Menu rozwijane

16 lipca 2009

Wiesław Molak: W naszym studiu kolejny gość: minister Paweł Wypych z Kancelarii Prezydenta. Dzień dobry, witamy.

Paweł Wypych: Dzień dobry.

Czy dzisiaj będzie decyzja prezydenta w sprawie ustawy medialnej, panie ministrze?

No tak, wszystko na to wskazuje, że dzisiaj pan prezydent ogłosi swoją decyzję dotyczącą ustawy medialnej. Na pewno pan prezydent tak złej ustawy nie podpisze, w związku z tym nie ma takiej szansy. Myślę, że pan prezydent głęboko bierze pod rozwagę zarówno to wystąpienie OBWE, które wyraźnie mówi o tym, że ta ustawa jest po prostu złą ustawą, nie gwarantuje niezależności mediów publicznych, nie gwarantuje źródeł finansowania. Myślę, że ostatnie spotkanie też z twórcami kultury, z osobami zainteresowanymi mediami dało jasno do zrozumienia, że warto byłoby rozważyć zupełnie inny scenariusz, to znaczy niepodpisanie tej ustawy powinno też skutkować być może rozważeniem przez pana prezydenta także włączenia się do prac nad nową ustawą. Mnie dzisiaj zaskoczył troszeczkę pan marszałek Komorowski, mówiąc o tym, że jest potrzeba dobrego prawa medialnego. Pytanie: co Platforma Obywatelska robiła przez ostatnie pół roku?

Weto czy Trybunał Konstytucyjny?

A, to już jest pytanie do pana prezydenta. Myślę, że obie te decyzje niosą za sobą pewien skutek, to znaczy nie będzie zmian i trzeba te zmiany będzie dopiero wypracować, ale pozwólcie panowie, że to pan prezydent Rzeczypospolitej tę decyzję podjąwszy ogłosi.

 No ale gdyby tak rozważyć, 50 na 50?

No, hazard nie jest moją mocną stroną, w związku z powyższym...

Czy może 40% na rzecz na przykład zawetowania, a 60% na rzecz odesłania do Trybunału Konstytucyjnego?

Znaczy powiem przewrotnie, że tutaj chyba przedstawiciele świata mediów są w zdecydowanie lepszej sytuacji niż ministrowie Kancelarii Prezydenta...

Mogą spekulować, tak?

Mogą spekulować, poza tym tutaj prawdopodobieństwo jest 50%, zawsze można trafić.

Czy będzie spotkanie prezydenta z minister Kopacz?

Znaczy do tej pory nie ma decyzji o tym spotkaniu...

Bo pani minister wysłała list z prośbą o spotkanie.

Pani minister wysłała list. Jakoś tak się zdarzyło ostatnio, że członkowie rządu bardzo chętnie spotykaliby się z panem prezydentem, w związku z powyższym trzeba będzie to rozważyć na spokojnie. Dzisiaj jest dobra konferencja dotycząca zdrowia dzieci, pan doradca Zdrojewski po raz kolejny organizuje duże spotkanie w Pałacu poświęcone sytuacji szpitali, sytuacji ochrony zdrowia, sytuacji tego, jak można w Polsce leczyć. Drugą stronę myśmy też zapraszali – panią minister, mam nadzieję, że skorzysta z możliwości powiedzenia, jak to ma być w sytuacji, kiedy nie ma pieniędzy na szpitale, bo ta nowelizacja budżetu wyraźnie wskazuje, że ten program B, tak mocno lansowany przez rząd pana premiera Tuska, no, trochę był oparty na takich przesłankach: pieniędzy nie ma.

Powiedział pan, że ministrowie ostatnio coraz częściej spotykaliby się z panem prezydentem, ale to chyba dobrze.

Tak, to świadczy dobrze o tym, że pozycja pana prezydenta zaczyna być postrzegana przez rząd pana premiera Tuska w sposób właściwy. Pan prezydent jest najwyższym organem w państwie i dobrze, że wreszcie przyznaje się mu prawo do wypowiadania swojego zdania.

A jeśli chodzi na przykład o nominacje dla ambasadorów?

To jest rzecz, która budzi ogromne zaniepokojenie.

Tutaj już na przykład rząd nie daje takiego prawa prezydentowi.

Znaczy pan minister Sikorski wprowadził pewien nowy zwyczaj, można byłoby złośliwie powiedzieć: nową świecką tradycję. Naprawdę jest tak, że był dobrze wypracowany jeszcze z czasów poprzedniej prezydentury sposób jakby wyłaniania i podpisywania przez prezydenta czy powoływania przez prezydenta ambasadorów. Powinna nastąpić taka wstępna konsultacja. Nie może być tak, że prezydent dowiaduje się o kandydaturze na ambasadora po tym już, jak ta kandydatura jest zaakceptowana przez inne państwo. No, to jest sprowadzenie roli prezydenta do zupełnie czego innego niż jest zapisane w Konstytucji.

A jak się czuje ambasador wtedy?

No, to pytanie jest do...

Ambasadora.

...ambasadora, ale przede wszystkim pytanie do ministra spraw zagranicznych, co on robi, żeby ten ambasador tak się czuł.

Prezydent chce współpracować i czy współdecydować o obsadzie ambasad na Wschodzie? Chce sobie zagwarantować to prawo?

Znaczy pan prezydent jest bardzo mocno zaangażowany w polską politykę zagraniczną, zwłaszcza jeżeli chodzi o kwestie wschodnie. Myślę, że tutaj wiedza pana prezydenta, dotychczasowe osiągnięcia wyraźnie wskazują, że ma ogromną znajomość tej tematyki. Dobrze byłoby, żeby minister spraw zagranicznych, rząd pana premiera Tuska jakby chcieli z tego skorzystać.

