Menu rozwijane

06 stycznia 2009
6 stycznia 2009 r. w Pałacu Prezydenckim odbyło się spotkanie Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Lecha Kaczyńskiego z przedstawicielami środowisk ekonomicznych i finansowych poświęcone bieżącej sytuacji gospodarczej w kraju i na świecie.

Prezydentowi RP towarzyszyli Ministrowie w Kancelarii Prezydenta: Szef Kancelarii Piotr Kownacki, Szef Gabinetu Maciej Łopiński, Sekretarz Stanu Małgorzata Bochenek oraz Doradcy: Danuta Wawrzynkiewicz i Paweł Wypych.

W spotkaniu uczestniczyli również zaproszeni goście m.in.:  Sławomir Skrzypek, Prezes Narodowego Banku Polskiego, Lesław Gajek, Zastępca Przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego, Krzysztof Pietraszkiewicz, Prezes Związku Banków Polskich, prof. dr hab. Zbigniew Polański, Kierownik Katedry Polityki Pieniężnej SGH.

Po spotkaniu Prezydent powiedział m.in.:

„Jest zgoda, co do spowolnienia, ale na pewno nie ma zgody jeszcze dzisiaj na słowo „kryzys” i mam nadzieję, że nie będzie. W Polsce nie ma jeszcze kryzysu, w Polsce jest spowolnienie rozwoju gospodarczego. Jakie są środki zaradcze? Wskazywano na to, że niejedno z posunięć dotychczasowych idzie w odpowiednim kierunku, ale bardzo często też zwracano uwagę, że nie są to działania wystarczające. Pakiet gwarancyjny Narodowego Banku Polskiego uzgodniony z rządem został wprowadzony, funkcjonuje, ale zaufania, jeżeli chodzi o procesy pożyczek międzybankowych, niezmiernie istotnych ze względu na finansowanie działalności banków, tutaj pełnego zaufania nie przywrócą. Raczej w tej chwili mamy do czynienia z funkcjonowaniem relacji Bank Narodowy i poszczególne banki a nie między bankami, więc środek zadziałał ponieważ nie doszło do żadnego załamania, ale powinien działać jeszcze lepiej. System gwarancji, podwyższonych gwarancji na kredyty też zadziałał, bo sytuacja, jeżeli chodzi o depozyty nie jest najgorsza w tej chwili w Polsce, jest w dalszym ciągu niezła, ale z drugiej strony nie ulega wątpliwości, że może być kłopot z uzyskiwaniem pieniędzy w przyszłym roku przez banki. Można powiedzieć, że nasz rozwój gospodarczy, najkrócej mówiąc i w olbrzymim uproszczeniu, to z jednej strony wykorzystanie środków unijnych, z drugiej strony akcja kredytowa banków. Akcja kredytowa banków, na co dzisiaj nie zwracamy uwagi, a co wiem z innych źródeł, w Polsce dotyczy stosunkowo niewielkiej części naszego sektora gospodarczego jako całości, gospodarki polskiej, ponieważ olbrzymia część inwestycji w Polsce jest obsługiwana ze środków własnych, a nie przez banki. Natomiast wszelkie wielkie inwestycje z reguły są obsługiwane przez banki to ma oczywiście wielkie znaczenia.

Zwracałem uwagę na to, że słabość wykorzystania środków strukturalnych, unijnych a można powiedzieć, że to jest jedno z „kół antykryzysowych”, wynika z pewnych względów o charakterze strukturalnym. To, że słabość w tym roku jest olbrzymia, sytuacja jest dużo gorsza niż w latach 2005-2007, zgadzają się wszyscy. Jakie są tego źródła? Są one dwa, z jednej strony to jest sytuacja w Komisji Europejskiej, gdzie istnieją skomplikowane procedury, tutaj istnieją pewne odmienne poglądy, czy da się nakłonić władze europejskie do ich ograniczenia, czy też nie, uproszczenia czy też nie. Z drugiej strony to jest sytuacja wewnątrz Polski, o której mówiłem. Wydaje mi się, że to, że w tej chwili jest gorzej wynika ze swoistej restrukturyzacji tych środków, po zmianie politycznej w Polsce. To znaczy tam, gdzie strumienie finansowe miały być skierowane zapadły decyzje lub nawet były już kierowane, nastąpiły zasadnicze zmiany, na przykład wyraźne wycofanie części środków z województw wschodnich Polski, przesunięcie ich gdzie indziej. Oczywiście takie zmiany wymagają czasu i są przedmiotem gry interesów. W moim osobistym odczuciu w latach 2005-2007 usiłowano ograniczyć w znacznym stopniu rolę tej gry interesów, posługując się interesem obiektywnym, skalkulowanym w ten sposób, że środki są tam gdzie są najbardziej potrzebne z punktu widzenia słabości rozwoju danego regionu lub też ogólnych interesów kraju. Oceniłbym sytuację pod tym względem jako powrót do tego, co było przed jesienią roku 2005.

Sprawa akcji kredytowej w dużym stopniu ma charakter obiektywny, oczywiście rola Funduszu Świadczeń Gwarantowanych, podwyższenia gwarancji ze strony rządowej to są środki, które mogą odgrywać pewną rolę, ale na pozyskiwanie pieniędzy na rynku międzynarodowym nasz rząd wielkiego wpływu mieć pewnie nie może, ale czy z tego wynikają same skutki o charakterze negatywnym? Nie. Wszystko to daje podstawę po pierwsze do poważnych przemyśleń także o charakterze politycznym. Po drugie wskazują na to, że o ile spowolnienia nie unikniemy, to kryzys bynajmniej nieunikniony nie jest, i kryzysu w tej chwili nie ma, bo o kryzysie można mówić przy rozwoju o charakterze zerowym albo wtedy, kiedy następuje regres. W Polsce regresu nie będzie, będzie jednak dużo wolniejszy przyrost niż w tej chwili. O ile wolniejszy, to w dużym stopniu zależy od tego, jakie będą pod tym względem działania rządu, w jakim zakresie działania także władz samorządowych i jaka będzie aktywność banków, jaka będzie zgoda na ryzyka z ich strony.

Zapowiedziałem w ciągu miesiąca lub 5 tygodni kolejne spotkanie tej samej grupy. Nie wykluczam posiedzenia Rady Gabinetowej. Termin zostanie omówiony z rządem z istotnym wyprzedzeniem. Natomiast na pewno rolą prezydenta jest namawianie do energicznych działań.”