Paulina Nowosielska: Czy istnieje, Pani zdaniem, jakiś uniwersalny sposób na okazywanie drugiemu człowiekowi najlepszych z uczuć, miłości i przyjaźni?
Maria Kaczyńska: Nie wiem, czy jest jakiś uniwersalny sposób, ale uważam, że miłość i przyjaźń zawsze łączą się z czułością i troską o drugiego człowieka.
Pani wraz z prezydentem zainaugurowaliście niedawno kampanię profilaktyki nowotworowej. To jest jakiś szczególnie bliski Pani temat?
I to by coś dało?
Jednak Polki znajdują czasem chwilę na fryzjera, kosmetyczkę. I tylko lekarzy omijają szerokim łukiem. Dlaczego?
Najpewniej ze strachu. Bagatelizujemy sprawę. Jak nic nas nie boli, to udajemy, że problem nas nie dotyczy.
Czy wysłanie kogoś na badania może być dowodem miłości?
Zna Pani historię osoby, której w ten sposób uratowano życie?
Pewna moja znajoma dostała "zaproszenie" na badanie piersi. Początkowo wynajdowała dziesiątki pilniejszych spraw do załatwienia. W ogóle nie brała pod uwagę, że może dziać się z nią coś złego. W końcu najbliżsi skłonili, by poszła się zbadać. Okazało się, że ma guza i niestety złośliwego. Trzeba było amputować pierś, ale dzięki temu żyje i ma się dobrze.
Czy Pani z mężem posyłacie się na badania?
Przy okazji walentynek mówi się zwykle o prezentach.
Nie tyle o prezentach, ile o miłości, dziwna sprawa z tym świętem! Jeszcze kilka lat temu śmialiśmy się z niego, podobnie jak z Halloween. A dziś prawie wszyscy je obchodzimy, a nawet go oczekujemy.
Czy Pani przywiązuje do niego wagę?
Niespecjalnie. Chociaż szczerze powiem, że jakiś gest, nie tylko ze strony ukochanej osoby, zawsze sprawia olbrzymią przyjemność.
Jaki gest?
Miłe słowo, niespodziewany telefon. Dowód, że się o kimś pamięta.
I takie rzeczy się Państwu zdarzają?
Tak. Mąż w jakiś sposób uległ temu świętu. A skoro tak, to podchodzi do niego w tradycyjny sposób. To dla niego okazja do obdarowywania kwiatami. Podobnie, jak Dzień Kobiet. Pamiętam, kiedyś byliśmy z oficjalną wizytą w Berlinie. Ktoś przypomniał mężowi, że dziś święto kobiet. Efekt był taki, że wszystkie panie z naszego otoczenia dostały od niego kwiaty.
Czy ma Pani jakieś ulubione kwiaty?
Lubię wszystkie kwiaty. Mąż zwykle kupuje mi czerwone róże. Ale czasem, nawet bez szczególnej okazji, dostaję od niego malutkie bukieciki.
Czy obok kwiatów dobrym pomysłem na prezent byłoby zaproszenie na badania profilaktyczne?
Ja bym tych dwóch spraw nie wiązała ze sobą. Walentynki niech pozostaną romantyczne, a o zdrowie dbajmy w pozostałe dni roku. Przeraża mnie to, że są ciągle dorośli ludzie, kobiety i mężczyźni, którzy nigdy w życiu nie byli u lekarza specjalisty.
Czy resztę rodziny motywuje Pani jakoś szczególnie do dbania o siebie?
Nie muszę. Moja córka jest osobą bardzo zdyscyplinowaną. I to ona mogłaby służyć mi przykładem.
Kobiet o wiek się nie pyta, jednak Pani jest w grupie ryzyka, jeśli chodzi o raka.
Dlatego właśnie zrobiłam sobie mammografię i cytologię.
Polki, które mają za sobą mastektomię, czują się często gorsze, mniej atrakcyjne, mniej kobiece i kochane.
To stereotypy. Oczywiście trudno wejść w cudzą psychikę, ale znam wiele kobiet, które są po takiej operacji. Są wśród nich kobiety w średnim wieku i starsze. Różnie przeżywają okres pooperacyjny, bywa, że początkowo załamują się. Niektóre, by polepszyć samopoczucie, decydują się na rekonstrukcję piersi, inne nie, ale jak same mówią, prowadzą normalne życie, pomagając często swoim doświadczeniem, tak jak np. Krystyna Kofta czy panie z Ruchu Amazonek. Pewne jest jedno: człowiek musi mieć nadzieję, musi wierzyć, że wyzdrowieje, że będzie dobrze i że ma ludzi wokół siebie, którzy go kochają i wspierają.
Temat zdrowia, piękna i miłości można ze sobą skutecznie łączyć?
I to z łatwością. Kobieta piękna i zadbana to przede wszystkim kobieta zdrowa. Jeśli tego ostatniego brakuje, to największe pieniądze świata nie pomogą. Najdroższe szmatki i kosztowna biżuteria cudów nie zdziałają. Może warto zaapelować do kobiet, by dbały o sobie. Bo gdy ma się zdrowie, to wiele można. Można góry przenosić i lśnić nawet tylko wewnętrznym pięknem. Dokładnie to samo dotyczy mężczyzn.
Czy ma Pani pomysł na swój wymarzony, romantyczny wieczór?
Przede wszystkim razem i bez obiektywów fotoreporterów. Bez świadomości, że zaraz spod ziemi wyrośnie człowiek z olbrzymim obiektywem wycelowanym prosto w nasze twarze.
Wspomina Pani ubiegły rok, kiedy jeden z tabloidów opublikował Państwa zdjęcia z okazji 30. rocznicy ślubu?
Byliśmy w urokliwym miejscu i absolutnie nic nie było w stanie nam popsuć tego wieczoru. Choć z pewnością, gdy jesteśmy za granicą, jest łatwiej. Nawet podczas jakiegoś oficjalnego wyjazdu czasami udaje nam się znaleźć chwilę na kolację w jakimś sympatycznym miejscu, potem może spacer. Mam kilka takich miłych wspomnień.