Menu rozwijane

17 września 2009
Witold Waszczykowski

Wiceszef BBN i były negocjator ws. tarczy antyrakietowej uważa, że decyzja USA w sprawie reorganizacji programu obrony antyrakietowej w Europie to dla Polski propozycja troszeczkę gorsza od wcześniej wynegocjowanej.

- Moim zdaniem, ta propozycja jest jednak troszeczkę gorsza niż propozycje, które wynegocjowaliśmy. Oczywiście nie znam szczegółów, trzeba to przestudiować - powiedział Waszczykowski w TVN24. - Po pierwsze, Amerykanie rezygnują z umowy prawnie wiążącej Polskę i Stany Zjednoczone, w której to umowie gwarantują, jak mówię, prawnie zobowiązują się do udzielenia dodatkowych gwarancji bezpieczeństwa dla Polski - podkreślił.


Drugi problem to - jego zdaniem - fakt, że Amerykanie rezygnują ze stałej instalacji w Polsce - bazy z dobrze zaawansowanym sprzętem technologicznym, którego warto bronić.

- Tę inicjatywę chcą zamienić na taką, która w przyszłości będzie inicjatywą ruchomą, tzn. że ona może wjechać, pojawić się w Polsce, ale może też i wyjechać. Więc przypuszczam, że tu, w tym kontekście, jest pewne uzgodnienie z Rosjanami - powiedział.

Na pytanie, czy ruchomy system tarczy wciąż może być dla Polski korzystny i umożliwiać szerszą integrację obronną z USA, odpowiedział: - To prawda, oczywiście. Ja nie krytykuję tego porozumienia całkowicie. Uważam, że każde porozumienie z Amerykanami jest lepsze niż brak jakiegokolwiek porozumienia i kontynuowanie teraz tego statusu Polski, takiego niedookreślonego bezpieczeństwa: trochę jesteśmy w NATO, ale trochę Rosja i inne kraje uważają, że to jest jakaś strefa jakby specjalna.

 

Według Waszczykowskiego - w kontekście czwartkowych decyzji władz USA - niejasna pozostaje kwestia obecności w Polsce amerykańskich rakiet Patriot. - Zakładam, że jednak będą kontynuowane rozmowy. Wszystko warunkuje w tej chwili szybkie wynegocjowanie porozumienia bilateralnego SOFA o statusie prawnym żołnierzy - dodał.

- Oni nie mogą wjechać w tej chwili, nie mogą rozpocząć żadnych prac, jeśli nie ma uregulowanego tego statusu. No i jest to też trochę przetrzymane jako karta przetargowa: no, nie wynegocjowaliście, to mamy czas jeszcze, aby rozmawiać. Czyli to jest słaby punkt tych porozumień - ocenił wiceszef BBN.

Jego zdaniem, w sprawie SOFY strona polska i amerykańska powinny podjąć decyzje polityczne. - W tej chwili prawnicy są w pewnym klinczu. Obie strony żądają maksymalnych regulacji na swoją korzyść - dodał.

- Więc oczywiście namawiam, żeby wejść w te rozmowy z Amerykanami, prowadzić je szybko i doprowadzić do tego, żeby jak najszybciej na terenie Polski pojawiły się instalacje NATO, pojawiły się instalacje obronne również Stanów Zjednoczonych - dodał.

Na pytanie - czy w kontekście tego, że minister obrony USA Robert Gates radził Polsce ratyfikację dotychczasowych umów - prezydent Lech Kaczyński zamierza teraz naciskać na rząd w tej sprawie, odpowiedział: - Ja myślę, to jest nieporozumienie. Chyba jednak sekretarz Gates miał na myśli wynegocjowanie, ratyfikowanie tej umowy SOFA. Bo jeśli się potwierdzi - już na piśmie - że Amerykanie odstępują od realizacji tej umowy w sprawie Redzikowa, to być może rzeczywiście nie będzie sensu jej ratyfikować - uważa.

Jak jednak dodał, trzeba wyjaśnić z Amerykanami, co oni rozumieją, czy oni całkowicie kasują ten program baz naziemnych czy jednak trzymają go w zawieszeniu do czasu, kiedy pojawi się zagrożenie. - Jeśli tak, to rzeczywiście wtedy ratyfikacja tej umowy byłaby niezbędna - podkreślił.

Według Waszczykowskiego, powinniśmy odnowić agendę współpracy z Amerykanami. - Dzisiaj, można powiedzieć, ta agenda rozmów polsko-amerykańskich jest mało wypełniona - dodał. - Powinniśmy przeanalizować, jakie są interesy i strategie amerykańskie, w jakich obszarach, sprawdzić, czy pokrywają się z naszymi interesami i być może spróbować dopasować ponownie, odtworzyć dialog strategiczny i zastanowić się, gdzie wspólnie możemy zrealizować pewne kwestie, tak aby również były z pożytkiem dla nas, dla naszego interesu i bezpieczeństwa - uważa. (PAP, inf. własna)