Menu rozwijane

03 czerwca 2009

W rozmowie z dziennikiem „Polska” Prezydent Lech Kaczyński wspomina, że jeszcze po wyborach 4 czerwca 1989 roku nie było jasne, czy powstanie rząd z solidarnościowym premierem.

- Generalnie, po tamtej stronie jeszcze w lipcu była wiara w to, że uda się zachować gabinet koalicyjny z premierem z PZPR. Biegał koło tego Kiszczak, który na chwilę w sierpniu został przecież premierem - wspomina Lech Kaczyński.

Dodaje, że powstały wtedy dwie koncepcje. - Adam Michnik chciał rządu z tak zwanymi postępowymi siłami PZPR. Jarosław Kaczyński chciał rządu, w którym większość stworzą „Solidarność”, SD i ZSL – mówi Prezydent i zauważa: - Przez cały ten czas zaostrzała się sytuacja społeczna i ekonomiczna w kraju. Rząd Rakowskiego próbował wprowadzać jeszcze jakieś reformy. Efektem była fala strajków. Ja nad tymi strajkami próbowałem zapanować. Kuroń też . Szło nam słabo.

Prezydent opowiada, że pierwszego sierpnia Adam Michnik spotkał się na Powązkach z Jarosławem Kaczyńskim i oświadczył, że też jest za koncepcją rządu z naszym premierem. - Zresztą już wcześniej był tej jego słynny artykuł, ale na razie „jesteśmy na to za krótcy”. Wałęsa rozważał dziwaczną koncepcję gabinetu cieni, równoległego rządu solidarnościowego. Z Kuroniem jeździliśmy po tych strajkach, a one nie chciały wygasać. Komuniści sami odkrywali, że są z dnia na dzień coraz słabsi. Jaruzelski został prezydentem z jednym głosem poparcia. Kiszczak nie mógł sformułować rządu – wylicza Prezydent.

Dodaje, że kandydaturę Tadeusza Mazowieckiego na premiera wysunął wtedy Jarosław Kaczyński. – Mazowiecki stał z boku. Wziął „Tygodnik Solidarność” i odsunął się. Dlatego zresztą okazał się najlepszym wówczas kandydatem i dlatego został premierem – mówi Prezydent.

Zapytany, kiedy jego zdaniem skończył się komunizm, odpowiada, że 12 września, czyli w dniu powołania rządu Tadeusza Mazowieckiego. Dodaje jednak, że 4 czerwca jest także ważny, bo był pierwszym klockiem domina, który pchnął następne.

Pytany, czy rozważa uczynienie 4 czerwca świętem narodowym Prezydent mówi, że jest to pomysł absolutnie wart rozważenia.