No ale rząd mówi, że to leży w gestii, w kompetencji rządu przede wszystkim.

Znaczy jeżeli dobrze pamiętam, to ambasadorów powołuje prezydent Rzeczypospolitej, a prezydent nie jest członkiem rządu.

Panie ministrze, jeśli chodzi o nowelizację budżetu, jakie będzie stanowisko pana prezydenta w tej sprawie?

Pan prezydent podpisze nowelizację budżetu, tutaj nie ma absolutnie mowy o spełnieniu, nie wiem, chyba oczekiwań pana ministra Rostowskiego, ponieważ pan minister ostatnio bardzo mocno wzywa pana prezydenta do tego, żeby nie wetował ustaw antykryzysowych, tylko ja się pytam: jakich ustaw? Ponieważ myśmy sprawdzili i jest do tej pory jedna jedyna ustawa, którą można byłoby określić mianem takiej ustawy związanej z kryzysem, pan prezydent ją podpisał, w związku z powyższym pan minister Rostowski powinien może mniej wzywać, więcej liczyć. A tak poważnie mówiąc, to na pewno ta nowelizacja jest odpowiedzialnością rządu. Rząd Rzeczypospolitej bierze na siebie odpowiedzialność za stan finansów publicznych, bo taka jest jego kompetencja. W związku z tym na pewno wszystkie te trudne decyzje, które nas czekają, budzą ogromne zaniepokojenie, chociażby moim zdaniem zupełnie nieodpowiedzialne zmniejszenie środków w zakresie pomocy społecznej, spadają na barki ministra finansów i rządu Rzeczypospolitej.

Od kilku minut rozmawiamy: podpisze, nie podpisze, podpisze, nie podpisze? Traktat lizboński podpisze?

Pan prezydent traktat lizboński... powiedział, że nie będzie Polska stanowiła przeszkody, jeżeli chodzi o traktat lizboński pod jednym warunkiem: że wszystkie narody będą miały dokładnie takie sama prawa – i te duże, i te małe. W związku z powyższym jeżeli Irlandczycy na jesieni wypowiedzą się w sprawie traktatu lizbońskiego, wtedy pan prezydent jakby wykona to, co deklarował – Polska nie będzie przeszkodą, ale tak naprawdę w tej chwili decyzja dotycząca losów traktatu jest w Irlandii.

Rozumiem, że ponaglenia w stosunku kierowane do prezydenta ze strony zwłaszcza polityków Platformy Obywatelskiej mają już w tej chwili charakter tylko i wyłącznie rytualny, żeby podpisał wcześniej.

Znaczy moim zdaniem mają charakter tylko i wyłącznie piarowski.

A wspomniał pan o ustawach antykryzysowych, że na razie tylko jedną podpisał prezydent, bo jedna została przygotowana przez rząd. Tymczasem dzisiaj w senacie pakiet antykryzysowy będzie dyskutowany i głosowany. Wszystko wskazuje na to, że zostanie przez senat przyjęty, a więc szybko trafi do podpisu na biurko prezydenta. I co wtedy?

My znamy stanowisko zarówno związków zawodowych, jak i pracodawców. Na pewno trzeba podkreślić to, że to, co jest w tej chwili w senacie niewiele ma wspólnego z tym, co zostało wypracowane w ramach dialogu między związkowcami a pracodawcami. Tutaj ta trzecia strona komisji trójstronnej, czyli rząd, jakby wprowadził taką bym powiedział daleko autorską wersję, w związku z tym trzeba będzie pamiętać o tym, że tutaj jest to projekt rządowy i że to rząd ponosi odpowiedzialność za skuteczność funkcjonowania tego projektu. Obawiam się, że niektóre obwarowania (nie wiem, czy to jest inicjatywa ministra finansów) są tak daleko idące, że raczej ten pakiet będzie w dużej części teoretyczny. No bo jeżeli założymy to, że przedsiębiorstwa – żeby uzyskać jakąś pomoc – nie mogą mieć żadnych zobowiązań, no to ja nie znam przedsiębiorstwa, które jest, bym powiedział, w trudnej czy kryzysowej sytuacji, które na przykład płaci składki do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. No, z doświadczeń bycia prezesem Zakładu Ubezpieczeń Społecznych wiem, że pierwsza decyzja w wielu firmach jest taka, że po prostu nie płaci się składek, w związku z powyższym trudno będzie oczekiwana uzyskanie pomocy w sytuacji, kiedy ten podstawowy warunek nie będzie spełniony.

No ale czy w związku z tym to, o czym pan mówił, spowoduje, że prezydent zawaha się przed podpisaniem tego pakietu, jeżeli zostanie przyjęty przez senat?

Myślę, że pan prezydent przede wszystkim wysłucha jeszcze opinii partnerów społecznych zarówno związkowców, jak i pracodawców, ale...

Związkowcy są jednoznacznie krytyczni wobec tego.

Między byciem krytycznym a niepodpisywanie ustawy to jest duża różnica. Na pewno pan prezydent będzie chciał wysłuchać tych opinii, ale pan prezydent zawsze podkreślał, że nie zrobi niczego, co by nie służyło Polakom w sytuacji tego kryzysu. Więc jeżeli ten pakiet jest chociażby minimalną formą wspierającą polską przedsiębiorczość, na pewno pan prezydent rozważy ten projekt ustawy ze szczególną uwagą i nie będzie czynił przeszkód.

Dziękujemy bardzo za rozmowę. Minister Paweł Wypych, Kancelaria Prezydenta, w Sygnałach Dnia.