Menu rozwijane

09 lutego 2009

„Prezydent nie chce uszczypliwie recenzować rządu. Chce pomagać poprzez konstruktywną krytykę i dialog. Ale to przecież premier i rząd kreują politykę gospodarczą państwa i są za nią odpowiedzialni.” – czytamy w wywiadzie z prof. Adamem Glapińskim dla dziennika „Polska”.

Powołany 5 lutego br. na doradcę ekonomicznego Prezydenta Adam Glapiński opowiada się za uruchomieniem mechanizmów pomocy dla firm, tak aby mogły przetrwać lata 2009-2010. Drugim źródłem pomocy rządowej powinny być fundusze europejskie, dostępne od niedawna także w postaci zaliczek.

Glapiński uważa, że powtarzana przez rząd data wejścia Polski do strefy euro krępuje ruchy w działaniach antykryzysowych.„A przecież rok 2012 podawany przez rząd jako termin przyjęcia waluty euro jest całkowicie, nawet czysto technicznie, nierealny” – twierdzi. „Proces wchodzenia do euro trwa od czterech do pięciu lat. Nie można w szczycie kryzysu finansowego i zamieszania na rynkach kapitałowych rozpoczynać całej procedury.” – dodaje.

Pytany o to, co go różni od drugiego nowego prezydenckiego doradcy – Ryszarda Bugaja – Glapiński odpowiada: „Cóż, jestem konserwatystą. To znaczy zasadniczo nie wierzę w radykalne eksperymenty gospodarcze i społeczne. Prof. Bugaj reprezentuje poglądy demokratycznej lewicy. Ale łączy nas fakt, że mamy poglądy umiarkowane i całkowicie pragmatyczne.”