytów. - Czas kryzysu to także czas nowych możliwości. Powinniśmy być aktywni, może trzeba wzmocnić PKO BP, umożliwić mu przejmowanie innych banków, może połączyć go z PZU. Wiemy, że niektóre banki mają poważne kłopoty, rozglądają się za kupcem. Może trzeba wykorzystać fakt, że jakaś instytucja finansowa chce sprzedać swój polski oddział? – rozważa Glapiński.