W środę w południe w Pałacu Prezydenckim Lech Kaczyński wręczył działaczom Stowarzyszenia Rodzin Ofiar Grudzień 70, Ordery Odrodzenia Polski nadane im za wybitne zasługi w działalności na rzecz przemian demokratycznych w Polsce.
Prezydent ponadto pośmiertnie odznaczył Złotym Krzyżem Zasługi 42 osoby, które zginęły w wyniku brutalnych działań milicji i wojska - robotników z Elbląga, Gdańska, Gdyni i Szczecina. Odznaczenia odebrały rodziny zamordowanych osób.
- Chciałbym złożyć hołd wszystkim bohaterom roku 1970 i tym, którzy zakładali krótko działające komitety strajkowe, rozbite i represjonowane później, i tym którzy wychodzili na ulicę, i którzy zdobyli czołgi pod Stocznią Gdańską. Wszystkim tym ludziom chciałbym złożyć hołd i podziękować - powiedział Lech Kaczyński.
Prezydent podkreślił, że zdobyta po 19 latach od tamtych wydarzeń wolność, to zasługa robotników grudnia. - To był olbrzymi etap, wielka szkoła walki o swoje prawa, ta walka wtedy była okupiona krwią – podkreślił.
Prezydent zauważył, że jeszcze nigdy, przy tego rodzaju uroczystościach, nie zdarzyło mu się, aby tak wiele osób uhonorować pośmiertnie. Dodał, że wszyscy odznaczeni powinni być wyróżnieni już dawno temu. – Powiem to i po raz pięćdziesiąty: dawno temu powinny odbyć się te uroczystości, bo wolną Polskę mamy już 20 lat – podkreślił Lech Kaczyński.
-To odznaczenie ma dla mnie kolosalne znaczenie, mimo że od tych wydarzeń minęło aż 38 lat - powiedział Eugeniusz Godlewski, ojciec zastrzelonego w grudniu 1970 r. Zbigniewa Godlewskiego, którego śmierć upamiętniała później "Ballada o Janku Wiśniewskim".
– Nasza młodzież w 1970 r. została zdewastowana. Ja się dziwię, że Wojciech Jaruzelski do dnia dzisiejszego nie został za to ukarany. On doprowadził do mordu polskiej młodzieży i z tym nie mogę się zgodzić - powiedział Godlewski.
– W grudniu 1970 r. pracowałem w Porcie Gdańskim i stamtąd do Gdańska poprowadziłem pochód strajkujących robotników i później za to byłem szykanowany przez osiem lat - powiedział Paweł Władkowski, odznaczony przez Prezydenta Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. – Jako uczestnik grudniowych wydarzeń mogę powiedzieć, że ludzie nie wyszli wtedy za kiełbasą, ale wyszli, by walczyć o swoją godność, bo ta godność była zdeptana - podkreślił Władkowski.
12 grudnia 1970 r. rząd PRL ogłosił drastyczne podwyżki cen na artykuły spożywcze, co wywołało demonstracje na Wybrzeżu. Podczas ich tłumienia, według oficjalnych danych, na ulicach Gdańska, Gdyni, Szczecina i Elbląga zginęły 44 osoby, a ponad 1160 zostało rannych. W PRL nikogo nie pociągnięto za to do odpowiedzialności. Możliwość taka powstała dopiero po przełomie 1989 r. (PAP, inf. własne)