- Sytuacja Polski nie jest najgorsza, ale trzeba działać - uważa Prezydent Lech Kaczyński. Otwierając we wtorek szczyt społeczny, przytoczył dane Banku Światowego wskazujące, że wzrost gospodarczy w Polsce w 2010 r. wyniesie 2,8 proc., podczas gdy w strefie euro będzie on na poziomie 0,8-0,9 proc.
Lecha Kaczyńskiego najbardziej niepokoi jednak wzrost bezrobocia, które osiągnęło już 10,9 proc. - Z wielką niecierpliwością oczekuję danych ekonomicznych dotyczących pierwszego kwartału 2009 roku, a szczególnie danych dotyczących bezrobocia w marcu - zaznaczył.
Według Prezydenta, potrzebny jest dialog między związkami zawodowymi, pracodawcami, środowiskami naukowymi.
- To wskazuje na naszą względnie nienajgorszą sytuację, gdyby te prognozy się sprawdziły. Ale żeby się sprawdziły, trzeba działać - podkreślił Prezydent.
- Światowy kryzys tym się charakteryzuje, że nikt nie jest w stanie przedstawić pełnej syntezy - ocenił. Lech Kaczyński wskazał na spadek produkcji przemysłowej oraz zamówień w styczniu i lutym. - To, co mnie niepokoi, to wyraźny spadek pozwoleń na budowę (..) i spadek liczby oddawanych mieszkań - dodał.
Zauważył jednocześnie, że w Polsce wciąż ma miejsce dodatnia akcja kredytowa. - W dalszym ciągu występuje też realny wzrost wynagrodzeń - dodał.
Prezydent podziękował rządowi za zajęcie się we wtorek pakietem antykryzysowym.
W szczycie społecznym, który rozpoczął się po 15 w Pałacu Prezydenckim, biorą udział m.in. premier Donald Tusk, przedstawiciele związków zawodowych, pracodawców, samorządowców oraz ekonomistów. Uczestnicy mają debatować głównie nad sposobami przeciwdziałania bezrobociu w Polsce w związku z obecnym kryzysem. (PAP, inf. własne).