Menu rozwijane

20 stycznia 2009
Prezydent Lech Kaczyński jest zdania, że zapisy ustawy o organizacji rynku rybnego z dn. 5 grudnia 2008 r. ograniczają zapisaną w Konstytucji swobodę działalności gospodarczej i mogą prowadzić do monopolizacji rynku rybnego. Chodzi o art. 23 ust. 1, czyli wymóg dokonywania pierwszej sprzedaży gatunków ryb, których zasoby wymagają wzmożonej ochrony lub wzmożonego nadzoru, wyłącznie w centrach pierwszej sprzedaży lub innych miejscach określonych przez ministra właściwego do spraw rybołówstwa.

W założeniach autorów ustawy zapis ten ma ograniczyć obrót rybami pochodzącymi z nielegalnych połowów. Ale, zdaniem Prezydenta, obecnie obowiązujące przepisy zawierają sposoby ścisłego monitoringu zakresu połowów ryb przez polskich rybaków. Ponadto kontrolę nad obrotem rybami w Unii Europejskiej sprawuje Centrum Monitorowania Rybołówstwa, a nie podmioty gospodarcze, jakimi mają być przewidziane w ustawie centra pierwszej sprzedaży.

Co ważne, Unia Europejska nie nakłada obowiązku utworzenia takich centrów, a jedynie wymaga zapewnienia rejestracji informacji co do wielkości połowu i wyładunku. Zagadnienia te ww. ustawa reguluje w innych przepisach (np. dot. okręgowych inspektorów rybołówstwa morskiego, kart sprzedaży i deklaracji przejęcia).

Zdaniem Prezydenta, sytuacja polskich rybaków i przetwórców ryb jest i tak bardzo trudna, a wprowadzone ograniczenia jeszcze ją pogorszą. Z Prezydentem zgadzają się w tym rybacy, przetwórcy i handlowcy, m.in.: Związek Rybaków Polskich, Polskie Stowarzyszenie Przetwórców Ryb, WZZ „Sierpień ‘80”, Ogólnopolski Komitet Protestacyjny Rybaków i Stowarzyszenie Armatorów Łodziowych.

Dlatego Prezydent wnosi o zbadanie przez Trybunał Konstytucyjny, czy nie została naruszona zasada proporcjonalności, według której użyte przez ustawodawcę środki powinny pozostawać w odpowiedniej proporcji do zamierzonego rezultatu.