Po godz. 15.00 na gdańskim Westerplatte rozpoczęła się międzynarodowa część obchodów 70. rocznicy obchodów II wojny światowej z udziałem dwudziestu szefów rządów, w tym kanclerz Niemiec Angeli Merkel i premiera Rosji Władimira Putina.. W uroczystościach uczestniczy prezydent Lech Kaczyński oraz premier Donald Tusk.
Przed oficjalnym początkiem obchodów złożono wieniec na cmentarzu Obrońców Westerplatte, gdzie uczestnicy uroczystości postawili zapalone niebieskie znicze.
Pod Pomnikiem Obrońców Wybrzeża głos zabrał Prezydent Lech Kaczyński oraz przewodniczący Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek. Odczytany został Apel Pamięci, a następnie głos mają zabrać Donald Tusk, Władimir Putin, Angela Merkel oraz szefowie rządów: Ukrainy - Julia Tymoszenko, Francji - Francois Fillon i Fredrik Reinfeldt - premier Szwecji, która przewodniczy w tym półroczu Unii Europejskiej.
Minęły dwa pokolenia, ale II wojna światowa w dalszym ciągu wymaga refleksji; przyłączenie się Polski do ograniczenia terytorialnego ówczesnej Czechosłowacji, było nie tylko błędem, było grzechem, do którego Polska potrafi się przyznać - powiedział Lech Kaczyński.
Prezydent podkreślił, że przyczyną II wojny światowej był totalitaryzm i nacjonalizm, a właściwie szowinizm. To stwierdzenie tak pewne - dodał Lech Kaczyński - jak to, że porządek wersalski, był pierwszą, choć jak się okazuje, nietrwałą próbą zbudowania pokoju w Europie i na świecie.
- Podpisany po I wojnie światowej Traktat Wersalski - mówił prezydent - potwierdził niepodległość Polski, a także m.in. Finlandii, Estonii, Litwy, Łotwy, Węgier i Czechosłowacji, uznał niezależność narodów i prawa mniejszości.
Porządek wersalski - powiedział Lech Kaczyński - okazał się nietrwały z wielu skomplikowanych powodów, pierwszym z nich były powstające w tym okresie systemy totalitarne, zaś przełomowe znaczenie miało powstanie III Rzeszy, która głosiła ideologię agresywną, odwetową, która w swej nazistowskiej ideologii zaprzeczała całemu dorobkowi europejskiej cywilizacji.
Prezydent powiedział, że w latach 1933-1938 usiłowano z tym totalitaryzmem paktować i robiły to zachodnie potęgi Francja i Wielka Brytanii. Polska - mówił L. Kaczyński - już jesienią 1933 proponowała wojnę prewencyjną, nie dało to rezultatu i w tych warunkach zawarliśmy pakt o nieagresji, z Niemcami, taki pakt zawarty został również z ZSRR.
Według prezydenta, w ówczesnej sytuacji pakt o nieagresji z Niemcami był konieczny i nie można go w żadnym wypadku porównywać do niemiecko-radzieckiego paktu Ribbentrop-Mołotow z 23 sierpnia 1939 r. Polityka ustępstw - powiedział L. Kaczyński doprowadziła do Anschlussu, a następnie do konferencji w Monachium.
Prezydent dodał, że "słusznie powiedział Winston Churchill, że w Monachium mając do wyboru między honorem a hańbą, wybrano hańbę, a i tak nie uniknięto wojny". - Powstaje pytanie o rolę naszego kraju. Nie byliśmy w Monachium, ale jego efektem było naruszenie integralności terytorialnej Czechosłowacji, które zawsze jest złem, było wtedy, jest i dzisiaj - powiedział Lech Kaczyński.
To problem - mówił - nie tylko totalitaryzmu, to problem wszelkich imperialnych czy neoimperialnych skłonności. - Przekonaliśmy się o tym w zeszłym roku - dodał.
- Przyłączenie się Polski do rozbioru, w każdym razie do terytorialnego ograniczenia ówczesnej Czechosłowacji było nie tylko błędem, było grzechem i my potrafimy się w Polsce do tego grzechu przyznać i nie szukać usprawiedliwień, nawet gdyby się ich szukać dało - powiedział prezydent. Jak dodał, z Monachium trzeba wyciągnąć wnioski, które sięgają współczesności. - Imperializmowi nie wolno ustępować - powiedział Lech Kaczyński.
Wojna 1939 roku skończyła się - w ocenie prezydenta - klęską naszego kraju. - W mojej ojczyźnie życie oddało pięć i pół miliona do 5 mln 800 tys. obywateli narodowości polskiej i żydowskiej - przypomniał Lech Kaczyński zwracając uwagę na holokaust. Zauważył, że obywatele Polski byli częścią 50 mln ofiar tej wojny na całym świecie.
Ale - podkreślił - jeszcze przed wybuchem wojny radziecko-niemieckiej "doszło do innych zbrodni". - Katyń wymaga chwili refleksji. Wymaga jej nie ze względu na fakty, które w znacznym stopniu są dzisiaj znane, ale ze względu na przyczyny. Dlaczego na kilkadziesiąt tysięcy oficerów polskiej policji, polskiej armii, Korpusu Ochrony pogranicza wydano taki wyrok? - pytał prezydent. Jego zdaniem był to efekt zemsty. - To miała być zemsta za rok 1920, za to, że Polska zdołała wtedy odeprzeć agresję - powiedział. W jego opinii, w tym przypadku "nie był to komunizm, ale szowinizm", który na tym etapie był "także niezbywalną cechą tego systemu".
(PAP/ inf. własna)