Menu rozwijane

20 sierpnia 2009

Po wywiadzie generała Waldemara Skrzypczaka, w którym skrytykował on funkcjonowanie polskiej armii, prezydent Lech Kaczyński oczekuje na raport ministra Bogdana Klicha na temat tej sytuacji. Dopiero po uzyskaniu takiego raportu możliwe będzie zajęcie przez głowę państwa stanowiska wobec całej sprawy.

Zgodnie z zapowiedzią ministra prezydent ma otrzymać od niego taki dokument dziś podczas spotkania w Trójmieście.

Tematem rozmowy będzie sprawa generała Skrzypczaka. Wczoraj do pana prezydenta trafiło pismo, w którym generał oddaje się do jego dyspozycji. Ale pragnę przypomnieć, że zgodnie z prawem głowa państwa może podjąć decyzję o skróceniu kadencji dowódcy wojsk lądowych, jakim jest generał Skrzypczak, na wniosek lub w porozumieniu z ministrem obrony narodowej. Co istotne, potrzebna jest też kontrasygnata premiera. Tak więc o ewentualnej dymisji generała muszą zdecydować wspólnie minister obrony, premier i prezydent.

Dopiero po uzyskaniu raportu ministra oraz zapoznaniu się ze stanowiskiem jego oraz szefa rządu prezydent będzie mógł się zastanawiać, co z przyszłością generała Skrzypczaka.

W swoim imieniu mogę dodać tylko tyle, że cenię generała Skrzypczaka, bo jest prawdziwym żołnierzem, nie tylko dowódcą, ale też przywódcą. Generał Skrzypczak nigdy na polu walki nie powiedziałby: "naprzód", tylko "za mną".

Sprawa zapoczątkowana jego wywiadem dla "Dziennika" pokazuje jednak, że sytuacja w polskim wojsku na pewno jest poważna W historii Polski po 1989 roku nie zdarzyło się, by dowódca największego rodzaju sił zbrojnych wygłaszał opinię, w której krytycznie ocenia funkcjonowanie jakiegoś obszaru wojska.

Trzeba podkreślić, że to minister obrony odpowiada za bieżące funkcjonowanie resortu. A częścią resortu są siły zbrojne, do których należą też siły lądowe. Osobiście od dawna postuluję zewnętrzny audyt w ministerstwie obrony. Uzdrowienie sytuacji w MON wymaga radykalnych decyzji.