Menu rozwijane

06 kwietnia 2009
- Nie rozumiem tej histerii wokół wydarzeń ze szczytu NATO. Rząd nigdy nie zgłosił Radosława Sikorskiego na sekretarza Sojuszu, dlatego Prezydent nie mógł się zachować inaczej. Przestańmy opowiadać dyrdymały i banialuki – powiedział w TVP Info zastępca szefa Kancelarii Prezydenta, minister Władysław Stasiak.

Dodał, że rząd nie instruował polskich ambasadorów i dyplomatów, jak mają lobbować dla polskiej kandydatury. - Rząd założył, że nasi partnerzy natowscy dowiedzą się z mediów polskich, że ewentualnie kandydatem mógłby być minister Sikorski. To jest rażący brak profesjonalizmu. Tak się nie robi – tłumaczył Stasiak.

Komentując rzekomą instrukcję, jaką miał od rządu otrzymać Prezydent, minister Stasiak stwierdził, ze żadnego dokumentu w tej sprawie nie było. - Prezydent nie dostał żadnej instrukcji, ani stanowiska rządu, ta sytuacja się wyjaśniła. Dzisiaj wiemy, że niczego takiego nie było. I mam nadzieję, że te wszystkie osoby, które mówiły takie rzeczy przynajmniej zaczerwienią się i powiedzą przepraszam, bo tego należałoby wymagać, minimum przyzwoitości, te wszystkie osoby które wprowadzały opinię publiczną w błąd mówiąc o jakiś stanowiskach, instrukcjach – powiedział minister Stasiak.

Zdaniem wiceszefa Kancelarii, Prezydent Lech Kaczyński nie mógł zachować się inaczej, jak tylko poprzeć Andersa Fogh Rasmussena na szefa NATO.

- Premier Rasmussen zadeklarował Prezydentowi Kaczyńskiemu, że premier Tusk poparł jego kandydaturę. Jakże byśmy wyglądali, gdyby Kaczyński powiedział coś innego, niż Tusk w rozmowie z Rasmussem. To dopiero byłby cyrk – powiedział zastępca szefa Kancelarii.

Minister Stasiak powiedział także, że Prezydent nawet po absurdalnym ataku na jego osobę jest skłonny do współpracy z premierem, czego dowodem było wczorajsze wspólne stanowisko podczas spotkania z Barackiem Obamą.