Pytany, czy nadszedł juz czas, gdy powinny zostać podjęte działania mające na celu ochronę złotówki, prezydencki doradca stwierdził, że należy się jeszcze wstrzymać. - Mamy płynny kurs i myślę sobie, że powinniśmy poczekać troszeczkę, mieć silne nerwy. Takie wahania krótkookresowe z punktu widzenia tych ludzi, którzy mają kredyty, są przykre, ale nie stanowią jeszcze dramatu – powiedział.
Bugaj bardzo krytycznie odniósł się do dotychczasowych działań rządu ukierunkowanych na walkę z kryzysem. Jak powiedział, cięcie wydatków i wezwanie do zaciskania pasa, w obecnej sytuacji może być przeciwskuteczne. - Nam brakuje popytu, to jest kluczowa sprawa w tej chwili. Jeżeli te cięcia spowodują, że Produkt Krajowy Brutto będzie np. o 1 proc. mniejszy, to znaczy, że de facto do budżetu państwa wpłynie mniej pieniędzy niż na tych cięciach zaoszczędziliśmy – tłumaczył doradca Prezydenta RP.
Zapytany, czy Jacek Rostowski jest dobrym ministrem finansów, Bugaj oświadczył, że w przeszłości mieliśmy lepszych ministrów wymieniając m.in. Leszka Balcerowicza. Powiedział również, że w obecnej sytuacji kryzysu pakt PO-PiS jest Polsce potrzebny. - Nigdy nie byłem fanem wspólnego rządu PiS-u z PO. Natomiast jak oni się tak bezustannie leją w każdej sprawie, to nam szkodzi – mówił Bugaj. Jego zdaniem kompromisem mogłaby być zgoda PiS na zmianę Konstytucji pod kątem wprowadzenia euro bez konieczności przeprowadzenia referendum i zgoda PO na wprowadzenie europejskiej waluty nie wcześniej niż w 2015 rokiem.
Zdaniem Bugaja, Prezydent Kaczyński mógłby się stać patronem tego porozumienia. - Prezydent powinien się stać rzecznikiem ludzi, którzy mogą w tym kryzysie wiele przegrać. Bo tylko on może się chyba w tej chwili podjąć – tłumaczył Bugaj. - Jeśli można jakoś scharakteryzować Prezydenta, powiedziałbym, że to socjalna prawica.
Odpowiadając na pytanie, czy doradzałby Prezydentowi ubieganie się o reelekcje Bugaj stwierdził: Ja wolę – przy wszystkich wpadkach – Lecha Kaczyńskiego, niż Donalda Tuska.