Menu rozwijane

24 lipca 2009
Minister Duda i przedstawiciele KDT

Minister Duda poinformował w piątek, że kupcy zrelacjonowali mu przebieg wtorkowych zdarzeń. - Prosili o wsparcie ze strony prezydenta Lecha Kaczyńskiego, bo uważają, że zostali potraktowani w sposób brutalny - powiedział minister Duda.

Zaznaczył, że w czasie spotkania poinformował kupców, że będzie rekomendował Lechowi Kaczyńskiemu zwrócenie się z prośbą do prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz, wicepremiera Grzegorza Schetyny, być może ministra sprawiedliwości Andrzeja Czumy, a nawet premiera Donalda Tuska o wyjaśnienia w tej sprawie. - Chodzi o wyjaśnienie, dlaczego kupcy zostali potraktowani w taki, a nie inny sposób, dlaczego użyto wobec nich od razu siły i dlaczego w ich obronie nie interweniowała policja, gdy zostali zaatakowani przez prywatną firmę ochroniarską - powiedział.

- Prezydent ma niewielkie możliwości, ale zawsze może apelować do innych organów władzy, aby zajęły się sprawą i dokładnie ją zbadały - powiedział prezydencki minister.

Kupcy przkazali też ministrowi Dudzie list, w którym dziękują prezydentowi "za zajęcie wyważonego i krzepiącego stanowiska". To reakcja na wtorkowe oświadczenie Lecha Kaczyńskiego. "Jako były prezydent Warszawy zdaję sobie sprawę, że problem jest trudny (...) Tym bardziej jednak apeluję do władz miasta o podjęcie rozmów z kupcami. Nie mogę się zgodzić, że użycie siły wobec osób broniących swych miejsc pracy było konieczne" - napisał prezydentw wtorkowym oświadczeniu.

W liście kupcy proszą też prezydenta o pomoc. "Prosimy, aby pan Prezydent powagą swego urzędu wzmacniał nas w walce o napiętnowanie bezprawnych działań, jakich dopuścili się przedstawiciele władzy publicznej, używając wobec nas przemocy i okazał życzliwość w naszych staraniach o ponowne znalezienie miejsca w życiu gospodarczym i obywatelskim" - napisali kupcy w liście, którego treść zamieszczona została na prezydenckiej stronie internetowej.

"My, kupcy z KDT staliśmy się ofiarą działania organów władzy, która powołując się na ochronę prawa działaniem swoim same prawo to łamała. Przy biernej postawie policji, wynajęci przez prezydent Gronkiewicz-Waltz ludzie dopuścili się wobec kupców broniących miejsc pracy aktów przemocy" - czytamy w liście.

Pod listem podpisali się członkowie zarządu KDT Dariusz Połeć i Agnieszka Koszewska. (PAP, inf. własna)