Maria Kaczyńska: Regularnie robię mammografię i cytologię. Raz do roku sprawdzam, czy wszystko jest w porządku. Moja dobra koleżanka jakiś czas temu dostała zaproszenie zachęcające do zrobienia bezpłatnej mammografii. Czuła się zupełnie dobrze, trochę się ociągała, ale w końcu poszła na badanie. Okazało się, że jest guz. Niestety, był już w takim stadium, że trzeba było amputować pierś. Ale udało się uratować jej życie. To ważne, byśmy pamiętali, że organizm ludzki nie jest doskonały i zdarzają się awarie. Trzeba o tym mówić, pisać i dawać dobry przykład.
Światowa Organizacja Zdrowia, stałe przedstawicielstwo ONZ w Polsce oraz Fundacja„Akademia Zdrowia i Urody” przy znały Pani order Ambasadora Rozwoju Profilaktyki Zdrowia w Polsce w 2009 r. Niedawno z Pani inicjatywy wystartowała Ogólnopolska Kampania Profilaktyki Onkologicznej. To dla Pa ni szczególnie ważny temat?
Takie kampanie jak nasza mają wpływ na ludzi. Wierzę w to mocno. O profilaktyce trzeba mówić, przypominać, pytać, odpowiadać na pytania. W Polsce, niestety, ciągle zbyt dużo ludzi umiera na nowotwory. W przy pad ku kobiet najgroźniejszy jest rak szyjki macicy. Dlatego warto o siebie dbać i regularnie robić badania profilaktyczne, by wiedzieć, czy wszystko jest w porządku. Mam na dzieję, że kryzys gospodarczy nie spowoduje cięć w środkach na badania profilaktyczne, bo profilaktyka jest tania. To leczenie jest drogie.
Kobiety niechętnie zgłaszają się na badania. Z czego to wynika?
Po pierwsze, bagatelizują problem. „Jeśli nic mi nie jest, po co mam iść do lekarza?” – myślą. Po za tym ciągle brakuje im czasu, zawsze mają coś ważniejszego, pilniejszego do zrobienia. Ale powstrzymuje je także strach. Bo ją się i wolą nie wiedzieć. Nawet jeśli same zauważają niepokojące objawy, udają, że nic się nie dzieje. A jeszcze inne wstydzą się iść na badania. Zdarzało się, że mammobusy, które jeździły po wsiach i małych miejscowościach, stały puste. Nikt się nie zgłaszał.
Ale wystarczyło, że ksiądz z ambony powiedział, że panie powinny iść się przebadać i one szły…
No właśnie. To ważne, by w takie akcje angażowały się osoby, które mają autorytet w swoim środowisku. Zachęcam wszystkich do robienia badań profilaktycznych, staram się dawać dobry przykład. Razem z byłą sekretarz stanu USA Madeleine Albright chcemy upowszechniać wiedzę o tym, jakie są zagrożenia dla życia i zdrowia kobiet, oraz o tym, jak można im przeciwdziałać. Niestety, często biurokracja niszczy cały nasz wysiłek. Pacjent musi prosić, że by lekarz skierował go na badania, i zniechęca się. A przecież profilaktyka jest dużo tańsza niż leczenie. Wszystkie dane to potwierdzają.
Niektóre kobiety wolą iść do fryzjera niż do ginekologa. Nie są przyzwyczajone, by na co dzień myśleć o swoim zdrowiu.
Warto sobie powiedzieć – jestem odpowiedzialna, chcę być zdrowa, dlatego dbam o siebie. Robię to też ze względu na rodzinę, na dzieci, którym jestem
potrzebna. Uważam, że cytologia i mammografia powinny być badaniami obowiązkowymi, o co apeluję.
Mężczyźni też mają kłopot z tym, żeby w porę trafić do lekarza…
Wielu z nich wsłuchuje się w siebie, zastanawiając się, co im dolega, zamiast udać się do lekarza. Nikt nie lubi badań, ale trzeba się przełamać. Potrwa to chwilę, a będzie my wiedzieć, na czym stoimy. Mój mąż nie ma zbyt wiele czasu dla siebie, ale bada się w miarę regularnie. Warto zatroszczyć się o siebie.
Niedawno zapytaliśmy nasze czytelniczki, jakich wartości braku je im w życiu najbardziej. Pierwsze miejsce w naszym rankingu zajęła życzliwość, drugie – bezinteresowność, trzecie – odpowiedzialność. Jaka wartość jest dla Pani najważniejsza?
Oczywiście, w życiu liczy się miłość, zrozumienie i przyjaźń. Ale my ślę, że najważniejsze jest zdrowie. Kiedy zaczynamy mieć z nim problemy, nic nam nie sprawia przyjemności. Nawet kufer pieniędzy tego nie zmieni. Na szczęście i u nas zaczyna się moda na zdrowie, moda na sprawność fizyczną. Dziewczyny dbają o sylwetkę, biegają do siłowni i do klubów fitness, jeżdżą na nartach, pływają, uprawia ją nordic walking. Ja nie bardzo mam na to czas. Mo ja „moda na zdrowie” polega na tym, że w weekend, jeśli jestem poza Warszawą, dużo spaceruję. Mąż jeździ na rowerze. Ja też wsiadam czasem, chociaż mam skłonność do wywrotek. Chodzę na basen, pływam. A tak na co dzień spaceruję z psem po ogrodzie.
Stosuje Pani jakąś dietę?
Staram się zdrowo odżywiać. Jem to, co lubię, specjalnie się nie ograniczam. Dbam, by w menu były warzywa i owoce. Jestem przeciwna odchudzaniu się i restrykcyjnym dietom wyniszczającym organizm. Kobieta – wieszak nie jest według mnie przykładem zdrowego trybu życia. Dziewczyny, dążąc do ideału, często się krzywdzą. Anoreksja to poważna choroba, trudno ją pokonać.
A jak sobie Pani radzi ze stresem?
Generalnie staram się myśleć pozytywnie. A jeśli jestem w złym nastroju, to odpręża mnie słuchanie muzyki klasycznej. Mozart, Bach, Beethoven działają na mnie kojąco.