W wywiadzie dla dziennika „Polska” Maria Kaczyńska tłumaczy, że problem przemocy w szkole wciąż istnieje i należy go piętnować. - Uczeń musi mieć świadomość, że za złe postępki grozi kara. I kara musi być. Jeśli nauczyciel nie będzie reagował na rozrabianie, z rozrabiaki zrobi się zabijaka, który zacznie zabierać dzieciom telefony, czy kraść pieniądze. Kara musi być natychmiast, a uczeń, który zachowuje się źle, powinien tę karę odczuć, by zrozumieć – wyjaśnia Pierwsza Dama. - Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której uczeń pluje na nauczyciela, a nauczyciel nie reaguje i dalej prowadzi lekcję – dodaje.
Małżonka Prezydenta RP zwraca uwagę, że karanie za złe zachowanie powinno rozpocząć się już w domu. Tłumaczy też, że nie jest za biciem dzieci, ale – jak zaznacza – nie jest przeciwna drobnym klapsom.- Czasem jeśli dziecko jest nieznośne, nie można z nim dojść do ładu, to klaps może sprawić, że przyjdzie opamiętanie – mówi.
Jak podkreśla, najważniejsze jest, by rozwijać dobro w dziecku. - Nawet zabiegany rodzic może przypilnować, aby dziecko miało wyznaczony rytm dnia i wiedziało, co może, a czego nie. I słuchało rodziców – wyjaśnia. Dodaje, że w hamowaniu złych zachowań ważny jest autorytet nauczyciela. - Nauczyciel powinien swoją wiedzą imponować. I nie okazywać strachu. Uczniowie doskonale wyczuwają słabość. Nauczyciel powinien rozbudzać w młodym człowieku zainteresowania, podsycać jego ciekawość – tłumaczy Pierwsza Dama.