Menu rozwijane

13 sierpnia 2009
Minister Władysław Stasiak

Misja NATO w Afganistanie to w tej chwili najważniejsza misja Sojuszu. Choć jest bardzo trudna i niebezpieczna, i często - tak jak ostatnio - musimy w niej ponosić najwyższą cenę życia, NATO nie może z niej rezygnować.

Afganistan bowiem i cały region to miejsce bardzo niebezpieczne. Zanim ktoś powie, że to przegrana sprawa i dlatego trzeba wyjść z Afganistanu, najpierw powinien spojrzeć na mapę. Zaraz obok jest Pakistan, którego władze ciężko walczą o ustabilizowanie sytuacji w swoim kraju. Poza tym terroryści w Afganistanie mają powiązania z organizacjami pakistańskimi. Nie można więc tego regionu zostawić, bo cała Europa, w tym my, odczułaby to bardzo boleśnie. Terrorystów nie można pozostawiać bez kontroli społeczności międzynarodowej.

Misja NATO w Afganistanie jest więc bezwzględnie konieczna. W tej chwili Sojusz nie może się stamtąd wycofać, bo gdyby to zrobił, doszłoby do katastrofy. Raczej trzeba myśleć o tym, by misja była prowadzona jak najsensowniej i jak najbezpieczniej dla naszych żołnierzy. Choć musimy pamiętać, że odbywa się ona w warunkach bojowych.

Ostatnie tragiczne wieści o śmierci naszego żołnierza oraz problemy z realizacją tej misji nie powinny jednak wpływać na ocenę jej zasadności. Sceptycyzm w tej sprawie jest owszem uzasadniony, bo NATO powinno się bardziej zmobilizować. Podobnie zresztą Unia Europejska - np. w kontekście misji policyjnej. Wyzwaniem zasadniczym jest bowiem pomoc Afgańczykom w budowie normalnego państwa - policji, administracji, edukacji itd.

Jeżeli zaś chodzi o szczegóły realizacji naszej misji, pamiętajmy, że jesteśmy wpisani w kontekst natowski. Musimy ściśle koordynować nasze działania z dowództwem NATO. Powinniśmy być więc bardziej aktywni w określaniu celów Sojuszu. Polska powinna bardzo mocno naciskać na działania pozamilitarne. A jeżeli militarne, to jednak działania aktywne. Bo, wbrew pozorom, co potwierdziły doświadczenia naszej misji w Iraku, aktywność, niezamykanie się w bazie jest bezpieczniejsze, ma większą siłę odstraszającą.


Dziś trudno się wypowiadać na temat okoliczności śmierci naszego żołnierza i wniosków, jakie należy z niej wyciągnąć. Nikt odpowiedzialny, bez odpowiednich przesłanek, nie powinien tego robić. Teraz jest czas na działanie ministra obrony narodowej. Przypominam, że zgodnie z postanowieniem z 10 kwietnia tego roku w sprawie przedłużenia stacjonowania polskiego kontyngentu w Afganistanie, minister obrony ma jeszcze do dyspozycji 200-osobową rezerwę żołnierzy do wykorzystania. To minister musi podjąć decyzję o ewentualnym zwiększeniu liczebności polskiego kontyngentu. To on musi wyciągnąć wnioski z zaistniałej sytuacji. Bo każda śmierć polskiego żołnierza to wielka ofiara.