Menu rozwijane

05 kwietnia 2009
Szef Kancelarii Prezydenta Piotr Kownacki powiedział w niedzielę, że dokument, który otrzymała z MSZ Kancelaria Prezydenta ws. wyboru sekretarza generalnego NATO, nie był stanowiskiem rządu, lecz standardowym pismem z MSZ, przesyłanym przez ministerstwo przed każdą wizytą zagraniczną głowy państwa.

- To krótki dokument przesłany mailem, podpisany przez jednego z dyrektorów w MSZ, adresowany do jednego z pracowników Kancelarii Prezydenta tego samego szczebla. Może być wszystkim, tylko nie stanowiskiem rządu - podkreślił Kownacki.

Jak zaznaczył, stanowiskiem rządu nie może być "pisemko dyrektora w MSZ". - Nie było ani słowa o tym, że przesyłane jest stanowisko rządu. To są jedynie sugestie do rozmów - wyjaśnił.

Według szefa Kancelarii Prezydenta, przy każdym wyjeździe Lecha Kaczyńskiego odpowiedni departament MSZ przysyła sugestie do rozmów - podobne do tej z 2 kwietnia.

Kownacki zaznaczył, że nie ma nic dziwnego w tym, że Lech Kaczyński mógł nie widzieć dokumentu z MSZ, bo biuro spraw zagranicznych Kancelarii Prezydenta zbiera informacje związane z jego wyjazdem i przerabia w notatkę informacyjną. - Treści zawarte w piśmie trafiły do Prezydenta, tylko przerobione - podkreślił.

Według Kownackiego, jeśli rząd chciał przedstawić prezydentowi stanowisko, że trzeba się wstrzymać z poparciem Andersa Fogha Rasmussena na szefa NATO, do czasu np. uzyskania jakichś korzyści, wtedy z prezydentem powinien skontaktować się bezpośrednio premier, albo "co najmniej szef MSZ". - Prezydenta trzeba poinformować, a nie oczekiwać, że jak Duch Święty będzie z góry wiedział - ocenił.

Kownacki podkreślił, że przed szczytem NATO, w krótkiej rozmowie z Rasmussenem, L. Kaczyński usłyszał od niego: Mam poparcie Donalda Tuska.

Według Kownackiego, kandydatura Radosława Sikorskiego na szefa NATO nie miała żadnego poparcia, a rząd nie umiał go uzyskać, stąd teraz obciąża Prezydenta. Jego zdaniem, obarczenie Lecha Kaczyńskiego tym, że nie wykonał instrukcji jest szczególnie perfidne bo Trybunał Konstytucyjny ma rozstrzygać w sprawie sporu między premierem a Prezydentem dotyczącego tego, kto reprezentuje Polskę na szczytach UE.

- Pokazanie, że dochodzi do sytuacji, że Prezydent lekceważy stanowisko rządu, będzie poważnym argumentem podczas rozprawy przed Trybunałem - ocenił.

Zdaniem Kownackiego, Rasmussen uzyskał poparcie Prezydenta i w jakiejś części właśnie przez postawę Lecha Kaczyńskiego otrzymał stanowisko sekretarza generalnego sojuszu. - Natychmiast przedstawiciele rządu podnoszą lament jak źle się stało. Gdzie jest interes Polski? Jaki mamy interes w tym, żeby zniechęcać do siebie nowego sekretarza generalnego NATO? - mówił.

- Po to żeby zdyskredytować Prezydenta pluje się na interes Polski, pluje się na polską rację stanu - ocenił Kownacki. (PAP, inf. własna)