Szef Kancelarii Prezydenta w rozmowie z „Dziennikiem” zapewnił, że decyzja o odznaczeniu pracowników IPN zapadła około dwóch miesięcy temu. - Termin wręczenia też mniej więcej wtedy był ustalony. Natomiast Prezydent w ostatnich dniach zdecydował o podwyższeniu rangi odznaczeń – tłumaczył minister Piotr Kownacki.
Dodał, że Prezydentowi chodziło o to, by dać wyraz poparcia dla IPN. Pytany, czy nie będzie to dodatkowy argument dla przeciwników Instytutu, Kownacki odparł, że jeżeli ktoś chce uderzyć, to zawsze znajdzie kij. - Jeżeli mielibyśmy się kierować w swoich działaniach obawą, że ktoś to nieżyczliwie skomentuje, to nic byśmy nie zrobili. Prezydent jednak chciał dać wyraz swojego poparcia. Ale czy to jest szkodliwe dla IPN? Ci, którzy walczą z IPN, nie przestaliby tego robić i bez tego – powiedział minister Kownacki.
Komentując notatkę z telefonicznej rozmowy Tusk-Rasmussen, szef Kancelarii Prezydenta stwierdził, że Lech Kaczyński znał ją jeszcze przed wylotem na szczyt. - W niej nie ma wyrażenia "popieram" ani "nie popieram". Natomiast wcale się nie zdziwił, że Rasmussen, powołując się na tę właśnie rozmowę, powiedział, że Tusk obiecał mu poparcie – wyjaśnił minister Kownacki.
Mówiąc o stanowisku rządu popierającym kandydaturę Radosława Sikorskiego na stanowisko sekretarza generalnego NATO, minister zauważył, że zapomniano poinformować o nim Prezydenta. - Okazuje się, że jest jakieś stanowisko rządu, ale chciałbym wiedzieć, kiedy zostało uchwalone i dlaczego nie możemy go dostać na piśmie. Dlaczego nie ma protokołu posiedzenia rządu, kiedy podejmowano to stanowisko? Bo tego stanowiska nie ma – powiedział Piotr Kownacki dodając: - Proszę sobie wyobrazić, że Prezydent na uroczystej sesji NATO, w 60. rocznicę jego utworzenia, w obecności prezydenta Obamy (a to pierwszy szczyt, w którym on bierze udział) skutecznie blokuje. I co? Przychodzą przedstawiciele innych krajów i pytają: o co panu chodzi? A Prezydent musiałby odpowiedzieć, że nie wie, o co mu chodzi, że musi kogoś spytać, bo wie tyle, że ma zablokować.