"Super Express": Co pan sądzi o rządowym planie prywatyzacji?
Adam Glapiński: - Trzeba przyjrzeć się szczegółom, ale już na pierwszy rzut oka pewne rzeczy są bulwersujące. To przede wszystkim prywatyzacja KGHM i energetyki. Wszelki pośpiech motywowany dziurą budżetową jest niewskazany. KGHM to firma strategiczna, a polska miedź jest produktem kluczowym, surowcem przemysłu zbrojeniowego. Nie mamy dużo takich atutów. To tak jakby ktoś, kierując się doraźnymi kłopotami budżetu domowego, zdecydował się na sprzedaż przedpokoju, nie zastanawiając się, co dalej i kto jest nabywcą. Obawiam się, żeby państwo nie straciło kontroli nad tą spółką, gdy np. jakichś trzech właścicieli porozumie się za naszymi plecami i będą działać tak, aby w jak najkrótszym czasie wyciągnąć stamtąd jak najwięcej zysku.
Wspomniał pan też o energetyce...
Po pierwsze, trzeba się dobrze orientować, jaki kapitał zagraniczny dominuje w naszej energetyce - przejrzeć dokładnie oferty potencjalnych nabywców, żeby nie uzależnić się od jednej grupy kapitałowej czy od kapitału z jednego kraju. Należy również przeanalizować, jakich cen możemy się w przyszłości spodziewać. Wszystko po to, by nie były one długotrwale zawyżone.
Jak więc załatać dziurę budżetową?
Sprzedając np. udział państwa w firmach, które nie mają znaczenia strategicznego. Nowym elementem planu rządu jest przyspieszenie prywatyzacji, aby była zakończona w 2010 roku. To nierealne. Są przecież konieczne procedury prawne dotyczące przetargów, odwołań itd. Teraz chce się je uprościć.
A prywatyzacja pracowniczo-menedżerska, którą też zakłada plan rządu?
Nie wierzę, aby pracownicy i menedżerowie mogli kupować akcje spółek. Oni po prostu nie mają wystarczających środków. Sami przecież często sprzedają swoje udziały. Z trudem domykają budżety domowe, co dopiero mówić o inwestycjach długookresowych. Być może tu tkwi sedno sprawy - nie mamy wystarczająco silnego prywatnego kapitału należącego do Polaków. Prywatyzacja państwowej własności oznacza u nas sprzedaż zagranicznemu właścicielowi. We Francji czy w Niemczech prywatyzacja oznacza zazwyczaj nabywcę krajowego albo międzynarodowego, w którym krajowy kapitał gra istotną rolę.