Menu rozwijane

13 lipca 2009

Na konferencji prasowej Prezydent przytoczył ustęp 1, punkt 2 Konstytucji który stanowi, że Prezydent RP „mianuje i odwołuje pełnomocnych przedstawicieli Rzeczypospolitej Polskiej w innych państwach i przy organizacjach międzynarodowych”.

Powołanie to nie podpis

Jak zauważył Lech Kaczyński w przeciwieństwie do innych ustaw (poza budżetową) tu powoływanie jest konstytucyjną kompetencją Prezydenta, kontrasygnata zaś należy do Premiera.

- Ja biorę w tym czynny udział decyzyjny, a nie tylko kontrasygnuję propozycje złożone przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych i jego szefa Radosława Sikorskiego – stwierdził Prezydent.

Prośba o podpis, gdy jest zgoda innego państwa

Lech Kaczyński zauważył, że obecnie w sprawie nominacji ambasadorskich pomijana jest procedura ustalona jeszcze za czasów prezydentury Aleksandra Kwaśniewskiego. Polega ona na tym, że MSZ najpierw występuje do Prezydenta o wstępną akceptację kandydata na ambasadora, a dopiero później o zgodę do państwa, w którym ma pełnić on misję.

Obecnie MSZ najpierw występuje o zgodę do obcego państwa, a dopiero potem pyta Prezydenta Rzeczypospolitej. - To jest naruszenie reguł, które zostały przyjęte - stwierdził Lech Kaczyński.

- W tej chwili reguła polega na tym, że przychodzi do mnie wniosek już po zgodzie obcego państwa, co stawia mnie w trudnej sytuacji: jakieś państwo wyraziło zgodę, a ja mogę skorzystać lub nie z prezydenckiej kompetencji. To jest rozwiązanie, które nie służy Polsce – powiedział Prezydent.

Sto podpisów to czysta propaganda

Lech Kaczyński powiedział też, że mówienie o 100 brakujących podpisach to zabieg czysto propagandowy, bo podpisy dotyczą tylko kilku spraw. Dodał, że tylko dziś złożył osiem podpisów w tym dotyczącym powołania Macieja Langa na ambasadora w Afganistanie.

– Widzę tu chęć przykrycia sprawy związanej z ustawą medialną, czy sprawą poszukiwania nieistniejących pieniędzy - powiedział Prezydent.

Współpraca w kohabitacji

Lech Kaczyński podkreślił też, że jeżeli będzie brał aktywny udział w powoływaniu ambasadorów, to jest gotów do kompromisu. Jego zdaniem to właśnie kompromis jest najlepszym rozwiązaniem w sytuacji kohabitacji, z którą mamy do czynienia obecnie.

Prezydent stwierdził, że kompromis powinien polegać na tym, że gdzie część kandydatów na ambasadorów proponuje Prezydent, a część rząd. Wspomniał jednak, że dotychczas żadnego śladu kompromisu ze strony rządu nie było.

Przypomniał, że na 29 ambasadorów w 41 państwach, których powołał od stycznia 2008 roku, z jego inicjatywy urząd ten objęła jedna osoba - ambasador Polski w Gruzji Urszula Doroszewska.

Lech Kaczyński zaznaczył też, że jest gotów do współpracy z rządem ws. nominacji ambasadorskich na ustalonych zasadach. - Można przyjąć różne reguły, ale to muszą być reguły – podkreślił Prezydent. (PAP, inf. własna)