Menu rozwijane

20 sierpnia 2009
Aleksander Szczygło

Grzegorz Osiecki: Wie pan, jaka będzie decyzja prezydenta w sprawie generała Skrzypczaka?

Aleksander Szczygło: Nie wiem.

Czego jeszcze brakuje prezydentowi do podjęcia decyzji?

Opinii dotyczących tego, co ostatnio się wydarzyło. Opinii do szefa sztabu generała Gągora i ministra Klicha.

A sam wniosek generała Skrzypczaka nie wystarczy?

W wojsku jest droga służbowa. Kiedy żołnierz występuje z jakąś prośbą, to jego zwierzchnicy przekazując ją dalej, powinni chociażby napisać - popieram albo nie. Ale to wymaga pewnego wysiłku i widać, że jest z tym problem.

A z czego wynika ten problem?

Jak zwykle u ministra Klicha z braku decyzyjności. Wyraźnie widać, że minister obrony narodowej i premier chcą umyć ręce w tej sprawie.

Chcą zmusić prezydenta do podjęcia decyzji?

Tak.

A jakie mieliby z tego korzyści?

Chociażby to, że to rząd musiałby podejmować decyzję w sprawie odwołania generała, który jest osobą ważną, poważną i poważaną.

To znaczy, że to decyzja ryzykowna z politycznego punktu widzenia ?

Nie z politycznego, tylko z PR-owskiego.

To dlatego ze strony prezydenta słychać, że chce mieć jasne stanowisko?

Prezydent chce wiedzieć, co sądzi rząd. Ja niczego nie muszę zmieniać w swojej opinii, a niektórzy, jak zobaczyli, że mogą stracić PR-owsko, zaczynają kluczyć i mają problem.

Kto kluczy?

Rząd oczywiście. Dlaczego minister Graś mówi, że premier nie będzie w tej sprawie podejmował decyzji, tylko zostawia to ministrowi i prezydentowi. Przecież zgodnie z procedurą musi podjąć decyzję, kontrasygnując bądź nie decyzję prezydenta.

Pana wyjście z generałem Skrzypczakiem do mediów, to forma poparcia dla niego?

Moje wspólne wystąpienie wynika z szacunku dla pana generała i tego, że go cenię. W ogóle cenię dowódców sił zbrojnych. Za moich czasów podlegali oni bezpośrednio ministrowi, a nie szefowi sztabu i mieli dostęp do ministra. Korzystali z tego i na bieżąco rozwiązywaliśmy problemy. Nie musiało się to toczyć poprzez sztab, bo z tego wynika, że decyzje nie są podejmowane tygodniami. To jest teraz problem.

A czy publiczna krytyka przez generała zwierzchników nie była przekroczeniem granicy, za którą jest dymisja?

Tego właśnie chcemy się dowiedzieć od rządu.

A jaka jest pana opinia w tej sprawie?

Najpierw usłyszy ją pan prezydent.

A istnieje możliwość, że prezydent nominuje generała na kolejną kadencję, bo do tego nie potrzebuje wniosku ministra?

Już mówiłem, że na każdej decyzji potrzebna jest kontrasygnata premiera. Jeśli oni generała tak krytykują, to jak pan sobie wyobraża, że premier zgodzi się powołać generała na drugą kadencję. Przecież słychać, co o generale mówi minister Klich.

A może ta rezerwa do podjęcia decyzji w tej sprawie z obu stron wynika, z tego, że także w kontekście wyborów prezydenckich to trudna decyzja?

Mogę tylko powiedzieć, że nie chciałbym, żeby dobrzy żołnierze odchodzili z wojska, bo rządzą nami amatorzy