Prezydent we wtorek we Wrocławiu zainicjował debatę naukowców Uniwersytetu Ekonomicznego o gospodarce. Prezydent uważa, że obrona miejsc pracy jest niezwykle istotnym zadaniem. - Potrzebna jest lepsza, aktywniejsza polityka makroekonomiczna. Sprawa ERM2 jest w najwyższym stopniu dyskusyjna i może spowodować bardzo szkodliwe efekty - powiedział Prezydent.
W jego ocenie, przyjęcie euro nie może być wykorzystywane jako narzędzie public relations czy element walki, a powinno być oparte na rozważnej debacie.
Według Prezydenta potrzebna jest prawdziwa debata publiczna, dotycząca sytuacji gospodarczej i wejścia do strefy euro. - Zamiast debaty usiłuje się stworzyć wrażenie, że wejście do strefy euro nas uratuje - mówił. - Gdybyśmy byli teraz w korytarzu ERM2, trzeba by było bronić waluty, na wielką skalę - powiedział Lech Kaczyński.
- Usiłuje się tworzyć wrażenie, że kryzys w Polsce wynika z tego, że nie mamy euro, a przynajmniej, że nie jesteśmy w ERM2 - dodał. Jego zdaniem, obecność w korytarzu ERM2 mogłaby doprowadzić do obrony waluty "za wszelką cenę", bo nie mogłaby być większa niż 15 proc.
- To by było ograniczenie rezerw finansowych państwa, a mogłoby się skończyć nawet tak, że tych rezerw by zabrakło - ocenił.
- Ja nie twierdzę, że system euro nie ma zalet, ale powinniśmy wiedzieć, jakie są argumenty obu stron - podkreślił.
Prezydent przypomniał, że spotyka się od dłuższego czasu w związku z kryzysem ekonomicznym ze specjalistami i praktykami, by samemu wyrobić sobie pogląd na te sprawy. - Ja jestem prawnikiem, a nie ekonomistą - nauczycielem akademickim i politykiem - zaznaczył.
Prezydent podkreślił, że źródła obecnego kryzysu są zewnętrzne i nasz kraj ma ograniczone możliwości działania. Przypomniał, że Narodowy Bank Polski podjął działania, by przywrócić zaufanie na rynku międzybankowym, ale nie udało się tego do końca przeprowadzić. - Nie chcę wyręczać prezesa NBP Sławomira Skrzypka, ale z tego co wiem NBP przygotował cały zestaw działań, który miałby ułatwić dostęp do pieniędzy, a tym samym do kredytów - powiedział.
Zaznaczył, że w jego ocenie antypopytowe działania rządu - czyli ograniczenie wydatków budżetowych - wydają się dyskusyjne. Lech Kaczyński opowiedział się za bardziej energiczną polityką pobudzenia popytu wewnętrznego. W ocenie Prezydenta, dzięki temu przedsiębiorcy mogliby sobie powetować straty wynikające ze zmniejszenia eksportu.
Prezydent podkreślił, że nie ma zagrożenia, by Polska wpadła w pętlę zadłużenia i stała się "drugą Argentyną" (chodzi o tzw. kryzys argentyński z przełomu 2001/2002 roku, kiedy to nastąpiło załamanie gospodarcze w tym kraju). Tam zagrożenie było inne, my nie mamy wysokiego zadłużenia i inflacja nie jest wysoka – Nie grozi nam Argentyna, jeszcze raz podkreślam - nie grozi – powiedział Prezydent.
Lech Kaczyński powiedział, że krytycznie ocenia politykę fiskalizmu w gospodarce, opartą o zasady wypracowane w końcu lat 80. Zachęcał do aktywniejszych działań, by nie przekraczając granic ryzyka zmienić obecną, jego zdaniem zbyt restrykcyjną politykę.
Zdaniem Prezydenta sugerowanie obywatelom, że w związku z osłabieniem złotego stracili na wynagrodzeniach 20-30 proc., jest nieprawdziwe.
- W Polsce zarabia się i wydaje w złotówkach, a nie w euro. Inflacja nie jest wysoka, by mówić o takich stratach - mówił. - Nie mamy sytuacji, że nasze wynagrodzenia spadły - dodał. Podkreślił, że również wcześniejsze umocnienie złotego miało złe strony - kontrakty eksportowe musiały być wykonywane ze stratą.
Podkreślił, że ekonomiści w raporcie NBP mówią, iż w 2009 r. nie ma żadnych ekonomicznych przekonujących przesłanek, by wchodzić do systemu EMR2. W ich ocenie, wejście do strefy euro pogłębi kryzys, a co najmniej nie poprawi sytuacji. - A naszym zadaniem jest poprawa sytuacji w kraju, nie jej pogorszenie - podkreślił Lech Kaczyński.
Moment wejścia do strefy euro poprzedza uczestnictwo w mechanizmie ERM2, gdy przez dwa lata dana waluta jest już związana z euro, a jej kurs może się wahać w stosunku do euro tylko o plus/minus 15 proc. (PAP, inf. własna)