Menu rozwijane

24 marca 2009

Doradca ekonomiczny Prezydenta uważa, że Polska wzorem innym krajów Europy Zachodniej powinna prowadzić realną politykę antykryzysową. Zdaniem Ryszarda Bugaja „problemem Polski może być nie tyle obecność w jednym regionie z Węgrami, co budząca wątpliwości wiarygodność rządu jako zdolnego do przeprowadzenia kraju przez kryzys.”

Przyczyn trudnej sytuacji ekonomicznej na Węgrzech Bugaj dopatruje się w złej polityce rządu odchodzącego premiera. „Za główny grzech ekipy Gyurscaniego uznaję podporządkowanie przestrzeni gospodarczej dość doraźnym interesom politycznym” – pisze na łamach dzisiejszego „Faktu”.

„Powszechnie uważa się, że region Europy Środkowo-Wschodniej traktowany jest przez inwestorów jako całość. Mam wątpliwości, czy rzeczywiście tak jest” – przyznaje prezydencki doradca. „Obawiam się, że spekulanci z Zachodu powtarzają tezę o jednej Europie Środkowo-Wschodniej, bo jest to po prostu dla nich wygodne. Sądzę bowiem, że szczególnie duże instytucje jak na przykład Goldman Sachs analizują dość starannie polską sytuację i widzą różnice między nami a Węgrami. Niestety niejednokrotnie po prostu nie chcą tego przyznać.”

„Powinniśmy w większym stopniu być w głównym nurcie tego, co robi świat Zachodu - i zamiast dusić popyt cięciami budżetowymi, nie bać się interwencji, zwiększenia deficytu” – podkreśla Bugaj.

„Rząd koalicji Platformy i PSL najpierw krzyczał, że nie ma problemu, kryzysu nie będzie - przeciwnie, będzie wzrost i to aż 4,8 proc! Potem znowu zapewniając, że nie ma problemu, obniżył prognozę wzrostu na 3,7 proc, a teraz mówi, że wzrost wyniesie 1,8 proc - pytanie tylko, kto i dlaczego ma uwierzyć, że ta prognoza jest prawdziwa?”