Menu rozwijane

03 września 2009
Prezydent przemawia w Jastrzębiu-Zdroju

Mszą za ojczyznę w kościele pod wezwaniem Najświętszej Marii Panny Matki Kościoła rozpoczęły się w czwartek rano uroczystości z okazji 29. rocznicy podpisania Porozumienia Jastrzębskiego. Mszy przewodniczył metropolita katowicki abp Damian Zimoń.

Do Jastrzębia Zdroju na rocznicowe uroczystości przyjechał prezydent Lech Kaczyński i przewodniczący Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek. Uczestniczyli w niej także: delegacja NSZZ "Solidarność" z liderem związku Januszem Śniadkiem, członkowie Kompanii Reprezentacyjnej Wojska Polskiego, dziesiątki pocztów sztandarowych i setki mieszkańców miasta.

Uroczystości w jastrzębskim kościele rozpoczęła odśpiewana przez chór "Bogurodzica". Witając zebranych abp Zimoń podkreślił m.in., że obecność prezydenta Kaczyńskiego w obchodach rocznicy Porozumienia Jastrzębskiego dowartościowuje Górny Śląsk. Hierarcha podziękował też ks. prał. Bernardowi Czerneckiemu, który przed laty wspierał robotników i ich rodziny.

- Protest robotników wybrzeża znalazł swoje skuteczne dopełnienie w proteście robotników z Górnego Śląska, zwłaszcza górników - mówił metropolita katowicki, dodając że liczna obecność uczestników obchodów służy ocaleniu "pamięci naszej i innych". Abp Zimoń wezwał też do wspólnego działania w trosce o dobro Polski i świata.

Homilię podczas mszy wygłosił kapelan śląsko-dąbrowskiej Solidarności ks. Stanisław Puchała. Jak mówił, potrzebne jest wspominanie rocznic: "wydarzeń, emocji, wartości, które były ich owocem", a także spojrzenie przez ich pryzmat na teraźniejszość i przyszłość.

Po mszy obchody przeniosły się przed pomnik Porozumienia Jastrzębskiego przy kopalni "Zofiówka", gdzie zostały złożone kwiaty. Prezydent odznaczył tam działaczy solidarnościowej opozycji z lat 80.

  

Prezydent Lech Kaczyński, przemawiając pod pomnikiem Porozumienia Jastrzębskiego przy kopalni "Zofiówka", powiedział, że w Jastrzębiu Zdroju, gdzie jesienią 1980 r. podpisano porozumienie, nastąpiło "dopełnienie", które pozwoliło odnieść sukces całej Polsce.

- Wiedzieliśmy, że bez Śląska nie będzie pełnego sukcesu. Taka była jego rola w tamtej Polsce, taka rola jest i będzie w przyszłości – powiedział Lech Kaczyński.

 

 

Lech Kaczyński powiedział, że w Jastrzębiu Zdroju, gdzie jesienią 1980 r. podpisano porozumienie, nastąpiło "dopełnienie", które "pozwoliło odnieść sukces całej Polsce". Jak przypominał, w tamtym czasie trwały protesty m.in. w Gdańsku, Gdyni i Szczecinie. - Czekaliśmy na Śląsk. Czekaliśmy i doczekaliśmy się - powiedział.

- Było wiadomo, że bez Śląska nie będzie pełnego sukcesu. Taka była jego rola w tamtej Polsce, taka rola jest i - mam nadzieję - będzie w przyszłości - mówił. Jak podkreślił, 29 ówczesnych postulatów było "z tej samej drogi, z tego samego przebudzenia, jakim żyła wtedy cała Polska".

Prezydent powiedział, że warunki w nich zawarte związane były z wolnością i godnością - przede wszystkim pracowniczą. - Ale pamiętajmy, że pod tą godnością była i godność narodowa, i głębokie poczucie patriotyzmu - mówił.

Lech Kaczyński podkreślał, że choć "dziś Śląsk się zmienił, to nie oznacza, że górnicy, hutnicy, energetycy przestali być potrzebni, niezbędni, konieczni dla suwerenności (...) naszej ojczyzny, której Śląsk jest integralną częścią".

Prezydent ocenił, że na Śląsku jest "znacznie lepiej", niż bywało w przeszłości, ale należy robić wszystko, by sytuacja się nie pogorszyła. Jak wskazał, największym zagrożeniem dla Śląska - "regionu, który żył i żyje z pracy" - może być bezrobocie. Przeciwdziałać mu powinny, jego zdaniem, związki zawodowe. - Niektórzy prowadzą dziś wręcz kampanię przeciwko związkom zawodowym. Związki zawodowe składają się z ludzi, popełniają błędy, to nie ulega wątpliwości. Ale bez Solidarności i innych związków polscy pracownicy mieliby się dużo gorzej - ocenił Lech Kaczyński.

 

Prezydent, przemawiając w Jastrzębiu Zdroju, podkreślił, że od wydarzeń 1980 r. minęło wiele lat, ale "o tamtych latach trzeba pamiętać". - Solidarność to był czyn milionów ludzi, milionów Polek i Polaków, którzy potrafili zmienić i oblicze tej ziemi, i oblicze Europy, a w pewnej perspektywie także oblicze świata - powiedział prezydent. Jak podkreślił, "Polacy muszą być z tego dumni", "powinni pamiętać o Śląsku tamtego gorącego 1980 r., o Śląsku w latach następnych".

- Naród jest wspólnotą, naród to też pamięć, nie tylko odległych wieków, ale tego, co stało się pokolenie temu, szczególnie, że jest się czym chwalić: na północy w Gdańsku, w Warszawie, gdzie podziemie było bardzo mocno rozwinięte, i na Śląsku - powiedział prezydent.

- Chwalmy się naszymi zwycięstwami. Nie gódźmy się nigdy na to, żeby ci, którzy dołączyli na ostatniej prostej, dosłownie na 30 metrów przed metą, stali się głównymi bohaterami - mówił Lech Kaczyński. - Oczywiście to, co stało się z murem berlińskim, było symboliczne, ale gdy padał ten mur, w Warszawie urzędował już solidarnościowy rząd, (...) Polska była już daleko zaawansowana w swojej drodze do wolności - dodał.

Jak podkreślał, dlatego to Solidarność powinna być symbolem tego, co nazywa się "jesienią ludów roku 1989". - Jest zadaniem naszego państwa, aby ten fakt promować przy każdej okazji - zaznaczył prezydent.

Prezydent Lech Kaczyński jest również przekonany, że dziedziny strategiczne - takie jak górnictwo i energetyka - muszą pozostać pod kontrolą państwa.

- Ci, którzy sądzą, że Polska może funkcjonować bez jedynego surowca energetycznego, którego ma pod dostatkiem, czyli węgla, mylą się bardzo. Ci, którzy sądzą, że dobrze by było kopalnie prywatyzować, też mylą się bardzo - powiedział Lech Kaczyński.

- Polska jest już gospodarką rynkową i taką powinna być. Żadna inna na świecie się nie sprawdziła, ale to nie oznacza, że prywatyzować należy wszystko - podkreślał. Jak dodał, "absurdem są takie prywatyzacje, które oznaczają przeniesienie własności z państwa polskiego na inne".

Prezydent ocenił, że "w Polsce być może jeszcze nie mało jest do sprywatyzowania", ale - jak dodał - "na pewno nie to, co dziś jest planowane". "Nie oddaje się pereł w koronie, tych pereł nic nie zastąpi" - powiedział.

Prezydent ocenił, że "jest najgłębiej przekonany, iż droga przyspieszonej prywatyzacji nie może być drogą do uzupełnienia dziur w budżecie państwa". Lech Kaczyński wskazał, że wszystkie kraje w Europie przeżywają kłopoty, ale zaznaczył, że Polska "mniejsze".

Jak mówił, to nie może być "pretekst do tego, żeby oddawać za pół darmo, albo nawet po niezłej cenie, coś, czego oddawać nie należy". - Tak sądzę i myślę, że podobnie myśli Śląsk, ale i cała Polska - ocenił.

(PAP/ inf. własna)

Lokalizacja